Małgorzata Manowska wystosowała do Piotra Schaba, prezesa SA w Warszawie, pismo, w którym zaapelowała o przemyślenie i w efekcie o cofnięcie decyzji wydanej przez jego zastępcę Przemysława Radzika. Zaznaczyła przy tym, że szanuje prezesowskie prawo do prowadzenia własnej polityki kadrowej, a także, że odżegnuje się od jakichkolwiek politycznych konotacji zaistniałej sytuacji. Tym bardziej nie zgadza się z porównywaniem jej do zdarzeń, jakie miały miejsce w czasie stanu wojennego. Obraża to bowiem ofiary stanu wojennego. Tym samym I prezes SN odniosła się do oświadczenia sędziów SA w Warszawie, którzy stanęli w obronie przenoszonych. W tekście tym padło zdanie: „Trudno w zakresie działań podjętych przez wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie nie odnaleźć analogii do metod stosowanych wobec sędziów warszawskich w latach 1981–1988 r., kiedy to miało miejsce nasilenie łamania praworządności, a szczególnie podczas stanu wojennego”.
Mimo tych zastrzeżeń prof. Manowska pisze do Schaba, że „przenoszenie doświadczonych sędziów, szczególnie na poziomie sądu apelacyjnego, szkodzi obywatelom, stronom postępowań, gdyż jest oczywiste, że sędzia, który przez wiele lat specjalizował się w określonej dziedzinie prawa, musi ponownie wdrażać się do orzekania w innej dziedzinie”. Spowalnia to postępowanie i grozi podjęciem błędnych decyzji orzeczniczych.
Manowska stwierdza, że z tych względów decyzja prezesa SA w Warszawie jest dokuczliwa dla przenoszonych sędziów, a będący jej efektem protest środowiska sędziowskiego określa jako słuszny. „Dlatego przesunięcia sędziów bez ich zgody do orzekania w innym obszarze prawa niż dotychczasowy powinno mieć szczególnie mocne podwaliny merytoryczne, a problemy kadrowe powinny być rozwiązywane w sposób nieszkodzący wymiarowi sprawiedliwości” – podkreśla I prezes SN. ©℗
Reklama