Sprawa dotyczyła powództwa o zobowiązanie do złożenia oświadczenia woli w przedmiocie ustanowienia użytkowania wieczystego. Pozew złożyła Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa przeciwko m.st. Warszawa, a użytkowanie wieczyste na rzecz WSM miało być ustanowione na dwóch nieruchomościach, zabudowanych jeszcze w latach 70. blokami mieszkalnymi i różnymi budynkami usługowymi (jako tzw. budownictwo towarzyszące), położonych na terenie obecnej dzielnicy Bielany. WSM było inwestorem zastępczym dla bielańskiego osiedla, mieszkania tamtejsze zasiedlili zresztą członkowie tej spółdzielni. Gdy osiedle ukończono, jeszcze w 1975 r. spółdzielnia złożyła wniosek o ustanowienie użytkowania wieczystego, ale został on wówczas odrzucony.
Do sprawy WSM powróciła po ponad 20 latach. Tym razem wniosek początkowo załatwiono pozytywnie. W 2002 r. zarząd ówczesnej gminy Warszawa-Bielany zobowiązał się na podstawie art. 207 ust. 1‒2 ustawy o gospodarce nieruchomościami do oddania bielańskich nieruchomości w użytkowanie wieczyste na rzecz WSM. Rada gminy także wydała uchwałę zezwalającą na dokonanie odpowiednich czynności w tej kwestii. I na tym sprawa się skończyła – do oddania nieruchomości w użytkowanie wieczyste ostatecznie nie doszło, a po zmianie ustroju stolicy i wprowadzeniu jednolitego zarządu miasta władze Warszawy finalnie odmówiły oddania gruntów spółdzielni.
Sprawa trafiła do sądu, ale tu WSM przegrało proces – tak w I, jak i w II instancji. Powództwo oddalono, podobny los spotkał też apelację. Miasto konsekwentnie odmawiało bowiem uznania roszczenia i podnosiło, że spółdzielnia wielokrotnie modyfikowała żądanie. Ponadto wskazywano na przedawnienie roszczeń po stronie WSM. Sądy podzieliły większość tych uwag, ale Sąd Najwyższy orzekł inaczej – uwzględnił skargę kasacyjną WSM i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.
Problemem okazała się tu głównie kwestia tzw. uznania niewłaściwego, które w skrócie polega na tym, że zasadniczo dłużnik nie składa wyraźnego oświadczenia o uznaniu roszczenia. Jednak z jego wykonywanych czynności wierzyciel może mieć uzasadnione przekonanie, że dłużnik uznaje istnienie zobowiązania i ma zamiar jego wykonania. Mógł na to wskazywać ciąg czynności podejmowanych przez władze gminy Bielany.
– Rzecz w tym, że SN ma poważny problem z rozstrzygnięciem sprawy, bo właściwie z wyroku apelacyjnego nie można z całą pewnością wywnioskować, które żądania powódki zostały oddalone i dlaczego. Przede wszystkim mieliśmy tu do czynienia z szeregiem czynności dłużnika, oświadczeń składanych w różnych odstępach czasu, które nie zostały prawidłowo ocenione, głównie w kontekście ustaleń, w jakim zakresie doszło tu do uznania niewłaściwego. Sądy skoncentrowały się tylko na analizie poszczególnych czynności, uznając je za techniczne, w zakresie np. wydzielenia działek. To nie była rzetelna ocena, gdyż należało zbadać korelację pomiędzy poszczególnymi czynnościami – powiedziała sędzia Monika Koba.
Stąd wyniknął także problem oceny zasadności zarzutu przedawnienia. Nie można bowiem uznać, że bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się od momentu, od którego żądanie można było w ogóle zgłosić – podkreślił SN. Dlatego trzeba też brać pod uwagę związek pomiędzy poszczególnymi czynnościami i ich skutkami prawnym, zwłaszcza gdy można uznać, że niektóre z nich mogły mieć skutki uznania niewłaściwego. To także będzie musiał ustalić sąd apelacyjny.
orzecznictwo
Wyrok Sądu Najwyższego z 28 maja 2021 r., sygn. akt I CSKP 105/21. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia