Sąd uzasadni z urzędu tylko te orzeczenia II instancji, od których możliwa jest droga odwoławcza. Pozostałe będą wymagać złożenia wniosku.

To skutek poprawki do projektu nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, nad którym właśnie pracuje Sejm. Obecnie art. 387 par. 1 k.p.c. nakłada na sąd II instancji obowiązek sporządzenia z urzędu uzasadnienia wyroku oraz postanowienia, które kończą postępowanie w sprawie, niezależnie od tego, czy są one zaskarżalne, czy też nie. Na wniosek uzasadnienie sporządzane jest tylko w sprawach, w których apelację oddalono lub zmieniono zaskarżony wyrok. Po zmianach sąd będzie uzasadniał z urzędu tylko te orzeczenia, które są zaskarżalne. Zmiany postuluje Ministerstwo Sprawiedliwości. Jego zdaniem w przypadku wyroków, od których nie przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego, oraz postanowień, od których nie ma już możliwości wniesienia zażalenia, pisanie uzasadnień jest niecelowe i przysparza sędziom niepotrzebnej pracy.

Ryzyko nonszalancji

Zmiany spowodują, że w sytuacji, gdy jedyną drogą do podważenia wyroku będzie skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, sąd sporządzi uzasadnienie, ale tylko na wniosek strony i po opłaceniu 100 zł.

– Jeżeli od orzeczenia nie przysługuje już żadna droga odwoławcza, to tym bardziej strona powinna wiedzieć, dlaczego zapadło takie a nie inne rozstrzygnięcie – komentuje propozycję mec. Monika Strus-Wołos. Jej zdaniem zmiany mogą skutkować tym, że orzeczenia niezaskarżalne będą wydawane bardziej nonszalancko.

– Bo jeżeli trzeba napisać uzasadnienie, to wymaga to przemyślenia treści rozstrzygnięcia również pod kątem tego, by się broniło. A gdy jest bardzo duża szansa, że nikt już nie będzie się danym orzeczeniem interesował, bo szkoda będzie stronie wydać 100 zł na uzasadnienie, skoro i tak nie ma drogi odwoławczej, to istnieje ryzyko, że orzeczenia będą wydawane bez głębszej refleksji – mówi prawniczka.

Wydłużenie postępowań

Choć propozycja jest ukłonem w stronę sędziów, to nie wszyscy są jej zwolennikami.

– Oczywiście ci, którzy mają po tysiąc spraw w referacie, przyjmą z radością każdą zmianę, która pozwoli zmniejszyć ich obłożenie pracą. Zwłaszcza że prezesi z nowego nadania często nie uwzględniają wniosków o wydłużenie terminu na sporządzenie uzasadnienia i spóźnienie skutkuje postępowaniem dyscyplinarnym – mówi Małgorzata Stanek, sędzia Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Tyle że, jej zdaniem, to droga donikąd, bo jest to kolejne ograniczenie prawa do sądu, poprzez uzależnienie otrzymania uzasadnienia od wniesienia opłaty.

– Uważam, że każde orzeczenie sądu II instancji powinno być, choćby w bardzo krótki sposób, uzasadnione – dodaje sędzia Stanek, zwracając uwagę na art. 357 par. 5 k.p.c. Przepis ten stanowi, że sąd, wydając postanowienie, nawet niepodlegające zaskarżeniu, może przy nim zwięźle wskazać zasadnicze powody rozstrzygnięcia, jeżeli mając na względzie okoliczności sprawy, uzna, że pozwoli to na usprawnienie postępowania.

– I ja z tego czasami korzystam, choć zaznaczam, że mogę sobie na to pozwolić, bo nie mam tysiąca spraw w referacie – podkreśla sędzia. Jednocześnie zwraca uwagę, że ograniczenie katalogu prawomocnych rozstrzygnięć, których nie trzeba uzasadniać z urzędu, paradoksalnie może zwiększyć obciążenie sądów. Bo trzeba będzie rozpoznać ewentualne wnioski o zwolnienie z opłaty sądowej lub zażalenia na ich ewentualne nieuwzględnienie.

– To kolejna nieprzemyślana i nieodpowiedzialna zmiana przepisów k.p.c., z której niezadowolenie stron skupi się na sądach. Standard europejski jest zupełnie inny. Każde ostateczne orzeczenie jest od razu uzasadniane z urzędu – mówi sędzia Stanek.

Z kolei mec. Marcin Tollik zwraca uwagę, że w przypadku uzasadnień postanowień zmiana spowoduje tylko wydłużenie postępowań.

– Sporządzenie na gorąco krótkiego uzasadnienia do postanowienia zajmuje bardzo mało czasu. Gdy wniosek o jego sporządzenie wpłynie po jakimś czasie, trzeba będzie przypominać sobie, o co w danej sprawie chodziło – uważa adwokat. ©℗

Jak zmieni się przepis / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe