Reklama

Chodzi o sędziów Marka Pietruszyńskiego, Andrzeja Stępkę i Włodzimierza Wróbla. Wszyscy orzekali w sprawach karnych, w których wstrzymali lub uchylali wyroki pozbawienia wolności. Zdaniem prokuratury, nie dopełnili przy tym obowiązków sprawdzenia, czy skazani nie odbywają już kar. W konsekwencji dwaj mężczyźni, mimo korzystnych dla nich orzeczeń, nadal przebywali w zakładach karnych. W obu przypadkach czas bezpodstawnego pozbawienia wolności wynosił ponad miesiąc.

Sąd Najwyższy wydał w tej sprawie oświadczenie, które podpisali prezesi SN Joanna Lemańska (w zastępstwie I Prezes SN Małgorzaty Manowskiej) oraz Michał Laskowski. Stanowisko rzuca nowe światło na sprawę i osłabia wymowę tez prokuratury.

Sprawa sędziego Pietruszyńskiego

W sprawie, w której orzekał sędzia Pietruszyński, SN wstrzymał wykonanie kary pozbawienia wolności. Uznał, że prawdopodobne jest uwzględnienie kasacji i uchylenie wyroku, na podstawie którego mężczyzna został skazany.

„W dniu wydawania postanowienia sędzia dysponował zawartą w aktach sprawy informacją, że skazany nie odbywa kary pozbawienia wolności. Adnotacja tej treści sporządzona przez pracownika sekretariatu widniała na karcie informacyjnej akt sprawy” – czytamy w oświadczeniu SN.

Dzień później - dokładnie 24 października 2019 r. - odpis postanowienia SN został przesłany do Sądu Rejonowego w G. To sąd rejonowy był organem zajmującym się wykonaniem orzeczonej w sprawie kary. 15 listopada 2019 r. obrońca skazanego poinformował Sąd Najwyższy, że mimo to jego mocodawca przebywa w areszcie śledczym. „W tym samym dniu Kierownik Sekretariatu Wydziału przygotowała, przedstawiła do podpisu Przewodniczącemu Wydziału i wysłała nakaz zwolnienia do właściwego aresztu” – czytamy dalej.

SN uwzględnił ostatecznie kasację i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Postępowanie nadal się toczy.

Sprawa sędziów Stępki i Wróbla

Sędziowie Stępka i Wróbel orzekali w sprawie, w której SN uchylił wyrok zaskarżony kasacją. Sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Z. do ponownego rozpoznania. Na posiedzeniu nie było ani skazanego, ani jego obrońcy.

Sąd Najwyższy w oświadczeniu: „Z karty informacyjnej akt sprawy wynikało, że skazany nie jest pozbawiony wolności”.

Wyrok SN zapadł 16 października 2019 r. 18 listopada 2019 r. do Sądu Najwyższego zadzwoniła funkcjonariuszka służby więziennej, informując, że skazany przebywa w zakładzie karnym. Jeszcze tego samego dnia wysłany został nakaz jego zwolnienia.

Mężczyzna po ponownym rozpoznaniu jego sprawy został uznany za winnego i prawomocnie skazany na karę pozbawienia wolności. Na jej poczet zaliczono mu wcześniejszy pobyt w więzieniu, w tym w okresie pomiędzy 16 października 2019 r. a 18 listopada 2019 r.

Sędziowie nie sprawdzają osobiście wykonania decyzji

Z oświadczenia SN dowiadujemy się też, jak była wieloletnia praktyka w Izbie Karnej w podobnych sprawach: „Orzekający skład był informowany o tym, czy skazany w danej sprawie jest pozbawiony wolności. Stosowna adnotacja widniała w karcie informacyjnej akt. Po wydaniu orzeczenia o wstrzymaniu wykonania kary lub uchyleniu wyroku pracownik sekretariatu sprawdzał, czy skazany jest pozbawiony wolności. Sprawdzenia takiego dokonywano za pośrednictwem systemu informatycznego NOE-sad od drugiej połowy 2016 r. Było i jest (bowiem po ujawnieniu powyższych dwóch sytuacji, praktyka nie zmieniła się) to zadanie pracownika sekretariatu, który w przypadku uzyskania informacji o pozbawieniu wolności, informował Kierownika Sekretariatu Wydziału (lub jego zastępcę), który następnie przygotowywał nakaz zwolnienia i przedstawiał do podpisu. Nakaz podpisywał sędzia, najczęściej Przewodniczący Wydziału. Sędziowie orzekający w podobnych sprawach nie wydawali i nie wydają odrębnych zarządzeń, nie sprawdzają także osobiście wykonania zapadłych decyzji procesowych”.

Dyscyplinarki pracowników SN

W oświadczeniu SN podaje ponadto, że opisane wyżej przypadki były podstawą wytoczenia spraw dyscyplinarnych Kierownikowi Sekretariatu Wydziału III i pracownikowi pełniącemu funkcję zastępcy kierownika oraz będącemu protokolantem w obu sprawach. „Oboje ukarani zostali karami nagany. Kara wymierzona ówczesnej kierowniczce w wyniku złożonego sprzeciwu uchylona została przez obecną Pierwszą Prezes SN z powodu niedopełnienia warunków formalnych w procedurze dyscyplinarnej. Wtedy również nastąpiło odwołanie ze stanowiska Kierownika Sekretariatu na mocy porozumienia stron”.