– Przeceny obserwujemy przede wszystkim w miejscowościach turystycznych, gdzie ceny były mocno przeszacowane – twierdzi Marta Kosińska, analityk z portalu Szybko.pl.

Na przykład w Ustroniu Morskim można dzisiaj kupić działki z widokiem na morze za 60–70 zł za 1 mkw., podczas gdy rok temu trudno było znaleźć grunt tańszy niż 100 zł za 1 mkw. Podobnie jest w okolicach nadmorskiego Władysławowa. W ofertach agencji pośrednictwa sporo jest ofert nawet za 50–60 zł za 1 mkw. Co prawda, w centrum miasta i nad morzem ceny w dalszym ciągu trzymają pułap 200 zł za 1 mkw., ale transakcji jest bardzo mało. – W czasach kryzysu niewiele osób chce kupować ziemię, ponieważ jest to inwestycja trudno zbywalna – tłumaczy Kosińska.

Spadają również ceny w dużych miastach. Na przykład w Warszawie średnia stawka za metr kwadratowy spadła w ciągu kwartału z 890 do 860 zł. Przybywa również działek, które można kupić już za cenę minimalną, czyli za 135–150 zł za 1 mkw. Średnie ceny spadły również we Wrocławiu (z 295 do 275 zł), Szczecinie (z 250 do 245 zł) i Łodzi (z 190 do 180 zł). Wzrosły natomiast w Krakowie, Olsztynie i Gdańsku.

Spadek cen ziemi w dużych aglomeracjach to efekt coraz mniejszego popytu na mieszkania, spowodowanego zaostrzeniem polityki kredytowej banków. Świadczą o tym między innymi dane z raportu Związku Banków Polskich, z którego wynika, że w trzecim kwartale tego roku wartość nowo udzielanych kredytów wyniosła 10,02 mld zł i była o 0,23 proc. niższa niż w drugim kwartale. Niemal we wszystkich miastach stoją dziś mieszkania gotowe do kupienia: tylko w Warszawie jest ich ok. 4,5 tys.

– W takiej sytuacji deweloperzy wstrzymują się z zakupem ziemi i rozpoczynaniem nowych inwestycji – mówi Piotr Krochmal z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości.

Według analityków spadkowy trend cen ziemi budowlanej utrzyma się jeszcze co najmniej przez cały rok 2013. Tendencje wzrostowe powinny pojawić się wówczas, gdy deweloperzy pozbędą się zapasów i zaczną rozglądać się za nowymi gruntami pod budowy. Jednak to, jak głęboka jeszcze będzie korekta w dół, zależy od koniunktury gospodarczej. Jeżeli polska gospodarka wpadnie w recesję, to ziemia zacznie drożeć najwcześniej za dwa lata.