Nawet pięć lat więzienia grozi od niedawna tym, którzy uchylają się od obowiązku naprawienia szkody, wypłaty zadośćuczynienia lub nawiązki na rzecz pokrzywdzonych.

To jedna z niewielu regulacji wprowadzonych obowiązującą od 1 października nowelizacją kodeksu karnego, o której z całą pewnością można powiedzieć, że działa w interesie pokrzywdzonego. Artykuł 244c k.k. przewiduje nowy typ czynu zabronionego polegający na uchylaniu się od obowiązku naprawienia szkody lub wypłaty środków kompensacyjnych. Zgodnie z par. 1 tego przepisu w takim wypadku sąd może orzec karę więzienia od trzech miesięcy do pięciu lat.

Do tej pory kryminalizowane było niewykonanie przez skazanego innych rozstrzygnięć odnoszących się do jego relacji z pokrzywdzonym, takich jak: nakaz opuszczenia wspólnie zajmowanego lokalu, zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym czy zakaz zbliżania.

„Nie ma zatem powodu, aby niewykonywanie środka kompensacyjnego podlegało słabszej ochronie prawnokarnej, niż ma to miejsce w odniesieniu do środków karnych orzeczonych w stosunku do sprawcy, a których treścią jest obowiązek określonego zachowania w stosunku do pokrzywdzonego” – tłumaczyło Ministerstwo Sprawiedliwości cel wprowadzenia regulacji w uzasadnieniu projektu.

W przypadku nawiązki karane jest niezapłacenie jej tylko na rzecz pokrzywdzonego. Jeśli sąd orzeknie obowiązek zapłaty nawiązki na rzecz Skarbu Państwa albo np. Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, to brak wykonania tego środka nie stanowi przestępstwa, o którym mowa w art. 244c k.k. Bo jak tłumaczy MS – celem tego przepisu jest zwiększenie ochrony pokrzywdzonego lub jego osób najbliższych, a nie zwiększenie ochrony interesów finansowych Skarbu Państwa.

Szansa na uniknięcie kary

Nie każde niezapłacenie nawiązki, odszkodowania czy naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonego jest karalne. Ustawodawca ograniczył penalizację tylko do takich środków, które zostały orzeczone za przestępstwo ścigane z urzędu (a więc np. pobicie). Nie objął nią natomiast niewykonania obowiązku naprawienia szkody przy przestępstwach prywatnoskargowych (np. groźby karalne, stalking).

Z jednej strony ustawodawca wprowadza zagrożenie wysoką karą – do pięciu lat pozbawienia wolności za brak naprawienia szkody, a z drugiej strony daje furkę sprawcy w postaci par. 2 art. 244c, który umożliwia uniknięcie kary, jeśli w ciągu 30 dni od dnia pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanegov sprawca wykona w całości wszystkie obowiązki wobec pokrzywdzonego.

Tymczasem eksperci krytykują zarówno sens, jak i sposób wprowadzenia nowej regulacji.

– Głównym celem jest zrównanie w zakresie karnoprawnej ochrony prawidłowego wykonania orzeczonych środków karnych i środków kompensacyjnych. W mojej ocenie decyzja ustawodawcy o wprowadzeniu art. 244c k.k. jest nazbyt pochopna, gdyż podstawowym instrumentem zabezpieczającym wykonanie orzeczonych środków kompensacyjnych jest i powinno być postępowanie egzekucyjne. Mamy tu wszak do czynienia, w odróżnieniu od środków karnych, ze środkami o charakterze cywilnoprawnym, co dotyczy zwłaszcza obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. To zaś powinno determinować sposób ich egzekwowania – cywilnoprawny, nie zaś karnoprawny – mówi prof. Paweł Daniluk z Zakładu Prawa Karnego Polskiej Akademii Nauk.

Od kiedy uchylanie

Z kolei dr Łukasz Pilarczyk z kancelarii Filipiak Babicz Legal wskazuje, że art. 244c jest wadliwie skonstruowany co do określenia czasu popełnienia przestępstwa. Jak tłumaczy, nakładając obowiązek naprawienia szkody, co do zasady sąd karny nie określa terminu wykonania tego środka. To oznacza, że środek ten podlega wykonaniu zaraz po uprawomocnieniu się wyroku.

– Czy jednak już w tym momencie można mówić o uchylaniu się od jego wykonania? Zapewne nie, byłoby to absurdalne, skoro sprawca może nawet nie znać jeszcze np. numeru rachunku pokrzywdzonego, aby wykonać swój obowiązek. Od kiedy więc można mówić o uchylaniu się? Po tygodniu, miesiącu, roku od prawomocności wyroku? Być może dochodzi do niego wtedy, gdy pokrzywdzony skierował wezwanie do naprawienia szkody i to nie nastąpiło. Co jednak, jeżeli zrobił to dopiero po wielu miesiącach od uprawomocnienia się wyroku? Czy przez ten czas sprawca nie uchylał się od wykonania tego obowiązku? Jak przy takim założeniu należałoby traktować sytuację, w której pokrzywdzony składa wniosek o ściganie sprawcy czynu z art. 244c k.k., choć nie wezwał go do wykonania środka kompensacyjnego? – mnoży wątpliwości ekspert, który przypomina, że wprowadzając art. 244c k.k., ustawodawca zignorował w dużej mierze dokonaną w 2015 r. zmianę charakteru obowiązku naprawienia szkody ze środka karnego na kompensacyjny.

Zbędny przepis

– Niezależnie od tego wszystkiego sam art. 244c jest zbędny – uważa dr Pilarczyk. Dlaczego? Otóż, jak tłumaczy, jeżeli sprawca dysponuje majątkiem pozwalającym na spłatę świadczenia wobec pokrzywdzonego, to ten może zainicjować postępowanie egzekucyjne przeciwko niemu i zaspokoić swoje roszczenia z tego majątku. Jeżeli natomiast sprawca wyzbył się majątku, aby uniknąć spłaty, to powinien podlegać odpowiedzialności za wypełnienie znamion przestępstwa przeciwko interesom wierzycieli.

– Jednakże jeśli sprawca nie posiada i nie posiadał majątku na spłatę tego zobowiązania, to w ogóle nie będzie podlegać odpowiedzialności karnej z art. 244c k.k. Wydaje się zatem, że wprowadzenie tego rozwiązania jest wyrazem wątpliwości ustawodawcy co do sprawności prowadzenia postępowań egzekucyjnych oraz co do skuteczności pociągania przez organy ścigania do odpowiedzialności karnej nieuczciwych dłużników wyprowadzających swój majątek. Niemniej jednak system prawny obowiązujący w Polsce przewiduje rozwiązania alternatywne wobec art. 244c k.k., które dostatecznie chronią interesy pokrzywdzonych chcących uzyskać zaspokojenie swoich roszczeń majątkowych wobec sprawcy przestępstwa – konkluduje dr Pilarczyk.©℗

ikona lupy />
Co mówi przepis / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe