Z Ministerstwa Sprawiedliwości płyną głosy, że udział sędziów w urodzinach KOD jest deklaracją polityczną.
Komitet Obrony Demokracji od początku broni niezależnego wymiaru sprawiedliwości, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych. Sędziowie mają kontakt z KOD w różnych miejscach. Ja spotykałem aktywistów na spotkaniach Tour de Konstytucja przynajmniej kilka razy. W samej obecności sędziów na uroczystości KOD nie widzę więc nic złego. KOD nie wystawia kandydatów w wyborach prezydenckich, parlamentarnych czy samorządowych. Z mojego punktu widzenia to ruch społeczny. Skoro broni sądów i sędziów, obecność tych ostatnich nie jest niczym gorszącym. Gdyby to była konwencja wyborcza, manifestacja polityczna jednej opcji, to nie ma tam miejsca dla sędziego.
Krytyka dotyczy tego, że wzięliście udział w spotkaniu z Donaldem Tuskiem.
Reklama
Miałem informację, że politycy będą przemawiali w ostatniej części, i ja z niej wyszedłem. Przez większość czasu była to po prostu kodowska uroczystość z wystąpieniami przedstawicieli terenowych. Ale rzeczywiście zdarzyło się coś, na co nie miałem wpływu i o czym nie zostałem poinformowany - Donald Tusk został dopuszczony do głosu mniej więcej w połowie wydarzenia. Iustitia ani żadna z pozostałych organizacji sędziowskich nie została o tym uprzedzona. To nie my odpowiadaliśmy za imprezę, nie my ją planowaliśmy. Na organizowanych przez nas manifestacjach, np. przed SN, politycy nie są dopuszczani do głosu.
A gdyby pan wiedział wcześniej, że taki jest scenariusz?

Reklama
Myślę, że bym nie przyszedł.
Dlaczego?
Sędzia co do zasady nie powinien uczestniczyć w wystąpieniach politycznych, których elementem jest przemówienie lidera opozycji.
A to było wydarzenie polityczne?
W pewnym momencie tak się stało. Rozumiem, że wydarzenia organizowane na powietrzu rządzą się swoimi prawami. Ktoś nagle się pojawi, zabierze głos. Tu jednak mieliśmy zaplanowane wydarzenie zamknięte.
Sędzia Paweł Juszczyszyn tłumaczył w OKO.Press tak: „Moje oklaski były kurtuazyjne. Okazało się, że Tusk przemawiał w pierwszej części. Nikt nas o tym nie uprzedził. Nie wznosiliśmy żadnych okrzyków”. Złośliwi mówią, że to jak z żartem „palę, ale się nie zaciągam”. Czy można postawić granicę, gdzie się kończy udział w wydarzeniu obywatelskim, a zaczyna polityka? Wiedzieliście, że politycy tam będą.
Granicą, po pierwsze, jest to, kto organizuje wydarzenie. Jeśli partia, to sędzia co do zasady nie powinien brać w nim udziału. Po drugie, cel. Jeśli to konwencja wyborcza - analogicznie. Mój pogląd prywatny jest taki, że sędzia w ogóle nie powinien spotykać się z politykami. Proszę jednak zwrócić uwagę, ile jest hipokryzji wśród osób komentujących to wydarzenie, a związanych z obecnym rządem. Od wiceministra Sebastiana Kalety nie słyszałem słów oburzenia, gdy na spotkaniu z udziałem polityków PiS bił brawo Leszek Mazur jako przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa. Zdjęcia poszły w świat. I co? Z kolei na grupie popierającej rząd Beaty Szydło na Facebooku był członek KRS Rafał Puchalski. To jawne poparcie polityczne. W tym kontekście należy postrzegać naszą obecność na tym wydarzeniu.
A w ogóle była potrzebna? Skoro mówi pan o upolitycznieniu innych sędziów, to sami powinniście być poza podejrzeniami.
Gdybyśmy rozmawiali pięć lat temu, pewnie bym się z panią zgodził, ale czasy się zmieniły. Blatowanie się z politykami jest złe. Ale czy sędziowska niezawisłość ma polegać na tym, że sędziowie będą milczeć, bez prawa do krytyki projektów ustaw, które - jak wynika z naszej wiedzy i doświadczenia - godzą w praworządność? Sędziowie mają prawo do debaty i dialogu, przede wszystkim z obywatelami. Sala rozpraw nie może być jedynym miejscem, na którym mogą przemawiać.
Politycy opozycji mówią, że gdy dojdą do władzy, zajmą się naprawianiem skutków reformy sądownictwa.
Iustitia od początku sygnalizowała, że źródłem zła, początkiem pseudoreformy, była neo-KRS jako organ niekonstytucyjny. Nie mogę się tłumaczyć z tego, że politycy opozycji mają to samo zdanie, co ja. Jak ktoś teraz deklaruje, że będzie weryfikacja powołań, to ja przyklaskuję: tak właśnie należy zrobić. Nie po to, by się mścić, ale przywrócić porządek. Oczekuję od opozycji, że jeśli wygra wybory, zrealizuje te postulaty. Nie chciałbym, żeby w nowym rozdaniu politycznym rządzący po prostu powołali swoją neo-KRS.
Minister Kaleta ocenia jednak, że udział w spotkaniu KOD jest dowodem na to, że sądownictwo w Polsce było upolitycznione przed 2015 r. Dlatego trzeba wrócić na szlak twardych reform.
Pan Kaleta opowiada bajki dla dzieci lub swojego pryncypała. Problemem jest to, że obecnie sędziowie są zastraszani, a za treść orzeczeń - ścigani przez rzeczników dyscyplinarnych, zawieszani. Upolitycznienie polega na tym, że prezes Solidarnej Polski jako prokurator generalny w każdej chwili może odwołać sędziego z delegacji. I na tym, że w Naczelnym Sądzie Administracyjnym jest żona Przemysława Radzika, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, która nigdy nie była sędzią. A on sam jest sędzią sądu apelacyjnego, a nigdy nie orzekał w okręgowym. Czyli zostali mianowani powyżej swoich kwalifikacji.
Jak słyszymy, Radzik wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie obecności sędziów na urodzinach KOD.
Chce pokazać dobrodziejowi swojej kariery, że nie pomylił się, powołując go na ten urząd.
Postępowanie prowadzone jest w kierunku „uzasadnionego podejrzenia popełnienia przewinień dyscyplinarnych, polegających na uchybieniu godności urzędu przez ustalonych sędziów sądów powszechnych, którzy prowadzili działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.
Kontakt z obywatelami broniącymi praworządności sądów nie jest uchybieniem godności sędziego ani działalnością publiczną, której sędzia nie może prowadzić. Natomiast to, co od chwili powołania robią Piotr Schab (rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych - red.) i Przemysław Radzik, nie da się pogodzić z niezależnością sądów. Ci ludzie zostali powołani przez czynnego polityka i wykonują jego wolę. Powinni ścigać samych siebie. ©℗
Rozmawiała Paulina Nowosielska