Nawet 50 tys. zł musi zapłacić komornikowi sąd, gdy ten zabezpieczy roszczenie na wniosek prokuratora. I to niezależnie od tego, jaki będzie tego skutek. Już niedługo ulegnie to zmianie.

Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego, która jest już w Senacie, przewiduje m.in. wprowadzenie opłaty stałej od wniosku o zabezpieczenie roszczenia w wysokości 300 zł (dziś wynosi ona aż 5 proc. dochodzonej kwoty). Za to, jeśli komornik będzie skuteczny, opłata wyniesie 10 proc. wartości mienia objętego zabezpieczeniem. Takie rozwiązanie ma być korzystne dla wierzycieli, ale przede wszystkim chronić pieniądze publiczne, bo dziś wysokie opłaty z tego tytułu ponoszą też sądy.

Opłata od wniosku, a nie wykonania

Reforma komornicza z 2019 r. polegająca m.in. na wprowadzeniu nowej ustawy o kosztach komorniczych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 210 ze zm.; dalej: u.k.k.) co do zasady obniżała opłaty pobierane przez komorników. Jednym z nielicznych wyjątków, w których stawki poszły w górę, były opłaty pobierane od zabezpieczenia roszczenia pieniężnego lub europejskiego nakazu zabezpieczenia na rachunku bankowym (patrz: grafika).
O zabezpieczenie występują nie tylko wierzyciele w postępowaniach cywilnych, lecz także prokuratura w ramach postępowania karnego. A komornik pobiera teraz 5 proc. od samego wniosku złożonego przez śledczego, niezależnie od rezultatów swoich działań. Ale to nie wszystko. Ustawodawca najwyraźniej zapomniał, że wcześniej obowiązujące przepisy, zgodnie z którymi opłaty były pobierane za wykonanie zabezpieczenia, a nie od samego wniosku, nie wzięły się znikąd. Był to efekt wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2007 r., w którym ten uznał, że obowiązek uiszczenia opłaty stosunkowej od wniosku o wszczęcie egzekucji na polecenie sądu albo prokuratora jest niezgodny z ustawą zasadniczą (sygn. akt P 22/06). Co więcej, z późniejszej uchwały Sądu Najwyższego z 2014 r. (sygn. akt. III CZP 96/14) wynikało, że prokurator w ogóle nie ponosi kosztów postępowania zabezpieczającego.
Ale po 2019 r. sytuacja się zmieniła. Teraz ustawa jednoznacznie wskazuje, że komornik znów jest uprawniony do pobrania tego rodzaju opłaty. Pytanie tylko od kogo. Zarówno sądy, jak i Krajowa Rada Komornicza zwracały się z prośbą o wyjaśnienie do Ministerstwa Sprawiedliwości. W odpowiedzi Anna Dalkowska, ówczesna wiceminister sprawiedliwości, stwierdziła, że od uiszczenia takiej opłaty, o ile ma ona charakter opłaty egzekucyjnej, jest zwolniony jedynie Skarb Państwa, a „prokurator posiada w postępowaniu cywilnym samoistną legitymację procesową, działając w imieniu własnym, a nie SP. Tym samym, w przypadku prokuratora (…), obowiązek poniesienia kosztów opłaty wstępnej przenosi się na sąd rejonowy, przy którym działa komornik”. A o niezwłoczną wypłatę stosownych kwot zatroszczyć ma się prezes sądu.

