"Zaskarżone postanowienia od strony formalno-proceduralnej wydane zostały z rażącym naruszeniem prawa, jednak nie prowadziło to ani do niesprawiedliwego ukształtowania praw i obowiązków stron, ani też nie ograniczono stronom prawa do wniesienia skargi kasacyjnej" - wskazał w uzasadnieniu orzeczenia SN.

W związku z tym, jak podkreślił SN w tym uzasadnieniu "chociaż zaskarżone postanowienia zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa procesowego, to konieczność poszanowania zasady demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej przemawia w tym wypadku za ochroną powagi rzeczy osądzonej".

W sprawie tej chodziło o skargę nadzwyczajną Prokuratora Generalnego z 2019 r. W skardze tej zakwestionowano postanowienia warszawskiego sądu apelacyjnego z 2014 i 2015 r. będące sprostowaniami orzeczenia z maja 2014 r. Orzeczenie SA rozstrzygało kwestię rozliczeń pomiędzy rolnikiem a Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w związku z domaganiem się przez Agencję zwrotu udzielonego dofinansowania.

Reklama

Pierwotnie w wydanym wyroku sąd apelacyjny orzekł, że Agencja nie ma - z uwagi na postanowienia umowy - prawa domagania się zwrotu więcej niż 23,8 proc. udzielonego dofinansowania. Później jednak SA dwukrotnie sprostował ten wyrok. Pierwszym postanowieniem o sprostowaniu do sentencji wyroku dodano sformułowanie, o oddaleniu powództwa w pozostałym zakresie, a następnie - kolejnym postanowieniem o sprostowaniu - uzupełniono punkt pierwszy wyroku przez dodanie do zakreślonego tam zakresu roszczenia zwrotu "wraz z odsetkami".

Reklama

Postanowienia te skargą nadzwyczajną zaskarżył Prokurator Generalny wskazując, że SA w ten sposób rażąco naruszył przepis Kodeksu postępowania cywilnego mówiący, że "sąd może z urzędu sprostować w wyroku niedokładności, błędy pisarskie albo rachunkowe lub inne oczywiste omyłki". Jak zaś argumentował PG, sąd doprowadził do "do obrazy zasady pewności co do prawa poprzez zmianę merytoryczną prawomocnego orzeczenia, które kształtowało prawa i obowiązki stron procesu sądowego, w sposób sprzeczny z obowiązującym porządkiem prawnym".

SN przyznał, że postanowienia sądu apelacyjnego były naruszeniem procedury cywilnej. Mimo to - jak dodał - "w wyniku dwukrotnego sprostowania wyroku, dokonanego z rażącym naruszeniem K.p.c. górna granica, ponad którą pozwana nie może domagać się zwrotu otrzymanego dofinansowania została jednak w istocie ukształtowana na poziomie, który mógł zostać osiągnięty również w oparciu o wyrok w jego pierwotnym brzmieniu".

"Skoro bowiem wyrok w pierwotnym brzmieniu nie obejmował rozstrzygnięcia co do odsetek, to tym bardziej nie ustanawiał on górnej granicy domagania się odsetek. Poziom należnych odsetek mógł zostać ustalony w oparciu o treść umowy w osobnym postępowaniu" - uznał SN.

SN wskazał, że "racje przemawiające za zmianą prawomocnego orzeczenia wydanego z rażącym naruszeniem procedury muszą przeważać nad koniecznością ochrony powagi rzeczy osądzonej". W tym przypadku zaś zdaniem SN mimo dwukrotnego sprostowania wyroku w sposób naruszający przepisy "kształt rozstrzygnięcia SA w materialnym jego wymiarze był poprawny, choć ukształtowany w sposób naganny od strony proceduralnej".

Rozpatrywanie tej skargi nadzwyczajnej w SN było przez pewien czas zawieszone, gdyż na jej kanwie w marcu zeszłego roku trzyosobowy skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej, rozpatrując skierował dwa pytania do całej Izby dotyczące głośnej uchwały trzech Izb SN - Karnej, Cywilnej i Pracy - z 23 stycznia 2020 r.

12 kwietnia br. Izba Kontroli Nadzwyczajnej rozpatrując te zagadnienia w pełnym składzie zdecydowała o umorzeniu postępowania w zakresie pierwszego pytania i odmowie udzielenia odpowiedzi na drugie pytanie. Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął już, że tzw. uchwała trzech Izb SN nie wywiera skutków prawnych; na jej podstawie nie można kwestionować możliwości orzekania przez sędziów - wynikało z uzasadnienia tamtej decyzji.