Tytuł nawiązuje do piosenki Lecha Janerki śpiewanej przez zespół Klaus Mitffoch. Parafrazując mogę powiedzieć „Jezu jak się cieszę z tych krótkich momentów, kiedy mogę czuć zadowolenie z efektów mojej pracy”.
Tak jak w tytule pomyślałem sobie, gdy przejrzałem orzecznictwo sądów administracyjnych, dotyczące spółki w organizacji. Ale to fajnie, gdy wojewódzkie sądy administracyjne i Naczelny Sąd Administracyjny powołują się na to, co napisałem. Poczułem się doceniony, jak się okazuje, choć na chwilę.
Reklama
Bo przecież m.in. po to jest doktryna prawa, aby formułować poglądy, tworzyć koncepcje, które być może, choć niekoniecznie, wpływają na orzecznictwo sądów. Bywa też odwrotnie, że to orzeczenia sądowe wpływają na poglądy doktryny prawa.
Jeszcze gorzej jest, gdy orzeczenia sądowe wpływają na ustawodawcę. Gorzej? Ktoś może zapytać. No tak, w sytuacji, gdy ustawodawca idzie w zupełnie odwrotnym kierunku niż np. Sąd Najwyższy. Ten ostatni w składzie 7 sędziów w uchwale z 30 stycznia 2015 r. (sygn. akt III CZP 34/14) wypowiedział się przeciwko prokurze mieszanej po to, aby najpierw rząd zaprojektował, a potem Sejm uchwalił coś zupełnie odwrotnego, legalizując tę bzdurną konstrukcję prawną.

Reklama
Ale w moim przypadku miało być inaczej. Pełna satysfakcja. Jak już wspomniałem, zacząłem analizować wyroki sądów administracyjnych i stwierdziłem, że moje poglądy są tu podstawą (tu chyba trochę przesadziłem) rozstrzygnięć. Nie jeden wyrok, ale kilka. Wyroki WSA w Białymstoku: z 28 stycznia 2020 r. (sygn. akt ISA/Bk 677/19) oraz z 18 marca 2020 r. (sygn. akt ISA/Bk 699/19 i ISA/Bk700/19), czyli trzy, doprowadziły mnie do wniosku, że chyba mnie w Białymstoku lubią. Ale nie tylko. WSA w Bydgoszczy w dwóch wyrokach z 5 lipca 2013 r. (sygn. akt ISA/Bd 681/13 i ISA/Bd 683/13), WSA w Gliwicach w wyroku z 2 lutego 2016 r. (sygn. akt ISA/Gl 780/15) również powołują się na moje poglądy dotyczące spółki w organizacji.
Konieczne jest zrozumienie okoliczności, że mamy do czynienia z tą samą formą spółki kapitałowej w różnych fazach jej rozwoju. Dlaczego nikomu nie przychodzi do głowy kwestionowanie statusu spółki kapitałowej w likwidacji?
Ale to nie wszystko. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 21 kwietnia 2016 r. (sygn. akt II FSK 656/14) i z 28 kwietnia 2016 r. (sygn. akt II FSK 648/14) zaaprobował m.in. wyroki „bydgoskie”, nie powołując się na mnie imiennie, akceptując jednak pogląd WSA odnoszący się do tego, co napisałem.
Pełna satysfakcja trwała jednak dosyć krótko, bo przywołane poglądy mają się nijak do tego, co napisałem o spółce w organizacji. Mają się jakoś do tego, co chciał sąd uzasadnić, wyjmując z kontekstu jedno zdanie. To pewne déjà vu. Przypomniałem sobie, jak kilka lat temu uczestnicząc w dużym arbitrażu w Wiedniu w sprawie Deutsche Telekom versus Vivendi, druga strona arbitrażu, a więc „nasz” przeciwnik, raczyła się powoływać na moje poglądy. To wyglądało na katastrofę. Pot płynął mi stróżkami po plecach, bo już sobie wyobraziłem wyrok niekorzystny dla strony, którą reprezentowałem, i do tego z gwoździem do trumny w postaci moich twierdzeń. Wtedy, mimo poczucia klęski, sięgnąłem jednak do przywoływanych publikacji i stwierdziłem, że zdania, na które się powoływano, są wyjęte z kontekstu i posłużyły dezinformacji. W przypadku przywołanych poglądów sądów administracyjnych nic nie musiałem sprawdzać, bo doskonale pamiętam artykuły, rozdziały monografii, komentarze itp. Nie tylko co na ten temat napisałem (zebrałoby się tego kilkadziesiąt stron), ale również, a może przede wszystkim, co na ten temat myślę.
Najciekawsze jednak jest to, że w przywołanych wyrokach różnych przecież sądów administracyjnych, bo z Białegostoku, Bydgoszczy czy Gliwic, cytowany fragment jest identyczny, na zasadzie „kopiuj-wklej”. Dla porządku zacytuję ten fragment: „Jednak istotą spółki w organizacji jest to, że nie jest ona jeszcze spółką właściwą” (por. A. Kidyba, „Komentarz”).
Nie będę w tym felietonie przypominał wszystkich argumentów na rzecz tożsamości spółki w organizacji i spółki po wpisie, bo wydaje mi się to już nudne i niewiele na ten temat mam do dodania. Przypomnę jednak, że ci wszyscy, którzy chcą się powołać na publikacje z 2000 czy 2001 r., powinni pamiętać dyskusję na temat tzw. przedspółki z o.o. (Vorgründungsgesellschaft), spółki w organizacji (Vor-GmbH) i spółki po zarejestrowaniu.
