Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie z Izbą Wydawców Prasy (IWP). Jak wynika z naszych informacji, Gowin zgodził się, że podatek powinien być sprawiedliwy, czyli że światowi cyfrowi giganci nie powinni być uprzywilejowani. Podczas spotkania pojawiał się także postulat, by tego typu danina została wprowadzona na terenie całej Unii Europejskiej. „Wielkie koncerny technologiczne, generując w Polsce znaczne przychody, nie płacą tu odpowiednich podatków. Niezbędne jest energiczne zaangażowanie się rządu polskiego w prowadzone w tym kierunku prace na szczeblu europejskim” – napisała potem w stanowisku IWP. Rozmawiano też o implementacji dyrektywy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
To pierwsze ze spotkań, jakie Gowin zapowiedział w tej sprawie. Kolejne mają się odbyć z przedstawicielami branży reklamowej i e-commerce, która również ucierpi na nowej daninie. – Rząd broni się, że podatek obejmie duże i zasobne podmioty, a prawda jest taka, że ta danina może zniszczyć wiele małych i średnich przedsiębiorstw – mówi Marcin Ochmański, prezes spółki Warexpo, operatora nośników reklamowych. – To zarówno operatorzy nośników reklamowych, firmy prywatne czy rodzinne, jak i podwykonawcy, którzy żyją z zamówień tych mniejszych i większych biznesów. W mojej branży są podmioty, które nie przeżyją odprowadzania 7–15 proc. przychodów. Średnia rentowność w branży to 5 proc., a rynek reklamy stracił w 2020 r. prawie 40 proc. przychodów. Gdyby podatek reklamowy obowiązywał, to w 2019 r. nasz zysk zmniejszyłby się o 81 proc., a w 2020 r. strata powiększyłaby się o 39 proc. – dodaje.