statystyki

Gry pod butem cenzury. Dlaczego Chiny dotąd nie zrobiły gry wideo, która odniosłaby sukces na Zachodzie

autor: Jakub Styczyński14.02.2020, 08:16; Aktualizacja: 14.02.2020, 13:43
fot. Sean Pavone/ShutterstockChiny schowały swój internet za elektronicznym Wielkim Murem. Obok rycina z gry „Devotion”, która wywołała gniew Pekinu

fot. Sean Pavone/ShutterstockChiny schowały swój internet za elektronicznym Wielkim Murem. Obok rycina z gry „Devotion”, która wywołała gniew Pekinuźródło: DGP

Chińczycy z powodzeniem włączyli się w wyścig nowych technologii. Ale nie są w stanie wyprodukować gry, która odniosłaby sukces na Zachodzie.

W artość chińskiego rynku gier wideo jest już zbliżona do amerykańskiego: serwis Newzoo, zajmujący się analityką branży, podaje, że każdy z nich można wyceniać na nawet 36 mld dol. Szacuje się, że w Państwie Środka fani elektronicznej rozrywki to 600 mln osób. Nic więc dziwnego, że producenci i dystrybutorzy – nawet ci najwięksi – godzą się niemal na wszystko, byle tylko nie zostać wyrzuconymi z tego zyskownego rynku.

A to oznacza spełnianie żądań Pekinu i podległych mu cenzorów.

Wymazać Özila

Na początku grudnia Mesut Özil, niemiecki piłkarz tureckiego pochodzenia, grający w Arsenalu Londyn, potępił rząd w Pekinie za politykę prowadzoną wobec Ujgurów, muzułmańskiej mniejszości zamieszkującej prowincję Sinciang. Organizacje broniące praw człowieka od lat alarmują, że Chiny pacyfikują region, w którym mocne są tendencje separatystyczne. Działania Pekinu nasiliły się po zamachach na WTC z 2001 r. – władze ochoczo „podpięły się” do wypowiedzianej przez USA wojny z islamskim terroryzmem.

Magazyn 14 lutego 2020

Magazyn 14 lutego 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Niedawno pojawiły się informacje, że Ujgurzy są kierowani do obozów pracy, zaś kobiety zmuszane do małżeństw z Chińczykami Han z innych prowincji (naród stanowiący 92 proc. całej chińskiej populacji – red.). „Księgi Koranu są palone, meczety i szkoły religijne zamykane, duchowni zabijani. Mimo tego wszystkiego muzułmanie zachowują spokój” – napisał Özil. Jego wpis od razu spotkał się z gniewną reakcją chińskiego MSZ – rzecznik resortu stwierdził, że sportowiec dał wiarę fake newsom.

A jak ta sytuacja ma się do elektronicznej rozrywki? We wrześniu 2019 r. do sklepów na świecie trafiła gra „eFootball Pro Evolution Soccer 2020”, a jedną z gwiazd ją promujących – i którą można było zagrać – był właśnie pomocnik Arsenalu. Po jego tweecie Pekin zażądał usunięcia piłkarza z produkcji, na co dystrybutor z miejsca przystał. „(Słowa Özila – red.) zraniły uczucia chińskich fanów i stoją w sprzeczności ze sportowym duchem miłości i pokoju. Nie rozumiemy ich, nie akceptujemy, nie wybaczymy ich” – napisała w specjalnym oświadczeniu firma NetEase Games. I dziś we wszystkich wersjach tej gry dostępnych na chińskim rynku nie uświadczymy już Özila, choć jego udział w produkcji był przedmiotem specjalnej umowy między Arsenalem a producentem gry – japońskim koncernem Konami.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane