Sądy działają mało efektywnie, do tego teraz są jeszcze skrajnie upolitycznione, więc przekazanie nadzoru nad sądami z rąk MS do Krajowej Rady Sądownictwa – oczywiście wybranej już w sposób zgodny z konstytucją – jest warunkiem sine qua non - stwierdza Krystian Markiewicz, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

ikona lupy />
Krystian Markiewicz, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” / nieznane
Jakie są główne założenia przygotowanej przez środowisko reformy wymiaru sprawiedliwości?

Po pierwsze zrywamy z pruskim modelem urzędniczym, w którym sędzia jest urzędnikiem, nad którym nadzór sprawuje polityk w postaci ministra sprawiedliwości. To się nie sprawdziło. Sądy działają mało efektywnie, do tego teraz są jeszcze skrajnie upolitycznione, więc przekazanie nadzoru nad sądami z rąk MS do Krajowej Rady Sądownictwa – oczywiście wybranej już w sposób zgodny z konstytucją – jest warunkiem sine qua non.

Kolejnym ważnym elementem jest wprowadzenie systemu monitorowania i zarządzania sądownictwem. Nie chcemy, by była taka sytuacja, że w dużych miastach obywatele czekają na wyroki (nawet latami), a w małych to sędziowie czekają na sprawy. Skoro każdy ma takie samo prawo do sądu, to nie może być tak, że w Warszawie czy Katowicach ludzie są pokrzywdzeni w stosunku do tych z Miechowa czy Sulęcina. A to wynika ze złego zarządzania wymiarem sprawiedliwości. Chcemy też wprowadzenia jednolitego statusu sędziego.

Ministerstwo Sprawiedliwości również. Czym się różni wasz pomysł?

Podstawowa różnica polega na tym, że niektórzy tylko mówią na ten temat od lat i nic z tym nie robią. Poza tym według pomysłów resortu wprowadzeniu jednolitego statusu sędziego miało towarzyszyć spłaszczenie struktury sądownictwa. Nasze projekty cały czas zakładają, że one muszą być gwarancyjne dla ludzi, m.in. poprzez zagwarantowanie im prawa do sądu ustanowionego ustawą. Chcemy zachowania obecnej struktury, ponieważ jesteśmy dużym państwem z ogromną liczbą 16 mln spraw rocznie, a pomysł spłaszczenia struktury mógłby się co najwyżej sprawdzić w państwie wielkości Estonii.

Wracając do jednolitego statusu, to uważamy, że nie ma sędziów lepszych i gorszych. Obecny zróżnicowany status w dużej mierze jest przyczyną patologii w sądownictwie, polegającej na pogoni za literkami przed nazwiskiem i większym wynagrodzeniem. To było złe rozwiązanie i chcemy je wyeliminować.

Na czym ma polegać zwiększenie udziału obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości?

Ostanie osiem lat nauczyło nas, że żadne przepisy, łącznie z konstytucją, nie obronią niezależności sądów, jeśli nie będzie zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Na jednym z pierwszych łańcuchów światła ktoś wyświetlił na Sądzie Najwyższym hasło „To jest nasz sąd”. Musimy sprawić, aby ludzie mogli tak pomyśleć o każdym polskim sądzie. Dlatego chcemy rady społecznej przy KRS, by obywatele mogli zgłaszać kandydatów na członków tego organu. Chcemy też wzmocnić bezpośredni udział społeczeństwa w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości poprzez instytucję sędziów handlowych, sędziów obywatelskich, którzy zastąpią ławników. To muszą być osoby godnie wynagradzane, przeszkolone i zaangażowane. Oprócz tego chcemy, aby przy sądach apelacyjnych działały specjalne rady, które staną się forum rozmów np. z adwokatami czy radcami, którzy będą mogli wskazywać na mankamenty w funkcjonowaniu danego sądu i dążyć do wspólnego poszukiwania rozwiązań. Reasumując, mamy konkretny projekt, ale dziś chcemy zaangażować wiele różnych środowisk do debaty nad nim, tak żeby to był projekt społeczny. ©℗

Rozmawiał Piotr Szymaniak