Już w sierpniu tego roku stery w dwóch izbach SN mogą stracić tzw. starzy sędziowie. Wówczas upłyną kadencje Dariusza Zawistowskiego na stanowisku prezesa SN kierującego Izbą Cywilną oraz Józefa Iwulskiego, który obecnie stoi na czele Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Tymczasem prezydent przygotował projekt zmian, który na nowo ureguluje tryb wyboru kandydatów na prezesów izb SN.
Potrzebę nowelizacji tłumaczono koniecznością modyfikacji instytucji skargi nadzwyczajnej. Chodzi o wydłużenie okresu na wnoszenie skarg, w których orzeczenie uprawomocniło się w okresie od 1997 r. do 2018 r. Jak mówiła minister w Kancelarii Prezydenta Małgorzata Paprocka, zmiana jest konieczna m.in. ze względu na sytuację pandemiczną.
– Zmiany te mają zagwarantować wybór osób, które będą dobrze widziane przez rządzących, oraz zapewnić, że procedura ta będzie przebiegać bez większych zakłóceń – ocenia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
A to będzie mogło oznaczać, że w rękach tzw. nowych sędziów znajdą się aż cztery spośród pięciu izb SN. Jedynie Izba Karna SN jeszcze przez ponad cztery lata kierowana będzie przez osobę zaliczaną do grona „starych”. Na jej czele od zeszłego roku stoi Michał Laskowski.
Kworum stopniowe
Projekt, który wpłynął do laski marszałkowskiej, przewiduje spore zmiany. Prezydent proponuje, aby kworum wymagane do dokonania wyboru trzech kandydatów na prezesa izby stopniowo malało. W pierwszym etapie wymagane będzie 2/3 członków zgromadzenia sędziów izb SN. Gdyby nie udało się zgromadzić tak określonego kworum, do wyboru starczyć będzie 1/2, a jeśli nie uda się spełnić i tego wymogu, wyboru kandydatów na prezesów będzie mogło dokonać zaledwie 1/3 członków zgromadzenia.
Jak tłumaczy projektodawca, „zmiana ma na celu zagwarantowanie możliwości wyboru Prezesa Sądu Najwyższego, co – z uwagi na ustawowe obowiązki i uprawnienia prezesów Sądu Najwyższego – jest istotne dla prawidłowej organizacji prac poszczególnych izb Sądu Najwyższego”.
– Procedura jest tak skonstruowana, żeby prezydent miał pewność, że wśród przedstawionej mu trójki będzie kandydat wywodzący się spośród „nowych” sędziów SN – zauważa prezes Iustitii. Jak dodaje, zarówno w IC, jak i IPiUS już od dawna jest po kilka osób, które trafiły do SN z rekomendacji obecnej Krajowej Rady Sądownictwa.
– Poza tym należy pamiętać, że w Izbie Cywilnej jest wiele wakatów. Można więc się spodziewać, że przed sierpniem dojdzie do kolejnych nominacji do tej izby – mówi sędzia Markiewicz.
Wieczny p.o.
Lektura proponowanych zmian pozwala sądzić, że rządzący wyciągnęli wnioski z tego, co działo się podczas zeszłorocznych wyborów kandydatów na I prezesa SN. Przypomnijmy, wówczas grupa „starych” sędziów próbowała blokować procedurę wyborczą, a gdy się to nie udało, starała się udowodnić, że wybory odbyły się z naruszeniem zasad, m.in. dlatego że nie doszło do podjęcia uchwały o przedstawieniu prezydentowi kandydatów na I prezesa SN.
Teraz, jeżeli projekt stanie się obowiązującym prawem, tego typu działania mogą się okazać po prostu nieopłacalne dla „starych” sędziów. Prezydent proponuje bowiem wprowadzenie nowej instytucji, to jest pełniącego obowiązki prezesa izby. Takie rozwiązanie zostało przyjęte przy okazji wyborów I prezesa SN. W obu przypadkach p.o. prezesa wskazywać ma prezydent, gdyby nie doszło do wyboru w terminie kandydatów na prezesów. Między obowiązującym rozwiązaniem a tym proponowanym jest jednak znacząca różnica. Otóż w przypadku p.o. I prezesa SN ustawa przewiduje, że taka osoba ma obowiązek zwołać zgromadzenie ogólne sędziów SN w celu wyboru kandydatów na I prezes SN w terminie tygodnia od dnia powierzenia jej obowiązków. Zaś w przypadku p.o. prezesa izby takiego wymogu nie ma.
