Powiatową Lekarz Weterynarii sąd uznał także za winną niedopełnienia obowiązków. Miała także przekroczyć je podczas kontroli tego transportu.

"To pierwszy wyrok, w którym za winną znęcania się nad zwierzętami uznana została urzędniczka mająca stać na straży przestrzegania ustawy o ochronie zwierząt" - poinformowała przedstawicielka fundacji Viva! Anna Plaszczyk

Reklama

Fundacja sprawdziła, jak wyglądał skup i transport jagniąt z Podhala do Włoch w 2017 roku. Zwierzęta były stłoczone. Ani w skupie, ani w ciężarówce nie było preparatów mlekozastępczych, służących do karmienia nieodsadzonych owiec.

Jak przekazuje fundacja, transport został też źle zaplanowany. Dodatkowo powiatowa lekarz weterynarii zaakceptowała transport 29-godzinny. Ciężarówka nie była przystosowana do transportu tak małych zwierząt.

Reklama

"Podczas kontroli transportu zwierząt w Rogoźniku aktywiści stwierdzili, że co najmniej jedno zwierzę wymaga pomocy weterynaryjnej. Wezwali na miejsce lekarza powiatowego. Barbara Z. po przyjeździe nie wysiadła nawet z samochodu. Uznała, że wszystko jest w porządku i transport może jechać dalej. Kilkaset kilometrów dalej, na granicy węgiersko-słoweńskiej jedno ze zwierząt wciąż nie czuło się dobrze. Decyzją tamtejszego lekarza urzędowego zostało odseparowane od stada" - przedstawiła kulisy sprawy Anna Plaszczyk.

Prokuratura Rejonowa w Zakopanem postawiła zarzuty lekarzom weterynarii - Barbarze Z. oraz Markowi O.

Sąd uznał, że wina oskarżonych nie budzi wątpliwości. Barbara Z. ma zapłacić 3000 zł nawiązki oraz 3000 zł kosztów sądowych. Marek O. - organizator transportu - odpowiednio 15 tys. zł i 14 tys. zł. Sąd zdecydował się warunkowo umorzyć postępowanie na rok.

"Cieszymy się, że wina obojga oskarżonych została uznana za bezsprzeczną. Natomiast martwi nas warunkowe umorzenie. Zgodnie z kodeksem karnym warunkowo umorzyć postępowanie można, tylko gdy stopień społecznej szkodliwości czynu i winy sprawcy nie są znaczne. Tymczasem tu chodzi o długotrwałe cierpienie 822 zwierząt" – podkreśliła mecenas Dorota Dąbrowska, reprezentująca Fundację Viva! w tej sprawie.

Jak przekazała Anna Plaszczyk - fundacja rozważa złożenia apelacji. Wyrok nie jest bowiem prawomocny.