Reklama
Takie plany firma miała już w poprzednich latach, ale w dłuższej perspektywie. Teraz spieszy się z ich realizacją.
‒ Zmiany, jakie zaszły w czasie pandemii, są tak daleko idące, że musieliśmy zmodyfikować nasze zamierzenia – wyjaśnia prezes Poczty Polskiej Tomasz Zdzikot. Ograniczenia związane z COVID-19 przyspieszyły cyfryzację. Tymczasem 70 proc. przychodów operatora generują usługi z rynków schyłkowych – głównie listów. Tylko 30 proc. obrotów pochodzi z szybko rosnących rynków: KEP (przesyłki kurierskie, ekspresowe i paczki), usług logistycznych i cyfrowych.
‒ W ciągu trzech lat te proporcje muszą się odwrócić – mówi Tomasz Zdzikot. Zaprezentowana wczoraj strategia Poczty przewiduje, że przychody z listów spadną w tym czasie o połowę, natomiast te z rynków rosnących wzrosną trzykrotnie.
Pierwsze założenie będzie łatwe do spełnienia.

Reklama
„Postępująca cyfryzacja komunikacji powoduje, że od wielu lat maleje liczba nadawanych przesyłek listowych” – podkreśla Poczta. Raport UKE za 2019 rok wskazuje, że listów było wtedy 9,2 proc. mniej niż w 2018 r. W ubiegłym roku tempo spadku przyspieszyło z powodu COVID-19, co uszczupliło wpływy z tych usług.
„Plan na 2020 r. zakładał wzrost poziomu przychodów, tymczasem Poczta Polska bardzo mocno odczuła skutki panującej epidemii. W efekcie przychody ze sprzedaży usług listowych i reklamowych w 2020 r. były o 9,5 proc. niższe od planowanych oraz o 5,8 proc. niższe od przychodów osiągniętych w 2019 r.” ‒ informuje narodowy operator. W tym roku listów będzie jeszcze mniej.
Wyzwaniem będzie jednak zwiększenie obrotów w sektorze KEP. Do zamknięcia tego wydania DGP nie otrzymaliśmy odpowiedzi na pytania o dynamikę przychodów Poczty z tych usług w ubiegłym roku. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że były mniejsze niż w 2019 r. ‒ mimo przyspieszonego w pandemii wzrostu handlu internetowego i większego wolumenu takich przesyłek. Dla porównania w 2019 r. wzrost przychodów w tym sektorze wyniósł prawie 13 proc.
Poprawa proporcji źródeł przychodów będzie więc wymagała przebudowy sieci logistycznej, zmian technologicznych i organizacyjnych. Mają to zapewnić zwiększone inwestycje. Prezes Poczty podaje, że relacja nakładów inwestycyjnych do przychodów ma wzrosnąć w br. do 5,8 proc. Przy obrotach ok. 7 mld zł oznacza to 400 mln zł inwestycji, a przez trzy lata – 1,2 mld zł. W zeszłym roku wydatki inwestycyjne stanowiły 3,4 proc. przychodów, a rok wcześniej 1,2 proc. Spółka zapowiada pozyskanie pieniędzy z zewnętrznych źródeł, ale nie informuje jakich.
Przeznaczy te środki m.in. na rozbudowę sieci punktów odbioru przesyłek ‒ których dziś jest 13,4 tys., a do 2022 r. ma być 20 tys. ‒ i nowe maszyny do sortowania paczek. Chce też zbudować swoją platformę e-commerce i zainwestuje w system do obsługi e-doręczeń.
1 lipca br. wejdzie w życie ustawa o doręczeniach elektronicznych. Zgodnie z jej zapisami od 1 października br. zamiast papierowych wersji pism urzędowych każdy z nas będzie mógł wybrać formę elektroniczną. Na e-pisma przejdzie też administracja publiczna – chociaż później i stopniowo, np. sądy dopiero w 2029 r. Wyznaczonym operatorem cyfrowym do 2025 r. będzie właśnie Poczta Polska.
‒ Prace są zaawansowane – odpowiada Tomasz Zdzikot, pytany przez DGP, na jakim etapie są przygotowania. Zapewnia, że e-doręczenia wystartują na czas.
Elementem strategii jest też „reorganizacja i uelastycznienie warunków pracy”. W tym roku oznacza to zwolnienia grupowe, które o 2 tys. zmniejszą liczbę etatów w firmie (sięgającą dziś 80 tys.).