- Z samego faktu, że autor aplikacji pochodzi z tego kraju nie musi wynikać realne zagrożenie. Problem jest w naszym zachowaniu i poziomie świadomości - mówi Marcin Maj z Niebezpiecznika, portalu zajmującego się bezpieczeństwem w sieci.

Aplikacja FaceApp pojawiła się nagle, ulegliśmy jej masowo wrzucając swoje zdjęcia do sieci, a teraz znów masowo boimy się, że udostępniliśmy dane rosyjskim służbom specjalnym. Czy tak to wygląda z pana perspektywy?

Od kilku dni trwa zbiorowe szaleństwo, w którym chwilami brakuje zdrowego rozsądku. Sama aplikacja powstała w 2017 r. A to, co widzimy, jest akcją marketingową, która świetnie wypaliła. Kilka dni temu marketingowcy FaceApp odpalili w USA kampanię reklamową pod nazwą #AgeChallenge i przez amerykańskiego Twittera przeszła lawina zdjęć. Media społecznościowe zostały zalane zdjęciami, a różni specjaliści poczuli się w obowiązku ocenić, czy zabawa jest bezpieczna.