Towarzystwa coraz chętniej organizują opiekę medyczną dla ofiar wypadków, ale i tak trudno będzie im uniknąć sporów sądowych
Reklama
Sąd Najwyższy (SN) w uchwale z końca maja uznał, że ubezpieczyciele mają obowiązek pokrywać uzasadnione i celowe prywatne wydatki na leczenie poniesione przez poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. W uzasadnieniu sędziowie mają sprecyzować, jakie wydatki będzie można do tych celowych i uzasadnionych zaliczyć. – Uzasadnienia można spodziewać się prawdopodobnie do końca czerwca – zapowiada Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN.
Sprawy o pokrycie prywatnych kosztów leczenia często trafiają do sądów. – Towarzystwa odmawiają pokrycia kosztów prywatnego leczenia, nawet jeżeli czas oczekiwania na wizytę u specjalisty w systemie publicznym jest bardzo długi. Podają w wątpliwość zasadność wizyt u lekarza konkretnej specjalizacji, konieczność rehabilitacji, liczbę przeprowadzonych zabiegów, ceny usług medycznych – wskazuje Joanna Smereczańska-Smulczyk, dyrektor Kancelarii Radców Prawnych EuCO.
Decyzja SN dochodzenie roszczeń ułatwi. Ale nie będzie to jej jedyny efekt. Z informacji DGP wynika, że towarzystwa mocniej niż do tej pory postawią na oferowanie poszkodowanym bezpośredniej pomocy medycznej.
Rehabilitacją poszkodowanych chce się zająć Allianz. – Jesteśmy na etapie poszukiwania operatora z doświadczeniem i kompetencjami, który zagwarantuje poszkodowanym stosownych specjalistów i odpowiednie lokalizacje, dogodne komunikacyjnie – zapowiada Agnieszka Sobucka z Allianz.
Dziś taką pomoc oferują nieliczne firmy. Wśród nich są Ergo Hestia, która od kilku lat oferuje kompleksowe programy rehabilitacyjne, łącznie z np. aktywizacją zawodową, oraz PZU. – Realizując indywidualne programy pomocy, mamy pewność, że niezbędne procedury medyczne wdrażane są we właściwym czasie i kolejności, co ma wpływ na szybkość powrotu do zdrowia, a tym samym na czas likwidacji szkody i pozwala zoptymalizować koszty – tłumaczy Piotr Dyszlewicz, zastępca dyrektora biura likwidacji szkód Ergo Hestii.
PZU, który oferuje leczenie operacyjne i ogólnousprawniające, wskazuje jednak, że taka forma pomocy napotyka opór ze strony pełnomocników, którzy odradzają swoim klientom korzystanie z tego typu programów.
Chodzi o pieniądze, bo im mniejsza wypłata dla poszkodowanego, tym mniejsza prowizja dla pełnomocnika.
Bartłomiej Krupa, prezes Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych radzi, by w takim przypadku poszkodowany przemyślał dalszą współpracę z pełnomocnikiem. – O ile oferta ubezpieczyciela nie ma ukrytych haczyków, jak np. obowiązek zrzeczenia się dalszych roszczeń – zaznacza. I wskazuje, że często propozycja zajęcia się problemami zdrowotnymi przez towarzystwo wiąże się z oczekiwaniem zakończenia sprawy ugodą co do formy pomocy, miejsca jej wykonywania oraz wysokości odszkodowania. – Poszkodowany powinien mieć prawo wyboru zarówno miejsca leczenia, jak i ewentualnego wystąpienia później z roszczeniami do sądu. Rozszerzenie oferty ubezpieczycieli o usługi medyczne i rehabilitacyjne dla poszkodowanych może więc tylko częściowo ograniczyć liczbę sporów – ocenia.
Rzecznik finansowy, na którego wniosek SN zajął się sprawą kosztów leczenia prywatnego, liczy, że obsługa oferowana przez ubezpieczycieli będzie na poziomie adekwatnym do potrzeb poszkodowanych. – Inaczej znów będziemy angażowani w pomoc w sporach dotyczących korzystania z usług innych klinik niż polecone przez ubezpieczyciela – obawia się Aleksander Daszewski z biura rzecznika.
Ile za szkody?
Średnio po 72 tys. zł domagają się przed sądem za tzw. szkodę osobową ofiary wypadków spowodowanych przez nieubezpieczonych lub nieznanych sprawców – wynika z raportu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego za 2015 r. Zaledwie 8 proc. dotyczy kosztów leczenia i rehabilitacji, a ponad 90 proc. to finansowa rekompensata za cierpienia fizyczne i psychiczne. Według UFG sądy znacznie ograniczają roszczenia o zadośćuczynienie – średnio o 60 proc. W ubiegłym roku UFG wypłacił łącznie ponad 90 mln zł za szkody osobowe, czyli dotyczące obrażeń poniesionych przez człowieka, a nie uszkodzeń samochodu.