statystyki

Twitter, Snapchat, Uber: Wyceny idą w górę, straty rosną. Nowy sposób na zarabianie?

autor: Sylwia Czubkowska26.02.2017, 20:00
Twitter

W IV kwartale 2016 r. Twitter zanotował stratę netto w wysokości 167,1 mln dol., w porównaniu do 90,2 mln dol. straty w analogicznym okresie 2015 r.źródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Chris Ratcliffe

Miliony użytkowników, rosnące zasięgi, marki doskonale znane na świecie i miliardy dolarów strat. Czyżby te straty były nowym sposobem na zarabianie?

Wyglądało to na fałszywy news rodem z ASZdziennika lub The Onion. „Mało znany start-up o nazwie SNAP Interactive zdrożał przez cztery sesje o 164 proc., bo inwestorzy wzięli go za spółkę Snap, właściciela Snapchata, który wkrótce ma wejść na giełdę”. Ale to informacja jak najbardziej prawdziwa. Rzeczywiście Snap, właściciel popularnej społecznościowej aplikacji, planuje wejście na giełdę i zapowiada, że pozyska z pierwotnej oferty publicznej 3 mld dol. Ma być notowany na NYSE, gdzie ma mieć ticker SNAP.

Równolegle na nowojorskiej giełdzie notowana jest już inna firma: SNAP Interactive, o rynkowej wartości 69 mln dol. Ta też zajmuje się robieniem aplikacji, tyle że randkowych. Gdy 2 lutego właściciel Snapchata ogłosił zamiar wejścia na giełdę, poruszeni inwestorzy, nie czekając na konkrety, nie doczytując, co, kto i kiedy, ruszyli na zakupy, inwestując oczywiście w akcje SNAP Interactive. I tak oto obie firmy, które de facto wciąż nie zarabiają, co więcej generują straty, stały się bohaterami giełdowych walk o potencjalne zyski.

Taka sytuacja nie zdarzyła się wcale po raz pierwszy. W 2013 r., kiedy Twitter – czy raczej właściciel tego serwisu społecznościowego – w samym szczycie zainteresowania ćwierkaniem ogłosił pierwotną ofertę publiczną akcji, kurs spółki Tweeter Home Entertainment Group (niemającego nic wspólnego z mediami społecznościowymi właściciela sieci sklepów z elektroniką, który ogłosił bankructwo już w 2008 r.), poszedł w górę aż o 685 proc. Minęły cztery lata, Twitterowi owszem, przybyło użytkowników (urósł z 215 mln na całym świecie do 319 mln), ale choć już wylądował na giełdzie, to wcale nie jest w dobrej kondycji finansowej.

W IV kwartale 2016 r. Twitter zanotował stratę netto w wysokości 167,1 mln dol., w porównaniu do 90,2 mln dol. straty w analogicznym okresie roku 2015. Co więcej, w tym samym czasie tylko o 1 proc. zwiększył się przychód firmy, z 710,5 mln dol. do 717,2 mln dol. Słabo jak na jedną z firm nazywanych „jednorożcami”. Bajkowy jednorożec zazwyczaj biega po tęczy, przynosi radość i szczęście. Ten biznesowy jest wyceniany na miliardy dolarów i wydaje sie skazany na sukces i rozwój. Ale gdy przyjrzymy się bliżej wszystkim jednorożcom technologicznego biznesu, okaże się, że straty Twittera nie są wcale wyjątkiem.

Jednorożce na minusie

Może się wydawać, że internetowe biznesy rodem z Doliny Krzemowej to gracze, którzy tym starym skostniałym firmom pokazali, jak się robi interesy. Ekspresowy rozwój, globalna sława, innowacyjne rozwiązania, miliony klientów, miliardy obrotów. I rzeczywiście po raz pierwszy w historii międzynarodowych rynków giełdowych w pierwszej piątce firm pod względem wartości giełdowej jest pięć amerykańskich firm technologicznych: Apple, Google, Microsoft, Amazon i Facebook. To robi wrażenie i pokazuje, jak bardzo zmieniła się światowa gospodarka. Nic dziwnego, że inwestorzy szukają kolejnych szans na podobne sukcesy. Jednorożców przynoszących fortunę. Rzeczywistość jednak nie jest taka tęczowa.

Snapchat, wielki hit ostatnich lat, zmienił sposób, w jaki najmłodsze pokolenie używa internetu i mediów społecznościowych. Sześć lat po powstaniu ma ponad 300 mln użytkowników, a wrzucane przez aplikację filmiki mają codziennie 10 mld (miliardów!) odsłon. A to nie koniec. Już trzy lata temu Facebook chciał odkupić Snapchata za 3 mld dol., a twórcę aplikacji Evana Spiegela amerykańskie media ochrzciły nowym Zuckerbergiem. Efekt: dziś firma jest wyceniana na 18 mld dol. Co więcej, przychody Snapa w 2016 r. wyniosły 404,5 mln dol., czyli o ponad 700 proc. więcej niż rok wcześniej. Ale w tym samym czasie Snap stracił jednak 514,6 mln dol., a że jeszcze w 2014 r. prawie nie miał przychodów, to oznacza, że de facto do dziś nie wypracował ani jednego dolara czystego zysku. Mimo wszystko chce iść na giełdę po 3 mld dol. I co więcej, Spiegel w ramach pierwszej oferty publicznej chce upłynnić tylko akcje bez prawa głosu.

