Comarch, który właśnie obchodzi swoje dwudzieste urodziny, zaczynał jako mała spółka założona przez profesora techniki. Dziś na sprzedaży oprogramowania zarabia setki milionów złotych. Coraz częściej za granicą.
Prezesa Janusza Filipiaka łapię w podróży. Być może mknie swoim legendarnym rolls-royce’em za blisko dwa miliony złotych do posiadłości w Zurychu albo może zmierza do tysiącmetrowego domu pod Krakowem. Ale nie majątek, jakiego się ten naukowiec dorobił, jest tu ważny. O wiele ciekawsze jest to, jak od profesora Akademii Górniczo-Hutniczej doszedł do bycia prezesem jednej z największych polskich firm i do tego jednej z nielicznych, którym udało się odnieść prawdziwy sukces na świecie.

Firma symbol