Sprawa miała swój początek w 2018 r. Wówczas radca prawny bronił klienta, oskarżonego o znęcanie się. Postępowanie toczyło się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Woli. 18 maja miała odbyć się kolejna rozprawa, na którą sąd zdążył wezwać pięciu świadków. W międzyczasie radca prawny dowiedział się, że na ten sam dzień ma wyznaczoną rozprawę w Gdańsku, na której również musi być obecny. W związku z tym 7 maja złożył do sądu w Warszawie wniosek o zmianę terminu rozprawy. Powołał się w nim m.in. na fakt, że ze względu na wagę sprawy toczącej się w Gdańsku nie może ustanowić innego pełnomocnika, nie zgodził się zresztą na to sam oskarżony. Radca prawny otrzymał odpowiedź od stołecznego sądu trzy dni później. W piśmie został poinformowany, że obecność zarówno jego, jak i oskarżonego nie jest na tej rozprawie obowiązkowa. Wskazano w nim też, że w przypadku nieobecności powinien ustanowić dla siebie zastępcę, a z powodu „problemów w organizacji własnej pracy” sąd nie będzie generować dodatkowych kosztów związanych z odwołaniem i ponownym wzywaniem świadków w innym terminie. Ostatecznie warszawski sąd ukarał radcę prawnego karą porządkową w wysokości 3 tys. zł za niestawiennictwo bez usprawiedliwionej przyczyny w dniu rozprawy. Obrońca złożył zażalenie na tę decyzję, ale nie zostało ono uwzględnione. Ostatecznie wniósł apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, domagając się zapłaty odszkodowania od Skarbu Państwa w wysokości 3 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami.
Sąd apelacyjny odniósł się do zarzutu mylnego pouczenia radcy przez organ procesowy o braku konieczności stawienia się na rozprawie. Uznał (uzasadnienie właśnie zostało opublikowane), iż w orzecznictwie dominuje pogląd, że błędne pouczenie nie może być usprawiedliwieniem dla uchybienia profesjonalnego uczestnika postępowania karnego. W wyroku podkreślono również, że nawet złożenie wniosku o zmianę terminu rozprawy i fakt, że drugie postępowanie toczyło się w tym samym czasie, jest jedynie wskazaniem przyczyny nieobecności. Nie można jednak uznać jej za okoliczność usprawiedliwioną, nawet w sytuacji, gdy obrońca rzeczywiście był wówczas w Gdańsku. Negatywne znaczenie dla obrońcy miał również fakt, że po otrzymaniu pisma z informacją, że termin nie zostanie odroczony, nie podjął żadnych dalszych działań. W związku z tym apelacja radcy prawnego została oddalona. Wyrok jest prawomocny. ©℗

orzecznictwo

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 17 listopada 2020 r., sygn. akt V ACa 260/20. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia