Propozycja zdefiniowania, a tym samym wprowadzenia do przepisów tajemnicy dyplomatycznej pojawiła się w projekcie nowej ustawy o służbie zagranicznej, który w środę, po pierwszym czytaniu, został przez Sejm skierowany do dalszych prac w komisji spraw zagranicznych. Choć jest procedowany jako projekt rządowy, to nie przeszedł konsultacji społecznych. Co ciekawe, opublikowano go na stronach Rządowego Centrum Legislacyjnego dzień później, niż został skierowany do Sejmu. Druk sejmowy nosi datę 13 stycznia 2021 r., podczas gdy na stronie RCL pojawił się 14 stycznia.
Zgodnie z projektem tajemnicę dyplomatyczną będą stanowić wszystkie informacje, dane oraz wiedza, „z którymi członek służby zagranicznej zapoznał się w związku z pełnieniem obowiązków i które ze względu na dobro służby zagranicznej mogły być udostępnione wyłącznie osobom do tego uprawnionym, a ich ujawnienie mogłoby szkodzić polityce zagranicznej Rzeczypospolitej Polskiej i naruszać jej wizerunek międzynarodowy”.
– W definicji pojawiają się generalne sformułowania, takie jak „dobro służby zagranicznej”, „szkoda dla polityki zagranicznej” oraz „naruszanie wizerunku międzynarodowego” Polski. Problem z tego typu wyrażeniami jest taki, że w zasadzie w dowolny sposób można uznać za tajemnicę dyplomatyczną każdy rodzaj informacji, która dotyczy prowadzenia polityki zagranicznej przez władzę. Tym samym stwarza ryzyko nieproporcjonalnego ograniczenia dostępu do informacji na temat działań Polski na arenie międzynarodowej – zauważa Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo.
Reklama
Dlaczego to takie istotne? Już teraz ograniczany jest dostęp do informacji publicznej. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówiło np. DGP udostępnienia treści polskiej skargi na dyrektywę o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, związanej z filtrowaniem treści. Po wejściu w życie nowych przepisów nie musiałoby już szukać żadnej innej podstawy prawnej – wystarczyłoby powołać się na tajemnicę dyplomatyczną. Inny przykład – niedawno media pisały, że budowa nowej ambasady RP w Berlinie będzie kosztować 60 mln euro. Powołując się na nową ustawę, można byłoby odmówić podania tej informacji.
Co więcej, do ustawy nie wprowadzono żadnego ograniczenia czasowego. Może się więc okazać, że za 10 lat polskie stanowisko w jakiejś sprawie wciąż będzie uznawane za tajemnicę dyplomatyczną.
KO i Lewica proponowały wysłuchanie publiczne w tej sprawie, ale wniosek odrzucono. Dyskusja nad projektem skupia się nad zmianą struktur służby zagranicznej. Rząd twierdzi, że chodzi o jasne oddzielenie czynnika politycznego reprezentowanego przez ambasadorów od urzędniczego, czyli zawodowego korpusu dyplomatycznego. Opozycja uważa, że chodzi o jeszcze większe upolitycznienie polskiej służby zagranicznej.
Etap legislacyjny
Projekt skierowany do prac w komisji sejmowej