Każdy urzędnik korzystający ze służbowej karty musi liczyć się z tym, że jego wydatki staną się jawne. Ich ukrywanie jest bowiem niezgodne z prawem – stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny.

Co ciekawe, przepisy naruszył Sąd Najwyższy. Sprawa, na kanwie której zapadło przełomowe orzeczenie NSA, zaczęła się w 2014 r. Wówczas Fundacja ePaństwo zawnioskowała do SN o udostępnienie listy wszystkich wykorzystywanych kart płatniczych wraz z wyszczególnieniem, kto się nimi posługuje. Chciała też poznać wyciągi z zakupów. Sędziowie usiłowali sparaliżować postępowanie, domagając się od organizacji (działającej bez profesjonalnego pełnomocnika), by odnosiła się do każdego obszernego pisma wychodzącego z SN. Bronili się też, że przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej nie mają zastosowania do plastiku. Mylili się. NSA w 20-stronicowym uzasadnieniu punkt po punkcie obalił argumentację prof. Małgorzaty Gersdorf, I prezes SN. I stwierdził, że stanowisko Sądu Najwyższego „nie ma usprawiedliwionych podstaw”.

– Rozstrzygnięcie NSA wyraźnie wskazuje, że informacje o wydatkach ze służbowych kart stanowią informację publiczną, a nie prywatną – podkreśla Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo.