Agnieszka Pakos, radca prawny, wspólnik w Kancelarii Jaroch Pakos
Do sądów trafia coraz więcej pozwów składanych przez banki wobec kredytobiorców frankowych, którzy zakwestionowali ważność umowy kredytu indeksowanego czy też denominowanego do franka szwajcarskiego. Z mojego doświadczenia procesowego w takich sprawach wynika, że co do zasady niekwestionowane są żądania banków o zwrot kwoty wypłaconej tytułem kapitału kredytu.
Kredytobiorcy negują natomiast istnienie po stronie banków uprawnienia do otrzymania swego rodzaju ekwiwalentu za oddanie kredytobiorcy do korzystania z określonej kwoty (w zamiarze stron – kwoty kredytu), który najczęściej z powołaniem się na przepisy kodeksu cywilnego o nienależnym świadczeniu określany jest jako zwrot korzyści uzyskanej przez kredytobiorcę wskutek bezumownego (z racji upadku umowy kredytu) wykonania usługi polegającej na udostępnieniu przez bank kapitału z jednoczesnym powstrzymaniem się od natychmiastowego żądania jego zwrotu. Dowodząc swoich racji, kredytobiorcy przywołują niejednokrotnie wyrok TSUE w sprawie T. Leonhard (C 301/18), który ich zdaniem potwierdza brak podstaw do zasądzenia na rzecz banku takiej rekompensaty. Wskazują, że w tej sprawie TSUE odmówił kredytobiorcy, który skutecznie odstąpił do umowy kredytu, prawa do żądania od banku „pożytków” z tytułu zapłaconej przez niego kwoty kapitału i odsetek. W takim razie – jak twierdzą pełnomocnicy kredytobiorców – bankowi tym bardziej nie przysługuje wobec kredytobiorcy roszczenie o rekompensatę za korzystanie z udostępnionego mu kapitału kredytu, a jedynie co najwyżej ten kapitał w wysokości nominalnej.