Reklama
Krzysztof Szubert przedsiębiorca, działacz gospodarczy i urzędnik państwowy, w latach 2017–2018 sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji i pełnomocnik rządu ds. jednolitego rynku cyfrowego

Reklama
Polska po raz pierwszy jest gospodarzem Szczytu Cyfrowego ONZ IGF 2021. Pan pełni funkcję pełnomocnika Polski ds. tego wydarzenia.
Od wielu lat staraliśmy się o prawo do organizacji tego prestiżowego wydarzenia. W poprzednich latach organizowaliśmy mniejsze szczyty regionalne oraz krajowe i zawsze mieliśmy gości zarówno z agend ONZ, jak i międzynarodowych instytucji zaangażowanych w dyskusję o przyszłości internetu. Otrzymywaliśmy na tyle pozytywne oceny, zarówno co do organizacji, jak i zawartości merytorycznej, że po dłuższym czasie udało nam się to prawo uzyskać. Miałem przyjemność być członkiem grupy doradców sekretarza generalnego ONZ (MAG) do spraw programów szczytów cyfrowych i pracować przy poprzednich wydarzeniach – ostatnim fizycznym w Berlinie (w 2019 r.), czy wcześniejszym w Paryżu (w 2018 r.). Mając te doświadczenia, staraliśmy się tak zaprezentować Polskę, by to prawo otrzymać. Udało się.
Zapytam prowokacyjnie: jakie odniesiemy korzyści, oprócz, dajmy na to, prestiżu?
Chcemy być postrzegani jako kraj i region, który bierze aktywny udział w dyskusji o przyszłości świata cyfrowego. Chcemy też pokazać, że ta dyskusja może toczyć się na równych prawach między wszystkimi interesariuszami. ONZ zawsze zwraca uwagę, by program oraz dyskusje przebiegały na równym poziomie pomiędzy pięcioma zdefiniowanymi grupami. Chodzi o administrację, biznes, świat nauki, organizacje samorządowe i NGO-sy i o to, aby te wszystkie grupy miały równy wpływ na przebieg debat i formułowanie konkluzji. 90 proc. programu jest budowane wspólnie z ONZ, w ramach ww. grupy MAG, w której w tym roku mam zaszczyt być zastępcą przewodniczącego po stronie ONZ. Kraj goszczący przygotowuje tzw. dzień zero oraz szereg wydarzeń kulturalno-integracyjnych. To niejako generalna zasada organizacji szczytów ONZ IGF. Dla nas było to szczególnie ważne, mając na uwadze że sam IGF, czyli Internet Governance Forum, staje się coraz silniejszy; to jest coraz większe wydarzenie, na którym dyskutuje się o coraz bardziej strategicznych obszarach świata cyfrowego. Powoli odchodzi się od samej dyskusji o zarządzaniu internetem, na co mogłaby wskazywać nazwa IGF, przechodząc bardziej do tego, jak internet jest regulowany, jakie są prawa uczestników tego świata, jakie mogą pojawić się nowe technologie czy usługi, jakie są aktualne wyzwania w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ta dyskusja jest nam w Europie bliższa.
A jak to wygląda w skali świata?
Połowa ludzi cały czas nie ma w ogóle dostępu do internetu, tak więc ta dyskusja odnosi się do kwestii bardzo podstawowych: jak zapewnić jakikolwiek dostęp czy sprzęt, żeby do tego internetu można było się dostać. Mamy więc dużą rozpiętość tematyczną. Zaplanowanych jest ok. 300 paneli, wydarzeń formatu okrągłego stołu, wystąpień jeden na jeden. Chcemy pokazać Polskę jako miejsce, gdzie się o tych tematach dyskutuje i decyduje, jak też wypracowuje się pewne wskazówki i rekomendacje. Mamy ambicje przedstawić na koniec szczytu IGF dokument, który roboczo nazywamy Katowice Protocol, czyli krótkie podsumowanie najważniejszych tematów z dyskusji czy tematów, które wzbudzają największe emocje.
ONZ IGF to miejsce, gdzie każdy może się wypowiedzieć i wpływać na przyszłość świata cyfrowego, i chcieliśmy, żeby wstępne konkluzje były gotowe już na zakończenie szczytu. To też będziemy przygotowywać i nad tym pracować podczas całego tygodnia. ONZ przygotowuje raport bardziej statystyczny i z dużym opóźnieniem; przeważnie gotowy on jest po kilku miesiącach.
Co zaprezentuje strona polska?
