Prawodawcy i regulatorzy w Warszawie oraz w Brukseli od dłuższego czasu dążą do obniżenia kosztów transakcji realizowanych kartami płatniczymi. Temu służyć miało regulacyjne obniżenie stawek opłaty interchange oraz wprowadzenie innych mechanizmów, takich jak np. co-badging.
W efekcie koszty dla akceptantów, czyli sklepów i usługodawców, za przyjmowanie płatności kartami zostały już istotnie obniżone. Innym efektem tych dzialań jest to, że konkurencja na rynku systemów płatności ma szansę znacznie wzrosnąć, choćby poprzez możliwość umieszczenia na jednej karcie kilku konkurencyjnych aplikacji płatniczych, np. krajowej i międzynarodowej, co dotychczas mogło być skutecznie blokowane przez systemy płatnicze, niemające interesu we współdzieleniu jednej karty. Spadek kosztów dla akceptantów oznacza automatycznie spadek przychodów dla dostawców usług płatniczych wydających karty, czyli głównie dla banków. Z kolei ich koszty pozostały na wysokim poziomie, m.in. ze względu na szybkie tempo restrykcyjnych działań regulacyjnych.
Reklama
Ta sytuacja skłania banki do refleksji, czy budowany od 20 lat w Polsce model rynku kart płatniczych odpowiada na nowe wyzwania rynkowe, regulacyjne i społeczne. Obserwowane przesilenie regulacyjne powoduje, że płatności kartowe, które jeszcze do niedawna stanowiły dla banków dochodowy biznes, dziś stają się coraz częściej nierentowne, ponieważ – jak wyżej wskazano – koszty przewyższają przychody. W konsekwencji inne usługi płatnicze, np. transakcje wypłaty gotówki z bankomatów, dotąd rozwijane dzięki specyficznemu dotowaniu z opłaty interchange, stały się zbyt dużym obciążeniem. Powoduje to doraźne reakcje w postaci podwyżek niektórych opłat lub zmiany warunków świadczenia usług.

Reklama
Dlatego banki zostały zmuszone do rozpoczęcia analiz, jak dalej świadomie kształtować ten rynek, aby sprostać wielowymiarowym wyzwaniom przyszłości. Z jednej strony chodzi o wyzwania o charakterze produktowym, czyli związane z nowymi technologiami płatniczymi, które coraz częściej pochodzą z sektora innowacyjnych dostawców usług finansowych, zwanego w skrócie fintech, czy wielkich firm technologicznych. Jednocześnie nowe regulacje (np. dyrektywa o usługach płatniczych PSD2) jeszcze szerzej otwierają rynek na konkurencję ze strony podmiotów niebankowych. Tymczasem międzynarodowe organizacje kart płatniczych ostatecznie przestają być własnością banków, przeistaczając się w ich partnera i – coraz częściej – konkurenta.
Wydawać by się mogło, że opisane zmiany będą przyjęte przez banki jako zagrożenie, a więc niechętnie lub co najmniej z rezerwą. Jednakże ignorowanie tych procesów byłoby nieodpowiedzialne i sprzeczne z interesem banków i ich akcjonariuszy. W tej sytuacji kluczowym wyzwaniem stojącym przed polskim sektorem płatniczym jest wykreowanie długofalowej wizji rozwoju. Elementem tego procesu jest znalezienie nowego modelu współdziałania stron uczestniczących w tym złożonym ekosystemie: wydawców, agentów rozliczeniowych, systemów płatniczych (także krajowych), firm technologicznych, a być może także szeroko rozumianego państwa, występującego tu w różnorodnych rolach (np. jako akceptant płatności), tak aby wspólnie formować ten rynek.
Zapewnienie akceptacji na skalę globalną jest ważne, choć warto pamiętać, że na większości rynków jedynie mniej niż 10 proc. (w Polsce – około 3 proc.) posiadaczy kart dokonuje transakcji płatniczych za granicą. Jest to istotne dla modelu ekonomicznego, ponieważ organizacje kart płatniczych pobierają wysokie opłaty od wszystkich kart, także tych, którymi nigdy nie dokonywano płatności poza Polską. To ewidentnie wpływa na koszty dostawców usług płatniczych i – pośrednio – akceptantów oraz w coraz większym stopniu posiadaczy kart, czyli konsumentów.
Wydawcy kart nie tylko w Polsce, ale i na wielu innych rynkach na świecie zadają sobie pytanie, czy oferowane rozwiązania płatnicze powinni opierać wyłącznie na systemach międzynarodowych, czy też mogłyby zostać one połączone lub uzupełnione o rozwiązanie lokalne. Poszukiwania rozpoczęły się w Polsce już kilka lat temu. Jednym z efektów, do tej pory chyba najważniejszym, było powołanie przez sześć polskich banków Polskiego Standardu Płatniczego, oferującego system płatności mobilnych Blik. Jego dynamiczny rozwój pokazuje, że była to właściwa decyzja.
