Kiedy 24 października 2020 r. – w związku z wyrokiem Trybunał Konstytucyjnego w sprawie faktycznego i radykalnego zawężenia przesłanek dopuszczalności aborcji (wyrok o sygn. K1/20) dwaj obywatele (M. i J.) wybrali się na protest pod biuro poselskie jednego z przedstawicieli partii rządzącej w Tarnowskich Górach – nie spodziewali się, że ich sprawa zasłynie na cały kraj. I że w ogóle będzie jakaś sprawa. Według policji mieli oni brać udział w zgromadzeniu powyżej pięciu osób (wadliwie) prawem zakazanym, a także mieć niezasłonięte usta i nosy (będący wówczas w obiegu nakaz również był wadliwie skonstruowany). Dodatkowo (hipotetycznie) dopuścili się spożywania alkoholu w postaci piwa w miejscu publicznym (tj. wykroczenie z art. 431 ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi), mieli wykrzykiwać wulgarne hasła (wykroczenie z art. 141 k.w.) oraz głośnym krzykiem i hałasem dopuszczali się zakłócania ładu i porządku publicznego (z art. 51 par. 1 k.w.).
Sprawa stała się głośna w rezultacie wniesienia przez rzecznika praw obywatelskich kasacji od wyroku nakazowego Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach. W swoim orzeczeniu (sygn. akt IV KK 238/21) Sąd Najwyższy stwierdził, że nie tylko wyrok nie mógł zostać wydany w trybie art. 93 par. 2 k.p.w. (postępowanie nakazowe), gdyż istniały liczne wątpliwości co do winy podsądnych, lecz także sama ocena stanu prawnego dokonana przez SR w Tarnowskich Górach wzbudza liczne wątpliwości.