- Nawet najprostsze chatboty mogą pełnić rolę wirtualnego sekretariatu - mówi w rozmowie z DGP Tomasz Zalewski, prezes Fundacji LegalTech Polska, partner w kancelarii Bird & Bird.
DGP
Skąd pomysł na konkurs na prawnicze chatboty?
Pomysł narodził się już dwa lata temu, ale wówczas uznałem, że to jeszcze nie jest właściwy moment na to, by mówić o automatyzacji czynności, które tradycyjnie są przez prawników wykonywane w sposób manualny. W tym roku doszedłem do wniosku, że to już właściwa chwila, choć oczywiście miałem obawy, czy będzie zainteresowanie tym konkursem i czy wpłyną jakiekolwiek zgłoszenia. Sam konkurs ma zachęcić prawników, by spojrzeli nieco inaczej na swoją pracę. Żeby zastanowili się, czy jedynym rozwiązaniem na radzenie sobie z nadmiarem pracy jest zatrudnianie kolejnej osoby, czy też może lepiej spróbować nawet stosunkowo prostej automatyzacji. Ma być próbą wypełnienia coraz bardziej widocznej luki na rynku, czyli pomocy w drobnych sprawach, najczęściej konsumenckich.
Reklama
Zwycięski chatbot łączy w sobie oba te założenia.

Reklama
Tak, Stefan ma na celu pomoc osobom, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich. Z jednej strony może odciążyć prawników, gdyż bez ich udziału, zbiera wstępne informacje i ocenia, czy dana sprawa kwalifikuje się do tego, by się nią zająć. To duże ułatwienie, bo po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE kancelarie zajmujące się kredytami frankowymi nie są w stanie odpowiadać na wszystkie pytania, którymi zalewają ich klienci. A część z nich nie ma podstaw do wysunięcia roszczeń – tę pierwszą selekcję może właśnie przeprowadzić chatbot, oszczędzając czas wszystkim. Z drugiej strony może on też pomóc od razu klientom, generując pismo do banku na podstawie przekazanych mu informacji. Tę drugą, prokonsumencką funkcję jeszcze lepiej widać w innym nagrodzonym projekcie nazwanym Pocket Shopper. Za pomocą zestawu prostych pytań chatbot pomaga ustalić, jakie uprawnienia przysługują kupującemu z tytułu rękojmi za wady towaru.
Jakie są szanse na to, że zgłoszone do konkursu chatboty zostaną wykorzystane w praktyce?
Konkurs miał na celu wzbudzenia zainteresowania tymi nowymi bądź co bądź rozwiązaniami i zachęcić do szukania na rynku luk, które można wypełnić. Fundacja LegalTech Polska będzie na pewno promowała nagrodzone chatboty, ale też zachęcała wszystkich uczestników, by kontynuowali swe prace. Trudno w tej chwili przesądzać, czy te projekty zaistnieją w praktyce. Mamy jednak przykłady, gdy tak się działo. W maju zespół młodych prawników i informatyków z Polski wygrał w Nowym Jorku Global Legal Hackathon, a teraz, po zaledwie kilku miesiącach ich projekt inteliLex wchodzi w fazę komercyjnego produktu.
Chatbot to gadżet, który uatrakcyjnia stronę kancelarii, czy rzeczywiście praktyczne i przydatne narzędzie?
Tak jak każda technologia może być zarówno gadżetem, przede wszystkim marketingowym, jak i narzędziem, które jest wykorzystywane w praktyce i służy osiągnięciu konkretnych celów. Dokładnie tak samo jest ze smartfonami – jednym służą do pracy, innym do zabawy. Moim zdaniem najważniejsze jest rozpoznanie potrzeb, które mogą zaspokoić chatboty. Nawet najprostsze z nich, poprzez zwykłe zadawanie pytań i kierowanie klientów do konkretnych prawników, mogą pełnić rolę wirtualnego sekretariatu. Idealnym przykładem może tu być zwycięski projekt pomagający w sprawach kredytów frankowych. Tu jest potrzeba wstępnej selekcji, a ta może odbywać się w sposób zautomatyzowany. Z drugiej strony rozwiązanie to raczej nie sprawdzi się w kancelariach nastawionych na klientów biznesowych. Ci nie będą chcieli tracić czasu na rozmowę z chatbotem, bo poszukują od razu kontaktu z prawnikiem i zwykle dobrze wiedzą, czego potrzebują. Chatboty mogłyby się doskonale odnaleźć w instytucjach czy organizacjach mających pomagać konsumentom. Ze względu na powtarzalność pewnych problemów i ich masowość wielu porad mógłby udzielać automat. Wyobraźmy sobie, że mamy stłuczkę. Stresująca sytuacja, łatwo zapomnieć o zebraniu jakichś informacji. I tu mogłaby pomóc aplikacja, która podpowiadałaby, jakie dane trzeba podać, a potem przesyłałaby zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela.
Jak powstała fundacja? I po co?
Kilka lat temu poproszono mnie, bym przygotował wystąpienie na temat tego, jakie narzędzia informatyczne mogłyby usprawnić pracę prawników. Później za pomogą serwisu Meetup zorganizowałem pierwsze spotkanie ludzi, którym też jest bliska tematyka stylu nowych technologii i prawa. I okazało się, że jest potrzeba organizacji kolejnych spotkań, ale gdy przychodzi do kogoś Tomasz Zalewski – osoba fizyczna, choćby po to, by wynająć salę czy nawiązać współpracę, to spotyka się z pewną nieufnością. Dużo prościej coś załatwić, działając pod szyldem fundacji.
Czym się zajmuje się fundacja?
Przede wszystkim organizuje minikonferencje o LegalTech. Przygotowaliśmy też raport „Narzędzia IT w pracy prawników”, który miał na celu pokazanie, w jakich obszarach rozwiązania informatyczne mogłyby pomóc prawnikom. Jeśli jakaś firma informatyczna szuka pomysłu, w co mogłaby zainwestować, to może zainteresuje się właśnie stworzeniem czegoś przydatnego dla branży prawniczej. I to działa. Choćby w minionym tygodniu skontaktowała się ze mną firma, która po lekturze raportu doszła do wniosku, że chciałaby zacząć oferować narzędzia dla prawników. Inny nasz projekt to katalog polskiego LegalTech, czyli narzędzi, które już są oferowane prawnikom. Niestety nie jest on na razie zbyt duży.
Firmy informatyczne nie chcą przygotowywać rozwiązań dla prawników czy prawnicy nie chcą z nich korzystać?
Jeszcze dwa lata temu powiedziałbym, że branża informatyczna nie widziała sensu wchodzenia na ten rynek czy to ze względu na jego wyjątkową specyfikę, czy też uznając, że prawnicy są jednak na tyle konserwatywni, że nie będą chcieli korzystać z nowinek. Z kolei prawnicy rzeczywiście uznawali, że nie ma narzędzi, które byłyby dostosowane do ich działalności. Teraz mam wrażenie, że to się zmienia. Hasło LegalTech staje się coraz bardziej nośne na całym świecie, inwestorzy pompują coraz większe pieniądze w tego typu start-upy, a na polskim rynku pojawiły się zagraniczne firmy oferujące produkty dla prawników. Z drugiej strony wciąż wielu polskich prawników hasło LegalTech kojarzy bardziej z dyskusją na temat tego, kiedy sztuczna inteligencja odbierze im pracę, niż z tym, jak nowe technologie mogą im tę pracę ułatwić.