Co więcej, na poglądy musiały też wpłynąć zmiany przepisów. Przecież po wejściu w życie kodeksu spółek handlowych nie można było uzyskać numeru identyfikacyjnego NIP dla spółek w organizacji, gdyż zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami ustawy z 13 października 1995 r. o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników, jednostki organizacyjne, które nie posiadały osobowości prawnej, mogły występować o nadanie numeru, o ile były wpisane do rejestru. A przecież istotą spółki w organizacji jest to, że nie jest ona jeszcze spółką „właściwą” i nigdy nie spełni warunku wpisu, i to jest jej trwała cecha. Trzeba to było zmienić. Obecnie nie ma wątpliwości, że obligatoryjnie należy NIP nadać również spółce w organizacji, gdyż przewiduje to art. 1 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych, a tym samym zgodnie z art. 2 ust. 1 cytowanej ustawy z 13 października 1995 r. otrzymują numery identyfikacyjne podmioty, gdy wynika to z innych przepisów.
Podobnie było z wyraźnym uznaniem spółki w organizacji za przedsiębiorcę, co aktualnie powtarza i potwierdza art. 17 ust. 3 ustawy – Prawo przedsiębiorców. Pewien problem związany jest ciągle z udzieleniem prokury. Choć przepis art. 109 k.c. jest bardzo wyraźny i odnosi się tylko do przedsiębiorcy wpisanego do rejestru (KRS i CEIDG). Na przykład WSA w Gliwicach (wyrok z 2 października 2013 r., sygn. akt ISA/Gl 876/13) przyjął inaczej wbrew wyraźnemu przepisowi, że spółka z o.o. w organizacji posiada legitymację czynną do udzielenia prokury. Wspominam o tym dlatego, że dla wielu przedstawicieli doktryny, ale również sądów, te kwestie nie były oczywiste. Stąd cieszyłem się, że postulaty dotyczące spółki w organizacji – które zgłosiłem – były uwzględnione.
W cytowanych wyrokach WSA i NSA powołują się na dyrektywę Rady UE 2009/133/UE z 19 października 2009 r., w której użyto określenia „spółka z ograniczoną odpowiedzialnością” i „spółka akcyjna”, co zdaniem sądów obejmuje tylko spółki wpisane do rejestru, a contrario nie obejmuje spółek w organizacji. Prowadzi to sądy do dalszych wniosków, że w związku z obowiązującą numerus clausus spółek wymienionych w art. 4 k.s.h. nie można uznać spółki kapitałowej w organizacji za spółkę w rozumieniu dyrektywy.
Jak już wspomniałem, nie będę raz jeszcze przywoływał wszystkich argumentów na rzecz tezy, którą powtarzam od samego początku, że spółka w organizacji jest spółką „całą gębą”. To, że nie jest jeszcze spółką właściwą, to też oczywista oczywistość. Ale w tym kontekście najlepiej stwierdzić raz jeszcze, że spółka z ograniczoną odpowiedzialnością może mieć swoje trzy postacie: spółkę w organizacji, spółkę po wpisie i spółkę w likwidacji (ew. upadłości).
Konieczne jest zrozumienie okoliczności, że mamy do czynienia z tą samą formą spółki kapitałowej w różnych fazach jej rozwoju. Dlaczego nikomu nie przychodzi do głowy kwestionowanie statusu spółki kapitałowej w likwidacji? A przecież w tej fazie występuje wiele odrębności od postaci spółki po wpisie do rejestru, a przed wpisem do rejestru faktu wszczęcia postępowania likwidacyjnego. Przecież w likwidacji nie można udzielać prokury, a udzielona wygasa, podejmowanie czynności jest ograniczone tylko do czynności likwidacyjnych, zmienia się status prawny zarządców, którzy mogą, ale nie muszą być likwidatorami itd. Czy komuś może przyjść do głowy kwestionowanie podmiotowego statusu spółki w likwidacji? Do tego wszystkiego należy dołączyć zasadę kontynuacji praw i obowiązków spółki, a nie poszczególnych wspólników. Zasadę tę należy odróżnić od sukcesji uniwersalnej. Zasada kontynuacji została wprowadzona m.in. po to, aby nie doszło do nabywania praw i obowiązków w drodze sukcesji, ale aby dochodziło do wstępowania w prawa. Spółka w organizacji to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością albo akcyjna, będąca z jednej strony pierwszą fazą istnienia spółki z o.o. (tak jak spółka kapitałowa w likwidacji może być ostatnią fazą), a z drugiej jest już spółką kapitałową. I nie ma sensu w jakichkolwiek przepisach materialnoprawnych wymieniać każdy z podtypów spółek, bo to jest oczywiste samo przez się. Jak się okazuje, nie dla wszystkich. Raz jeszcze krzyknę: spółka w organizacji nie jest żadnym odrębnym typem spółki z o.o. bądź akcyjnej. Nie jest odrębnym bytem prawnym w ramach konstrukcji danej spółki. Jeżeli już, to jest odrębna od spółki akcyjnej, gdy jest spółką z o.o. i odwrotnie.
Napisałem chyba wszystko na temat spółki w organizacji i wydawało mi się, że jest to wystarczająco dużo.
Quod scripsi, scripsi!