Na dzień zero, czyli dzień polski, wpłynęło grubo ponad sto różnych zgłoszeń. Zainteresowanie wydarzeniami organizowanymi przez Polaków, przez polskie instytucje, urzędy, biznes jest bardzo duże. Mamy tu i panele organizowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, gdzie będzie się dyskutować o takich tematach jak dyplomacja technologiczna, technologie czy cyberbezpieczeństwo. Będą panele organizowane przez NASK, czyli jeden z najlepszych polskich instytutów zajmujący się między innymi cyberbezpieczeństwem, pełniącym zresztą funkcję CERT-u. Będzie panel przygotowany przez Polską Akademię Nauk i wystąpienia przygotowane przez wiele firm, jak Exatel czy Instytut Kościuszki, który od lat organizuje największe konferencje CYBERSEC poświęcone właśnie cyberbezpieczeństwu. Będzie więc dużo ciekawych i merytorycznych wydarzeń. Ze strony administracji publicznej z pewnością zaprezentujemy najlepsze projekty, które cały czas są wysoko oceniane na świecie i budzą duże zainteresowanie.
Które projekty ma pan na myśli?
Na przykład OSE, czyli Ogólnopolska Sieć Edukacyjna – podłączenie do szybkiego internetu 30 tys. szkół i tym samym budowanie szkieletu dostępowego do sieci. Aplikacja mObywatel, która na początku projektu była różnie oceniana przez rynek, a obecnie używa jej ok. 6 mln osób i sprawdza się doskonale; mamy na niej m.in. nową funkcjonalność, czyli certyfikat covidowy. Profil zaufany, czyli nasza autoryzacja w świecie cyfrowym, który wydzielaliśmy niemałym nakładem pracy z dużego ePUAP-u i propagowaliśmy poprzez bankowość elektroniczną. Dziś wykorzystywany przez 13 mln obywateli. To tylko wybrane usługi, które się sprawdziły, podobnie jak budowanie jednej bramy do administracji, czyli gov.pl – głównego portalu, w którym uporządkowane zostały strony urzędów, logotypy i dodawane są kolejne instytucje. Z pewnością wspomnimy o zainicjowanej przez nasz kraj i popartej przez tzw. państwa grupy digital like-minded, propozycji w zakresie tak zwanego swobodnego przepływu danych. Został on przedstawiony kilka lat temu Brukseli podczas spotkania w Stałym Przedstawicielstwie RP, i stał się później osią głównej unijnej strategii jednolitego rynku cyfrowego (DSM). Planujemy pokazać też współpracę regionalną w zakresie wątków cyfrowych w ramach formatów Trójmorza, V4 i w innych europejskich formatach nieformalnych, w których też jesteśmy aktywni – jak D9+.
Spodziewa się pan, że podczas tych dyskusji na szczycie zapadną konkretne decyzje? Na czym panu najbardziej zależy?
Byłoby doskonale, jak by udało się dojść do konkluzji i sformułować najważniejsze i wspólne kierunki pracy, jak przykładowo dzieje się to po szczytach cyfrowych G-20. W 2017 r. w Düsseldorfie miałem przyjemność, jako jedyny do tej pory przedstawiciel Polski, być zaproszonym na szczyt cyfrowy G20, po którym, na koniec, takie deklaracje zostały wspólnie przygotowane i opublikowane. Podczas szczytu w Katowicach omówionych zostanie wiele ważnych tematów, natomiast patrząc z perspektywy krajowej szczególnie istotne są cztery. Pierwszy to dalszy rozwój infrastruktury dostępowej – kablowej, czy też sieci mobilnej 5G oraz kolejnych. Chodzi o to, abyśmy mieli zapewniony szybki dostęp do świata cyfrowego, bo to determinuje nam dostęp do kolejnych technologii, które są na tym budowane, jak na 5G – transport autonomiczny czy dostęp online do skomplikowanej czy dużej „wagowo” dokumentacji medycznej. Drugi – to budowa coraz większej liczby usług zarówno przez biznes, jak i administrację. Chodzi o budowanie zaufania do administracji kolejnymi usługami, jak ma to miejsce od lat z rozliczeniem podatków, ze stosunkowo niedawno wprowadzoną e-receptą, która początkowo budziła wiele pytań, a teraz doskonale się sprawdza i jest praktycznie przez wszystkich wykorzystywana. Trzecia kwestia to wszelkiego rodzaju kompetencje w świecie cyfrowym. Im więcej będziemy w tym świecie funkcjonować, tym większą musimy mieć świadomość, również wiedzę praktyczną, byśmy umieli się poruszać tam bezpiecznie, umieli się odpowiednio autoryzować, podpisywać elektronicznie, a przy tym byśmy byli wyczuleni na potencjalne niebezpieczeństwa. Czwarta sprawa to szeroko rozumiane cyberbezpieczeństwo i to we wszystkich możliwych wymiarach, bo im więcej będziemy aktywnie funkcjonować online, tym bardziej będziemy narażeni też na negatywne strony i zagrożenia; czy na poziomie współpracy między państwami, między firmami, czy dokonując zakupów. Świadomość użytkowników to konieczny element, który powinien być mocno akcentowany i adresowany. Zależy nam bardzo też na ścisłej współpracy w projektach cyfrowych w formatach politycznych.
