W Europie bigtechy próbuje uregulować od kilku lat Komisja Europejska. Ale jak to często z unijną legislacją bywa, ambitne rozwiązania proponowane na początku na końcu stają się nieco mdłym kompromisem, który nie satysfakcjonuje nikogo. Podobnie było z dyrektywą o prawach autorskich uchwaloną w 2019 r., którą próbowano dyskredytować mianem „Acta 2”. Chodziło o przymuszenie cyfrowych gigantów do czegoś, co wydaje się oczywiste: płacenia za treści, które „biorą sobie” od mediów. Do tej pory za darmo.
Ostatecznie ostrze unijnej dyrektywy nieco stępiono i pomysł wprowadzenia jednej opłaty od bigtechów na poziomie całej UE przepadł. Stanęło na tym, że o dobrostan mediów zadbają rządy. To one mają egzekwować od gigantów cyfrowych ich zobowiązania wobec wydawców.