Trudna sytuacja mediów stanowi zagrożenie dla demokracji - piszą Věra Jourová, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. wartości i przejrzystości oraz Thierry Breton, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego.
Wartości, które definiują naszą Unię – wolność, demokracja, praworządność i prawa podstawowe – nie są nam dane raz na zawsze. Musimy o nie walczyć. Dotyczy to również wolności i pluralizmu mediów, dla których wyraźnym wyzwaniem jest transformacja cyfrowa. Zgodnie z porozumieniem przywódców europejskich z lata 2020 r. w sprawie historycznego pakietu na rzecz odbudowy w celu przeciwdziałania skutkom kryzysu, szczególną uwagę należy zwrócić na sektor mediów.
Dramatyczny spadek dochodów – w kilku krajach bliski 80 proc. – stanowi zagrożenie dla europejskiej demokracji. Mamy do czynienia z sytuacją paradoksalną. Liczba czytelników i odbiorców jest rekordowo wysoka, a jednak dochody są rekordowo niskie ze względu na spadające wpływy z reklam. Jednocześnie dla niemal połowy obywateli Unii Europejskiej głównym źródłem wiedzy na temat polityki krajowej i europejskiej są obecnie internetowe portale informacyjne. Jednak przesunięcie ich do sieci spowodowało, że wielu dziennikarzy i twórców treści wypadło z obiegu. Choć wiele firm medialnych przystosowało się do transformacji cyfrowej, w szczególnie trudnej sytuacji znajdują się media lokalne, a więc często te najbliższe obywatelom.
Technologie cyfrowe dały nam nowe możliwości dostępu i wymiany informacji, ale stanowią też źródło nowych zagrożeń dla wolności słowa i pluralizmu. Zagrożenia te są ściśle związane z rolą platform internetowych polegającą na selekcji informacji, ich pozycją rynkową oraz ogromną ilością posiadanych przez nie danych i ich znacznym udziałem w rynku reklamowym. Facebook i Google łącznie posiadają ponad 50 proc. udziału w rynku reklam internetowych. Kwestie te zostaną uregulowane w przygotowywanych przez nas ogólnoeuropejskich przepisach dotyczących usług internetowych, a dokładniej w akcie prawnym o usługach cyfrowych. Zamierzamy zaproponować przepisy ex ante, które pozwolą w lepszy sposób zareagować na nierówną sytuację na rynku, wynikającą z pozycji dużych platform internetowych. Przeanalizujemy również obowiązujące przepisy krajowe dotyczące różnorodności i koncentracji mediów, aby sprawdzić, czy i w jaki sposób mogą one zapewnić pluralizm na rynkach cyfrowych. Ogólnie rzecz biorąc, musimy przede wszystkim zaprezentować pozytywną wizję i propozycje dalszych działań w sektorze mediów, przechodzącym transformację cyfrową.
Jednak to tylko połowa problemu. Jeszcze nie tak dawno temu były w Europie kraje, w których media przekazywały tylko jeden punkt widzenia – ten, który odpowiadał rządzącym. Jak napisał francusko-czeski pisarz Milan Kundera, „pytanie jest jak nóż, który rozcina płótno namalowanej dekoracji, abyśmy mogli zajrzeć, co się za nią kryje”. Nie było wolności wyrażania opinii, krytyka była zakazana. To definicja reżimu totalitarnego, a one boją się dobrze poinformowanego społeczeństwa. Różnorodność poglądów oznacza szerszą debatę i rozwój idei, jest źródłem inspiracji, a właśnie tego potrzebuje społeczeństwo, by się rozwijać. Gdy w Chinach rozpoczęła się pandemia koronawirusa, obserwowaliśmy dramatyczne konsekwencje, jakie ograniczenie swobodnego przepływu informacji niesie dla zdrowia i ochrony ludzi. Obecny kryzys pokazał nam bardzo dobitnie, że wolność słowa, dostęp do informacji i pluralizm mediów mogą mieć wpływ na ratowanie ludzkiego życia i są najlepszym sposobem walki z dezinformacją. Dlatego też nadszedł czas na zintensyfikowanie działań, na ochronę i wzmocnienie tych praw w ramach naszych wysiłków na rzecz odbudowy.
A do zrobienia jest niemało. Obraz wyłaniający się z raportu monitora pluralizmu mediów, niezależnego narzędzia współfinansowanego przez UE, jest daleki od ideału. Badanie to pokazało, że żaden kraj w Europie nie jest odporny na zagrożenia dla pluralizmu mediów. Dziennikarze nadal spotykają się z licznymi groźbami i atakami – zarówno fizycznymi, jak i cyfrowymi – a warunki ich pracy uległy dalszemu pogorszeniu. Od początku tego roku co najmniej 50 dziennikarzy i pracowników mediów relacjonujących protesty w Europie zostało ofiarami takich ataków. Z raportu wynika również, że media pozostają podatne na ingerencję polityczną, zwłaszcza gdy ich sytuacja ekonomiczna jest niestabilna. Jednym z narzędzi nacisku wykorzystywanym w celu uciszenia dziennikarzy i unikania niekomfortowych pytań może być odcięcie opłacanych przez państwo reklam. A przecież im więcej zadanych pytań, tym lepiej zobaczymy, co się kryje za tym płótnem namalowanej dekoracji, o którym mówi Kundera.
Nie ma prostych i szybkich rozwiązań, ale Komisja Europejska przystępuje do zdecydowanego działania. Zwracamy się do państw członkowskich o pilne dostosowanie swoich przepisów do nowych europejskich regulacji dotyczących audiowizualnych usług medialnych. Przepisy te wzmacniają niezależność organów regulacyjnych do spraw mediów, zachęcają do przejrzystości własności mediów, lepiej promują europejskie dzieła w ramach usług na żądanie oraz skutecznie chronią obywateli, zwłaszcza dzieci, przed nielegalnymi i szkodliwymi treściami, również na platformach udostępniania plików wideo. Ponadto do końca roku przedstawimy szereg inicjatyw mających na celu wzmocnienie demokracji, praworządności i przestrzegania praw podstawowych oraz udzielenie pomocy sektorowi mediów w odbudowie i pełnym przystosowaniu się do transformacji cyfrowej.
Nasz historyczny plan naprawy gospodarczej również powinien wspierać sektor mediów, a jednocześnie w pełni szanować jego niezależność. Jednak Komisja nie może w pojedynkę wygrać tej walki. Potrzebne są działania rządów, polityków i organów regulacyjnych w całej Unii Europejskiej. Wszyscy musimy zdać sobie sprawę z kluczowej roli, jaką odgrywają wolne i niezależne media – roli, której nigdy nie będą w stanie spełnić media społecznościowe. Wolność prasy jest prawem, z którego korzystają nie tylko dziennikarze. Jest ono ważne dla nas wszystkich. Dziś zobowiązujemy się do walki o wolne i pluralistyczne media.