Setki tysięcy z publicznych pieniędzy

Zgodnie bowiem z art. 46 ust. 1 u.k.k. sąd rejonowy, przy którym działa komornik, wypłaca mu tymczasowo, na jego wniosek, sumy odpowiadające wysokości wydatków oraz tych opłat, od których zależy podjęcie czynności w egzekucji, należnych od strony zwolnionej od kosztów komorniczych. A to oznacza, że jeśli prokuratura, prowadząc postępowania karne np. w dużych sprawach gospodarczych, występuje z wnioskiem o zabezpieczenie na duże kwoty, powyżej miliona złotych, wówczas sądy rejonowe muszą wnosić opłatę w maksymalnej wysokości 50 tys. zł. W sumie wydają w ten sposób setki tysięcy złotych.
- Od 1 stycznia 2019 r. sąd 26 razy wypłacił maksymalną stawkę opłaty komorniczej od wniosku prokuratury o zabezpieczenie roszczenia pieniężnego, co stanowi kwotę 1 300 000 zł - informuje sędzia Sylwia Urbańska, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. Kolejne 500 tys. zł (10 opłat) wypłacił w tym czasie sąd na warszawskim Mokotowie, 150 tys. sąd w Pruszkowie, a 100 tys. Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy. Choć są sądy, które z tego tytułu nie ponosiły opłat praktycznie wcale (np. sądy rejonowe podległe z okręgu gorzowskiego), to łącznie w skali kraju są to znaczne kwoty. Ale to nie wszystko.
- Teoretycznie sądy ponoszą te koszty tymczasowo. Ale skuteczność zabezpieczeń nie jest wysoka. Prokuratorzy nie liczą się ze skutecznością zabezpieczenia, patrzą na wysokość szkody, ewentualnie kar pieniężnych, których będą się domagać, i wnioskują o zabezpieczenie. W rezultacie są składane wnioski o zajęcie rachunków bankowych w ciemno, bez sprawdzenia, czy są na nim jakieś kwoty albo udziały w spółkach bez żadnego majątku. Brakuje jakiejkolwiek refleksji, bo i tak to sąd będzie musiał ponieść ciężar opłaty - słyszymy od jednego z sędziów, który woli nie wypowiadać się w tej sprawie pod nazwiskiem.

Motywujące opłaty

Potwierdza to poniekąd Sławomir Szynalik, prezes KRK, który zauważa, że w przypadku wierzycieli, którzy muszą sami ponieść ciężar opłaty od wniosku, decyzje o skorzystaniu z tej instytucji są o wiele bardziej przemyślane.
- Stosunkowo wysoka stawka opłaty wymusza na wierzycielach dokonanie pewnego rozeznania co do sytuacji finansowej dłużnika - przyznaje komornik.
Z danych MS wynika, że jedynie 30 proc. spraw o zabezpieczenie kończy się skutecznie. Stąd zaproponowane zmiany w ustawie o kosztach komorniczych zawarte w nowelizacji k.p.c., które mają na celu m.in. doprowadzenie do zmniejszenia obciążenia finansowego sądów.
Zdaniem MS wprowadzenie niewysokiej opłaty stałej od wniosku o zabezpieczenie na poziomie 300 zł rekompensuje komornikowi wysiłek związany z podjęciem podstawowych czynności w sprawie. Natomiast dodatkowa opłata (10 proc. wartości zabezpieczonego mienia) będąca pochodną rzeczywistej skuteczności postępowania zabezpieczającego będzie działać motywująco.
Obniżenie opłaty komornikom jednak się nie podoba.
- Opłata w wysokości 300 zł będzie niejednokrotnie niewspółmierna do nakładu pracy, którą trzeba będzie podjąć w danej sprawie. Mówię tu również o sprawach skrajnie skomplikowanych, takich jak zajęcie drogich ruchomości, co wiąże się również z dużą odpowiedzialnością odszkodowawczą komornika - mówiła w piątek w Senacie Katarzyna Molenda-Skowera z KRK. Jak dodawała, są to sprawy, które nie zawsze muszą się zakończyć skutecznie, co oznacza, że komornik nie będzie mógł pobrać 10 proc. opłaty.
- Dlatego traktujemy to jako kolejne obniżenie opłat egzekucyjnych. W czasach inflacji, rosnących kosztów i coraz większych kłopotów komorników z pokrywaniem bieżących kosztów działalności ta propozycja jest nie do zaakceptowania - podkreślała Molenda-Skowera. ©℗
Wysokość opłaty / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Etap legislacyjny
Ustawa w pracach komisji senackiej