W ostatnich tygodniach w środowiskach prawniczych toczy się zażarta dyskusja na temat rozwiązania problemu neosędziów, a więc osób powołanych przez prezydenta z rekomendacji Krajowej Rady Sądownictwa, która sama została powołana w sposób niezgodny z konstytucją.
Dla uproszczenia sprowadźmy tę wielowątkową dyskusję do dwóch stanowisk. Jedno reprezentują jastrzębie z Iustitii, chcąc za pomocą ustawy anulować powołania sędziów wskazanych przez neo-KRS i powiedzieć wszystkim, którzy wcześniej nie byli asesorami, asystentami czy referendarzami „out”. Wracacie, skąd przyszliście, a więc do sądu niższej instancji, a jeśli przyszliście z innych zawodów, to czas się z dawną profesją przeprosić.
Po drugiej stronie są gołębie z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, które mówią: hola, hola, tak nie można, skoro mamy naprawiać błędy, róbmy to z poszanowaniem konstytucji oraz wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. No i sypią piasek w rozpędzone rewanżystowskie koła – a to przypominając, że zgodnie z ustawą zasadniczą sędziowie są nieusuwalni, a to zauważając, że ETPC nigdy nie zakwestionował statusu neosędziów, lecz stwierdził, że składy orzekające, w których zasiadają, nie spełniają kryterium „sądu ustanowionego ustawą”. Innymi słowy, sądy europejskie nigdy nie uznały, że te osoby nie są sędziami. Ale nie powiedziały też, że są.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.