Chodzi o sędziego Sądu Okręgowego w Częstochowie. Orzekając w jednej ze spraw odwoławczych, zdecydował się on na własną rękę zbadać zgodność z prawem powołania sędziego, który wyrokował w I instancji. Adam Synakiewicz zrobił to, odwołując się do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zareagował na to minister sprawiedliwości, który powołując się na art. 130 par. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2072 ze zm.), zarządził przerwę w wykonywaniu czynności przez częstochowskiego sędziego. Są jednak wątpliwości, o czym informowaliśmy na łamach DGP, czy przepis ten można stosować w sytuacji, gdy mamy do czynienia z wydaniem orzeczenia przez sąd, a nie z popełnieniem jakiegoś czynu przez samego sędziego.
Na aspekt ten zwracają uwagę także sygnatariusze listu do MS. Jak piszą, art. 130 par. 1 u.s.p. wprowadził rozwiązanie tymczasowe wobec sędziów, którzy dopuścili się czynów zabronionych albo godzących rażąco w powagę sprawowanego urzędu. „Za takie nie sposób uznać wydania orzeczeń, w których ważono zasady gwarancji dostępu każdego (a zwłaszcza osób oskarżonych) do bezstronnego i należycie obsadzonego sądu, podlegających co do zasady kontroli przez organ odwoławczy lub Sąd Najwyższy” – czytamy w apelu do MS.