No dobrze, mimo zastrzeżeń to wciąż serwis, pod którego wpływem sam Facebook musiał zmienić sposób działania i dopuścić coraz więcej treści wideo. Może więc warto zaryzykować.

Ale co powiecie na stratę w wysokości 2 mld dol. w ciągu roku? Jakiś bankrut albo dawno zapomniana firma, które nie udźwignęła zmian zachodzących w cyfrowych gospodarkach? Nic bardziej mylnego. Oto wynik kolejnego jednorożca, którego wejścia na giełdę w tym roku oczekują nie tylko amerykańscy inwestorzy giełdowi. To jego nazwa posłużyła do określenia nowego typu ekonomii. Pod jego wpływem państwa zaczynają zmieniać prawo i równolegle wybuchają kolejne społeczne protesty. Chodzi o Ubera, hołubioną przez wszystkich młodych innowacyjną firmę, która pokazała skostniałym korporacjom taksówkarskim, jak to się robi, doprowadza do obniżenia cen i unowocześnienia obsługi w przewozach.

Sukces niewątpliwie odniosła, i to na całym świecie. W połowie ubiegłego roku w kategorii aplikacji do zamawiania pojazdów Uber dominował już w ponad 100 krajach. Nic dziwnego, że zdobył miano „najlepiej wycenianego start-upu świata”. Najlepiej, czyli na 68 mld dol. Ale dominacja branżowa i wyceny to jedno. A co innego twarde finansowe wyniki. Te zaś nie przypominają tęczy, po której mógłby przebiec się jednorożec. Uber wciąż nie zarabia. Za to ciągle traci. I to gigantyczne pieniądze. W ciągu siedmiu lat funkcjonowania aż 4 mld dol.

Przykłady można mnożyć. WeWork, czyli start-up założony przez Miguela McKelveya i Adama Neumanna, dostarczający przestrzeń coworkingową, usługi dla biznesu, freelancerów głównie dla innych start-upów. W październiku 2015 r. domknął rundę inwestycyjną (czyli poszukiwanie inwestora, który zapłaci za część udziałów), w trakcie której zgarnął 690 mln dol. i w efekcie jego wycena przekracza 16,9 mld dol. Ale ledwie skończyło się szukanie inwestorów, gdy okazało się, że firma okroiła prognozę swoich przychodów o 14 proc. do 532 mln z wcześniej zapowiadanych 620 i dodatkowo wyliczyła, że w 2016 r. jej skorygowany zysk wyniesie 14 mln, a nie jak wcześniej zapowiadano – 65 mln dol. Jednocześnie przyznano, że również strata w ciągu roku będzie większa, i to aż o 149 mln dol., i wyniesie 385 mln.

A w kolejce z podobnymi historiami mamy też inne globalne sukcesy. Box (oferuje przechowywanie w chmurze danych firmowych) – 170 mln dol. straty, a mimo to wszedł na giełdę. Zynga (przed kilkoma laty słynny producent gry spamującej kolejne konta na Facebooku, czyli „FarmVille”), choć na giełdzie jest od sześciu lat, wciąż boryka się ze stratami. Rok 2016 zamknęła ze 108 mln dol. na minusie i zostało to uznane za sukces, bo to strata o jedną dziesiątą mniejsza niż rok wcześniej.

Square (ta firma działa na rynku płatności mobilnych), który mocno inwestował w nowe produkty, również jest pod kreską. Wyceniany na 6 mld dol. w 2015 r. wszedł na giełdę, ale – jak wyliczył „The Economist”, od 2012 r. przyniósł 420 mln dol. strat.


Pozostało 65% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • ab17pl(2017-02-26 21:01) Zgłoś naruszenie 13

    Autor przyjmuje założenie że wyniki finansowe odzwierciedlają faktyczną sytuacje firmy a tak nie jest, ja w latach 2000-2004 miałem w USA dwa portale internetowe właśnie twittera i facebooka - poprzez firmę Pilawa Facebook & Twitter i wiem jak jest. Można mieć zyski i można mieć stratę - do wyboru jak się chce, nie chcesz płacić podatków to masz stratę, ale uwaga przychodzi to ciebie polecenie z CIA i masz ta stratę inwestować w technologie które CIA interesują stad te różne Okullusy Zuckerberga, Rakiety Muska - (też już właśnie ogłosił stratę na elektrycznym autku) a tak w ogóle to oni wszyscy są pod kontrolą CIA, ja z początku myślałem że mnie tylko kapitał sydowski atakuje ale było inaczej - nie wierzyli inwestorowi z Polski i nie mogli go sobie podporządkować tak żeby mi pozwolili mieć taki wpływ na społeczeństwo USA i tak dużą bazę dany osobowych.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane