Możliwe remedium na tego typu sytuacje proponuje Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 2 września 2021 r. w sprawie Sanchez p. Francji (skarga nr 45581/15).
Sprawa dotyczyła skazania lokalnego radnego i kandydata w wyborach do parlamentu za publicznie znieważanie grupy ludności i konkretnych osób z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości. Polityk nie podejmował działań w celu usunięcia nienawistnych komentarzy zamieszczonych przez inne osoby na jego profilu na Facebooku, którym zarządzał osobiście. W 2011 r. opublikował post na temat F.P., swojego politycznego oponenta i eurodeputowanego. Jeden z użytkowników Facebooka, S.B., napisał następujący komentarz: „Ten wielki człowiek przekształcił Nîmes w Algier, nie ma ulicy bez sklepu z kebabem i meczetu; królują handlarze narkotyków i prostytutki, nic dziwnego, że wybrał Brukselę, stolicę nowego porządku świata szariatu. (...) Dzięki UMPS (partia socjalistyczna – przyp. aut.) przynajmniej zaoszczędzimy na lotach i hotelu. (...) Uwielbiam tę darmową wersję Club Med (...)”. Kolejny użytkownik, L.R., dodał trzy inne komentarze skierowane przeciwko muzułmanom. Za ich nieusunięcie Sanchez został skazany na karę 4 tys. euro grzywny i wniósł skargę do strasburskiego trybunału, powołując się na naruszenie swobody wypowiedzi, art. 10 konwencji.