Karty jednak wciąż są dominującym instrumentem płatności i nawet przy szybko rosnącym udziale płatności mobilnych jeszcze przez wiele lat będą mieć swoje miejsce w naszych portfelach. Także bankomaty szybko nie znikną, choć widzimy, że popularność płatności zbliżeniowych (którą zawdzięczamy organizacjom Visa i MasterCard) zmienia przyzwyczajenia płatnicze Polaków. W obecnym modelu biznesowym karty i bankomaty to coraz większy koszt dla wydawców, który musi zostać zracjonalizowany. I można sądzić, że proste działania typu cięcie kosztów są już niewystarczające. Potrzebne są rozwiązania głębsze i bardziej kompleksowe.
W tym kontekście atrakcyjna wydaje się wizja rozwiązania krajowego, które będzie lepiej kontrolować koszty, nie angażując się w kosztowne akcje marketingowe, takie jak nieefektywne z punktu widzenia rynku lokalnego sponsorowanie globalnych imprez, np. sportowych. Wydawcy kart, bez względu na kształt rozwiązania krajowego, powinni mieć większy wpływ na koszty i warunki świadczenia transakcji krajowych. Istnieje także potrzeba bardziej racjonalnych inwestycji w innowacje (np. portfel V.me, projekt Visa Europe, który po dokonaniu istotnych inwestycji został ostatecznie zawieszony). Na wyobraźnię działa również fakt, że opłaty pobierane przez Visa Inc., które w połowie roku zastąpią starą strukturę tej organizacji, są o prawie 35 proc. wyższe niż te pobierane obecnie przez Visa Europe. Jest bardzo prawdopodobne, że po przejęciu Visa Europe przez Visa Inc. banki w Polsce powinny spodziewać się podniesienia opłat. Tymczasem badania wskazują, że schematy krajowe są dla banków o blisko 45 proc. tańsze niż te międzynarodowe.
Budowanie schematu krajowego poza możliwością świadczenia usługi płatniczej po niższym koszcie może dawać także wymierne korzyści w obszarze budowania usług dodanych, zaprojektowanych specjalnie dla danego rynku, np. usług e-government. Globalny system nie znajdzie w tym zakresie tzw. business case, czyli odpowiedniej skali rentowności, chociaż dodatkowa funkcjonalność może zwiększyć efektywność relacji między państwem a obywatelem i być opłacalna społecznie.
Zagadnieniem ściśle powiązanym z potrzebą racjonalizacji kosztów jest możliwość przetwarzania transakcji przez podmiot krajowy. Na wielu rynkach europejskich przetwarzanie transakcji kartowych lub bankomatowych odbywa się na poziomie lokalnym. Tak jest np. we Francji i w Wielkiej Brytanii. Polska od niedawna dysponuje taką infrastrukturą, oferowaną przez Krajową Izbę Rozliczeniową (system Inkart). To z pewnością element budowy schematu krajowego. I nie chodzi tu tylko o prestiż czy gospodarczy patriotyzm, lecz o wartość ekonomiczną danych zbieranych przy każdej zrealizowanej transakcji płatniczej. Ich wykorzystanie jest potencjalnym źródłem dodatkowych przychodów w nowym modelu biznesowym powstającym wokół zmieniającego się systemu płatniczego.
Dlatego, mówiąc dziś o schemacie krajowym, nie powinniśmy mieć na myśli tworzenia od podstaw nowej organizacji krajowej z całym jej ciężarem infrastrukturalnym i kosztami. Schemat krajowy to raczej zespół działań, które pozwolą w ciągu kilku najbliższych lat uczynić karty (lub pokrewne instrumenty) tańszymi dla wydawców, akceptantów i całej gospodarki. Działania, które spowodują, że karta nie będzie tylko instrumentem płatniczym, ale także elementem relacji między państwem a obywatelem. Działania, które sprawią, że infrastruktura bankomatowa będzie bardziej wydajna i nowoczesna. Jakie to będą konkretnie działania i które elementy istniejącej dziś infrastruktury uda się wykorzystać, aby zrealizować ten cel, będzie wynikać z analiz prowadzonych wspólnie przez banki pod egidą Związku Banków Polskich.
Krajowe schematy płatności są dla banków o 45 proc. tańsze niż międzynarodowe. Prócz obcięcia kosztów można dzięki nim budować jeszcze inne usługi, np. e-government. To nie tylko zysk, ale też zwiększenie efektywności relacji między państwem a obywatelem