Internauci w prawnej matni: Co jest legalne w sieci?

autor: Sylwia Czubkowska12.01.2015, 07:23; Aktualizacja: 12.01.2015, 07:25
Internauci twierdzą, że nie wiedzą, czy łamią prawo

Internauci twierdzą, że nie wiedzą, czy łamią prawoźródło: Dziennik Gazeta Prawna

„Co jest legalne w internecie” – ta fraza, jak pokazuje Google, jest jedną z najczęściej wyszukiwanych.Użytkownicy mają problem z oceną, kiedy łamią przepisy, a kiedy nie. A przynajmniej tak twierdzą

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • nobody(2015-01-12 08:49) Zgłoś naruszenie 00

    Może warto wprowadzić prostą zasadę - tylko jeżeli czerpie się finansowe korzyści z udostępniania cudzych treści, to jest to nielegalne?

    Czerpanie korzyści finansowych oznacza, że można wycenić straty ponoszone przez właściciela treści.

    W innych przypadkach, gdy nie ma jasnej miary pozwalającej na ocenę skutków działania - np. przy udostępnianiu treści w ramach protokołu BitTorrent - a żadnym przestępstwie nie powinno być mowy.

    Bajanie, że poprzez poboczne udostępnianie jakiegoś filmu dystrybutor/producent/autor poniósł x milionów zł/dolarów/euro straty, jest wartością wyciągniętą z kapelusza.

    Poza tym, jeżeli poboczne udostępnianie odbyło się na poziomie 20% (czyli upload/download = 0.2) i prawdopodobnie obejmowała losowo wybrane fragmenty pliku (filmu), które bez pozostałych 80% są bezużyteczne, to ile wynosi strata?

    Odpowiedz
  • Jacek(2015-01-13 02:44) Zgłoś naruszenie 00

    Na litość, co to za dyskusja? Wydaje mi się, że brak tu zrozumienia podstawowych reguł i interesów.
    Ludzie, przecież to KORPORACJE sa bajecznie bogate, a nie AUTORZY i TWÓRCY !
    Wobec tego, jeśli ktoś mówi o ochronie praw autorski, to moim zdaniem jest to jakieś bezmyślne bajanie.
    Te bajeczne zyski daja potężna władzę, a prawo stało się ochrona i gwarancja zysków korporacji a nie autorów i twórców.
    Jeśli drukowana ksiażka kosztuje np. 40zł to ile dostaje autor? Jeśli bilet do kina kosztuje np. 40zł to ile trafia do twórców i aktorów? Jeśli płyta audio kosztuje np. 40zł to ile trafia do twórców i wykonawców? itd.
    Dlaczego nie mogę kupić w necie możliwości czytania ksiażki za 3zł, tak by te 3zł trafiło do autora? Czy to się nie da zrobić? NIE, dało by się, ale gdzie miejsce na zyski korporacji? tylko że ja mam w d... korporacje w przeciwieństwie do autora.
    Prócz tego nie przesadzajcie z ta ochrona praw autorskich, autorzy też musza się jakoś promować, nie da się tego zrobić bez udostępnienia części swych dzieł za darmo, np. wystawy, dziś nazywa się to promocja i sa to po prostu koszty uzyskania późniejszego przychodu i ryzyko każdego przedsiębiorcy, bo koszty moga się nawet nie zwrócić. Tak to zawsze działało, dopóki nie było korporacji, a często twórcy umierali w nędzy, doceniani byli dopiero po śmierci.

    A oprogramowanie? Mam kupić program czasem za wiele dziesiatków tysięcy zł w ciemno? bo "fama" głosi, że jest świetny? bo program jest świetnie promowany? - bzdura, muszę poszukać "pirata" choćby po to by się z nim zapoznać i go ocenić według moich kryteriów. Dlaczego nie mogę kupić jego użycia przez jakiś czas za np. 100zł, tylko muszę wywalić furę kasy, ile czasu ma to się amortyzować? Często nie mam potrzeby korzystania z jego wszystkich możliwości, a muszę wywalić kasę na części których nie potrzebuję, kto z was robi takie zakupy? Czy tego też nie da się zrobić? Ale przy takiej konstrukcji "ochrony praw autorskich" nie ma sensu się wysilać.
    Tę lukę dostrzegło Aple, generujac gigantyczne zyski na sprzedaży tanich programów w równie gigantycznych ilościach. To wydaje się właściwa droga.

    Odpowiedz
  • A(2015-01-12 15:26) Zgłoś naruszenie 00

    do bechemot - wyobraź sobie, że napisałeś książkę i jest tak kiepska i nikt jej nie kupuje , bo po co płacić za coś co jest kiepskie :) , albo ją kupuję ale jest kiepska chociaż miała być dobra i co zwrócisz mi pieniądze ? , wiele dzieł w szczególności naszych "tfurcuf" nie da się oglądać dłużej niż 15 minut i co jeśli bym za nie zapłacił 40 zł za płytę? film niby 2 godziny a da się obejrzeć 15 minut , kto mi zwróci za resztę ??? Np:jak słucham jak świetna jest "Ida" to mnie skręca takiego szajsu dawno nie widziałem ścieżka dialogowa jak to w polskim filmie niesłyszalna i niezniszczalny temat "o żydach" i ja miałbym za coś takiego zapłacić ?

    Odpowiedz
  • J.wT.-Kresy Zach.(2015-01-13 11:51) Zgłoś naruszenie 00

    Gigantom dystrybucyjnym i wielkim producentom takie pobieranie niewiele szkodzi. A natomiast jednoosobowi autorzy-producenci to jeżeli ich twórczość nie zaspokoi ich bytu - to co maja robić, aby tworzyć dalej, gdy są rozchwytywani w sieci ? Z głosów w dyskusji wynika, że poglądy dyskutatntów na takie sprawy są ekonomicznie miażdżące tych małych - bo to co w sieci do pobrania musi byc bezpłatne !!! i najczęście jest to rozsylane dalej i najczęście bez podania źródła, czyli adresu skąd to zostało wzięte.

    Odpowiedz
  • cd(2015-01-12 21:47) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli ktoś zamieszcza w Internecie jakiekolwiek produkty i nie zabezpiecza ich przed dostępem oraz informacją o konieczności opłat - to wszyscy powinni i mają prawo do korzystania z ich bezpłatnie- ponoszą przecież opłaty za korzystanie z Internetu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane