Zmienia się także nastawienie do zagadnienia automatyzacji rynku pracy. Początkowe obawy, zastępują nadzieje. Dalej eksperci szacują, że sztuczna inteligencja, roboty i urządzenia cyfrowe zastąpią jedną piątą pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin. Według McKinsey Global Institute już do 2030 roku roboty przejmą nawet ok. 800 mln miejsc pracy. W tej chwili, według szacunków OECD, w krajach wspólnoty zagrożonych jest 14 proc. miejsc pracy.

Nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja, roboty i urządzenia cyfrowe, zmieniają sposób wykonywania przez nas pracy. Przykładem może być Wenecja, gdzie gondolierzy świadczą swoje usługi za pośrednictwem aplikacji umożliwiającej zamawianie i dzielenie się rejsami, podobnej do aplikacji Uber. Co istotne, są to zmiany na lepsze, ponieważ stwarzają nowe możliwości dla tego bardzo tradycyjnego zawodu – podkreślał w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska.

Zautomatyzowane mogą zostać przede wszystkim zawody oparte na przewidywalnych czynnościach – zarówno fizycznych (np. pakowanie, spawanie, załadunek, przygotowanie posiłków), jak i umysłowych (np. zbieranie i analiza danych, wypełnianie formularzy, generowanie faktur, uzupełnianie i przetwarzanie danych). Te prace częściej wykonują pracownicy z niższym wykształceniem i statystycznie częściej mężczyźni niż kobiety. Potwierdza to raport Białego Domu, który na bieżąco monitoruje skutki zmian w zakresie postępującej automatyzacji pracy. Zdaniem amerykańskiej administracji negatywnych skutków doświadczą przede wszystkim pracownicy o zarobkach poniżej 20 dolarów za godzinę i ludzie, którzy nie skończyli szkoły średniej. Boston Consulting Group przewiduje, że do roku 2025 koszty operacyjne robota-spawacza spadną poniżej dwóch dolarów za godzinę. Wynagrodzenie spawacza wynosi dzisiaj w USA 25 dolarów za godzinę.

Ale postępująca automatyzacja i robotyzacja pracy to nie tylko przegrani. Wspomniany już raport Białego Domu wspomina, że aby zneutralizować trend należy wspierać edukację w zakresie nauk technicznych i inżynieryjnych, a także te sektory, które opierają się na twórczym myśleniu, którego roboty jeszcze przez długi czas się nie nauczą. Potwierdzają to obserwacje firmy doradczej PwC, która zidentyfikowała „przegranych” w związku z robotyzacją, ale także „wygranych”. O ile największe straty odnotują takie gałęzie gospodarki jak produkcja, transport i administracja publiczna, o tyle zyskają przede wszystkim usługi zdrowotne naukowe, techniczne a także edukacja. W 2015 roku eksperci ze Światowego Forum Ekonomicznego opracowali listę kluczowych kompetencji pracowniczych w 2015 i 2020 roku. W przededniu finału tej prognozy można powiedzieć, że zasadniczo się ona sprawdziła. Ci, którzy pięć lat temu postawili na wzmacnianie kompetencji miękkich, krytycznego myślenia, kompleksowego rozwiązania problemów i inteligencji emocjonalnej zdecydowanie łatwiej odnajdą się na nowym rynku pracy. W tym samym tonie wypowiadają się eksperci McKinsey. Jak czytamy w raporcie „Ramię w ramię z robotem. Jak wykorzystać potencjał automatyzacji w Polsce”: „Na rynku pracy przyszłości kluczowymi kompetencjami będą umiejętności miękkie, takie jak kreatywność, praca w zespole, empatia, krytyczne myślenie, rozwiązywanie problemów i wykorzystanie wiedzy technicznej przy pomocy technologii. To umiejętności, które można wykorzystywać w wielu różnych zawodach, niezwiązane z jednym sektorem. Dziś poczucie bezpieczeństwa daje pracownikom najczęściej zatrudnienie na konkretnym stanowisku. W przyszłości gwarantem bezpieczeństwa będzie raczej posiadanie pożądanych na rynku umiejętności”

Nie należy się obawiać tych rozwiązań. Otwierają nowe możliwości i mogą nam ułatwić wyeliminowanie konieczności wykonywania tych czynności, które obecnie postrzegamy, jako najbardziej monotonne. Przyniosą nam również szansę stworzenia nowych miejsc pracy dla pokolenia naszych dzieci – przekonuje Fallacher w rozmowie z Newserią.

Eksperci przewidują, że w Wielkiej Brytanii zysk netto tych zmian będzie najprawdopodobniej neutralny. Oznacza to, że liczba zlikwidowanych miejsc pracy będzie podobna do tych nowoutworzonych. Zdaniem Światowego Forum Ekonomicznego w skali globalnej automatyzacja i robotyzacja spowoduje likwidację 75 milionów miejsc pracy, ale stworzy133 miliony nowych. Raport potwierdza stanowisko Amerykanów – rząd powinien inwestować więcej w naukę, technologię, inżynierię i matematykę, ale także w sztukę i wzornictwo, aby wspierać innowacje. To także „wzmacnianie siatki bezpieczeństwa” dla tych, którym może być trudno odnaleźć się w nowym, na wskroś technologicznym świecie. 

Automatyzacja rynku pracy to jednak przede wszystkim korzyści dla gospodarki. Zdaniem ekspertów McKinsey dzięki automatyzacji i wynikającemu z niej wzrostowi produktywności w 2030 r. PKB Polski może być wyższy aż o 15 proc. Natomiast średni roczny wzrost gospodarczy w latach 2020-2030 może być wyższy o ponad 1 pkt proc.

Wdrażamy roboty umożliwiające automatyczne wykonywanie najbardziej monotonnych i powtarzalnych czynności, wspierając w tym względzie naszych pracowników. To przykład rozwiązań możliwych do wdrożenia w polskiej gospodarce. Innym przykładem są prace nad specjalnym oprogramowaniem bazującym na sztucznej inteligencji i rozpoznawaniu głosu, które odciąży naszych pracowników w procesie odbierania połączeń telefonicznych od klientów.– takie przykłady zastosowania robotyzacji w Orange Polska wymienia prezes firmyJean-François Fallacher w wywiadzie dla Newserii.