A konkretnie?
Myślę tu głownie o Trójmorzu. Jako Polska i Chorwacja, inicjatorzy tego całego formatu i szeregu dyskusji o projektach cyfrowych, mamy wspólną wizję cyfrowej autostrady Trójmorza. Ważne, aby teraz wypełnić to treścią, czyli konkretnym projektami. Takie projekty powstają, budowane są mechanizmy koordynujące, aby w niedługim czasie mogły zaistnieć. Na pewno podczas szczytu będziemy też omawiać zupełne nowe technologie – jak chociażby technologie kwantowe, zarówno chodzi o komputery kwantowe, jak i komunikację kwantową. Z mojej perspektywy – osoby w dużej mierze pochodzącej z biznesu ICT – liczy się szczególnie przełożenie tych wszystkich dyskusji, wytycznych czy legislacji europejskich na to, co tak naprawdę ma to dać ludziom oraz małym i średnim firmom, których w Polsce jest najwięcej. One cały czas nie są zbyt zaawansowane technologicznie, co pokazuje systematycznie europejski indeks DESI. W kontekście firm bardzo ważnym elementem są też fundusze oraz inwestycje, co również będzie poruszane podczas ONZ IGF 2021 w Katowicach.
Jakie korzyści biznes może wyciągnąć z tego szczytu?
Po pierwsze dobrze, żeby był na tym szczycie obecny. Zależałoby mi, żeby jak najwięcej ludzi posłuchało, o czym rozmawia się na poziomie światowym. To unikalna możliwość. Forum IGF tym różni się od wielu innych, dużych wydarzeń, które odbywają się w Polsce, że jest całkowicie bezpłatne. Wystarczy się zarejestrować i przyjść. Po liczbie rejestracji widać, że szczyt wzbudził bardzo duże zainteresowanie. 80 proc. osób, które chcą się na szczycie pojawić fizycznie, to osoby spoza Polski. Pochodzą ze wszystkich kontynentów oraz grup interesariuszy sieci. Co ciekawe, duża reprezentacja przyjedzie z krajów Afryki. Być może wynika to stąd, że w przyszłym roku kolejny szczyt cyfrowy będzie organizowała Etiopia.
Czym jeszcze ten szczyt będzie się różnił od poprzednich?
Zaproponowaliśmy hasło Internet United, bo pandemia dobitnie pokazała, że bez internetu nie działałaby edukacja, administracja ani biznes. Zaproponowaliśmy wspomniane wątki inwestycyjne, rozmowy o funduszach inwestycyjnych, o różnych programach europejskich, żeby też pokazać, skąd biorą się pieniądze na rozwój cyfrowego świata, a szczególnie skąd mogą je pozyskać małe i średnie innowacyjne firmy – by nie ograniczać dyskusji do dużych koncernów często nadających tu rytm. Zaproponowaliśmy Szczyt Młodych; ważne, aby młodzi też wiedzieli, o czym się rozmawia i jakie są wyzwania, bo w niedługiej perspektywie czasowej to oni będą po nas przejmować działania związane z cyfryzacją i rozwojem świata cyfrowego. Patrząc na bardzo rozbudowany i ciekawy program myślę, że na szczycie każdy znajdzie dla siebie coś, co go interesuje.
Nawiążę do hasła, o którym pan już wspomniał: Internet United, czyli dostępny, zjednoczony, przyjazny internet dla wszystkich. Kiedy ta idea się zrealizuje?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie generalnie, bo są tu różne wyzwania i leży w zakresie działań wszystkich państw świata – w ramach ONZ, również tych, które limitują i cenzurują dostęp do internetu. Przykładowo trwają od lat dyskusje o roli i odpowiedzialności największych platform, czyli wyszukiwarek i mediów społecznościowych, które moderują treści nie do końca transparentnymi algorytmami, blokują posty czy wybrane materiały. Ważna jest tu ich odpowiednia obecność i dostępność w przypadku reklamacji. Mamy zatem bardzo wiele wątków oraz tematów i na pewno w tym zakresie będziemy szczegółowo dyskutować. Ważna jest wspólna świadomość wyzwań. Jestem przekonany, że Szczyt Cyfrowy ONZ IGF 2021 w Katowicach oraz wypracowane podczas obrad konkluzje istotnie wpłyną na realizację tegorocznego hasła Internet United.