– Wynika z tego, że taka osoba będzie mogła pełnić obowiązki prezesa izby tak długo, jak będzie się podobało to jej lub prezydentowi, który jej obowiązki te powierzył – uważa prezes Markiewicz. I, jak przypuszcza, rozwiązanie to ma na celu wybicie z głowy „starym” sędziom podejmowania działań, które mogłyby pokrzyżować plany rządzących.
Z kolei dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę na to, że takie rozwiązanie będzie pogłębiało ingerencję władzy wykonawczej w działalność wewnętrzną organu władzy sądowniczej.
– Tego typu ingerencja, o ile ustawodawca już decyduje się na jej dopuszczenie, musi być maksymalnie wąska. Nie ma tutaj mowy o wykładni rozszerzającej – tłumaczy.
Poza tym zdaniem konstytucjonalisty zaproponowane rozwiązanie nie ma racji bytu, gdyż utrwala ryzyko tymczasowości.
– Tymczasem ustawodawca powinien tworzyć rozwiązania, które będą zapewniać stabilność w działalności organów władzy publicznej, bo jest ona niezbędna do skutecznego wykonywania powierzonych im zadań – kwituje dr hab. Jacek Zaleśny.
Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy Sądu Najwyższego, poinformował DGP, że prezydencki projekt trafił do SN w piątek i I prezes SN poprosiła o jego analizę. Dopiero po jej uzyskaniu wypowie się na temat zaproponowanych rozwiązań.
W projekcie przewidziano ponadto zmiany dotyczące skargi nadzwyczajnej. Dzięki prezydenckiej inicjatywie jeszcze przez najbliższe dwa lata uprawnione podmioty (w tym przede wszystkim prokurator generalny i rzecznik praw obywatelskich) będą mogły kierować tego typu skargi w sprawach, w których orzeczenia uprawomocniły się po wejściu w życie konstytucji. Zgodnie z obowiązującą ustawą o SN (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 154) mogłyby to robić tylko do 3 kwietnia 2021 r.
Skład prezydium KRS uzupełniony
Podczas piątkowego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa odbyły się wybory uzupełniające do prezydium tego organu. Jedenastoma głosami wybrana została Joanna Kołodziej-Michałowicz, sędzia Sądu Rejonowego w Słupsku. Zastąpi sędzię Teresę Kurcyusz-Furmanik, która w styczniu odeszła w stan spoczynku.
Sprawy sędziów priorytetem w Strasburgu
Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zajmie się sprawą Jana Grzędy, byłego członka Krajowej Rady Sądownictwa, którego kadencję przerwała nowelizacja ustawy o KRS. Grzęda, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, został wybrany do KRS w 2016 r. i zgodnie z konstytucją jego kadencja powinna była trwać cztery lata. Zdaniem skarżącego skrócenie kadencji na mocy nowelizacji, która weszła w życie 2018 r., i brak możliwości odwołania się do sądu stanowi naruszenia art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do sądu) oraz art. 13 (prawo do skutecznego środka odwoławczego).
Strasburski trybunał w komunikacie o przekazaniu sprawy do rozpatrzenia przez Wielką Izbę poinformował, że w latach 2018–2021 złożono 27 skarg związanych z reformą wymiaru sprawiedliwości w Polsce. W 17 przypadkach zostały one już zakomunikowane polskiemu rządowi. Ponadto trybunał uznał, że wszystkie obecne i przyszłe wnioski dotyczące reformy sądownictwa zostaną zakwalifikowane jako priorytetowe (do kategorii I). ©℗ PSZ
Etap legislacyjny
Projekt skierowany do Sejmu