Masowe gromadzenie danych osobowych przez wielkie platformy społecznościowe zaniepokoiło norweskich posłów. Zlecili więc rządowi, by ten zbadał, co się stanie, jeśli kraj zakaże profilowanych reklam. Wprowadzenie takich przepisów byłyby precedensem, bo reklama śledząca użytkowników to podstawowy model biznesowy największych mediów społecznościowych.
Jaki mamy telefon, z jakiej przeglądarki korzystamy, jakie strony odwiedzamy – to tylko niektóre z danych zbieranych o nas przez firmy technologiczne. Na tej podstawie przygotowują one szczegółowe profile, które następnie są wykorzystywane w dopasowaniu reklam do preferencji użytkownika. To zasadnicza zmiana względem stosowanych wcześniej technik marketingowych, gdy reklamy wyświetlano kontekstowo – przy konkretnych treściach. Na przykład zachęty do kupienia karmy dla kotów pokazywały się na stronach poświęconych pielęgnacji tych zwierząt. Dziś okienka nie mają związku z treścią strony – w wyznaczonym na nie polu wyświetlane są użytkownikowi reklamy wybrane na podstawie przygotowanego profilu.