Resort sprawiedliwości wystąpił z inicjatywą ustawy antylichwiarskiej. Branża pożyczkowa i organizacje pracodawców przekonują, że inicjatywa ta jest bezpodstawna. A jak wy ją oceniacie?
Pierwotny projekt ustawy w tej sprawie – przyjęty przez rząd w 2019 r. – był inspirowany naszym raportem dotyczącym rynku pożyczkowego. Jednym z płynących z niego wniosków było właśnie obniżenie limitu kosztów pozaodsetkowych. Nie chciałbym jednak komentować konkretnych proponowanych w projekcie progów. Jako biuro rzecznika staramy się koncentrować na konkretnych praktykach i eliminować je z rynku. Dlatego nasz podstawowy postulat wobec nowych przepisów to maksymalnie szczegółowe opisanie w nich niedozwolonych praktyk. Chodzi o zakazanie pewnych praktyk jako nieuczciwych, po to, by nie można było tej regulacji łatwo obchodzić, choćby zmuszając dłużnika do założenia działalności gospodarczej, wskutek czego przestaje on być konsumentem. Prawdą jest jednak, że efektem tych propozycji będzie również zmniejszenie dostępności pożyczek, a tu pojawia się pytanie, dlaczego ludzie korzystają z tego typu pożyczek…
Może dlatego, że nie wystarcza im do pierwszego – ceny mamy już jak na Zachodzie, a pensje o dwie trzecie niższe…
Reklama
Kłopoty z płynnością finansową to pierwszy czynnik. Drugim jest brak zdolności kredytowej, by zaciągnąć zobowiązanie w banku. System bankowy w Polsce funkcjonuje w innym reżimie niż we Francji czy w Niemczech, gdzie banki oferują swoje usługi również mniej wiarygodnym klientom. Nasze banki – podobnie, jak w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej – wybrały model anglosaski, w którym słabsi ekonomicznie skazani są na pożyczki poza systemem bankowym.
Nawiązują do tego w swojej argumentacji przeciwnicy tej regulacji. Jak mówią, ograniczenie dostępu do usług firm pożyczkowych skaże ludzi na szarą strefę, lombardy etc. Wysuwają też postulat uregulowania rynku lombardów, to dobry pomysł?

Reklama
Uregulowanie lombardów potencjalnie ucywilizowałoby ten rynek. Oznacza to jednak również ryzyko wypychania ludzi w kolejną szarą strefę. Jest to więc następny argument za zwiększeniem dostępności do kredytu bankowego.
A jak oceniacie pomysł objęcia instytucji pożyczkowych nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego?
Pytanie, czy nie byłoby bardziej uzasadnione objęcie ich również nadzorem skoncentrowanym na praktykach wobec konsumentów, do czego jest powołany m.in. rzecznik finansowy. Z jednej strony byłby nadzór systemowy, a z drugiej – postępowanie reklamacyjne obejmujące poszczególnych konsumentów. Te podejścia – makro i mikro – by się uzupełniały.
Rozumiem, że zgłaszacie takie uwagi do projektu…
Nasze postulaty znane są ustawodawcy od lat. Zgłaszaliśmy już uwagi do poprzednich wersji tego projektu, teraz oczywiście także przedstawimy nasze stanowisko. Jak wspomniałem, chodzi przede wszystkim o jasne ustawowe wytyczne – co jest na rynku dozwolone, a co zabronione.
Rada Polityki Pieniężnej, dość nieoczekiwanie, podniosła ostatnio stopy procentowe. Prognozuje się, że to nie koniec podwyżek. Czy potencjalnie może to wywołać problem podobny do tego, z jakim mamy do czynienia ws. frankowiczów?
Nie chcę siać paniki, tym bardziej że w tej chwili wzrost poziomu stóp nie jest wysoki. Jednak problem z kredytami hipotecznymi – w związku z podnoszeniem stóp procentowych – może być podobny do problemu z kredytami frankowymi. Mówimy o tym, zwracamy też uwagę bankom, by informowały o ryzyku stopy procentowej.
Jak można ograniczyć to zagrożenie?
Po pierwsze, od banków trzeba wymagać wypełniania obowiązków informacyjnych. A po drugie – oferowania alternatywy, do czego już są zobowiązane, czyli szerszego dostępu do kredytów o stałej stopie oprocentowania. Zresztą KNF też zwraca na to uwagę.
W tym kontekście chciałabym zapytać o gwarancje kredytowe z Polskiego Ładu. Niektórzy eksperci wskazują, że może to być swoista pętla kredytowa dla kredytobiorców. Jak pan ocenia to rozwiązanie, czy dobrym wyjściem byłoby udzielanie gwarancji tylko dla kredytów o stałym oprocentowaniu?
Wyzwaniem dla ustawodawcy jest znalezienie należnej równowagi między dostępnością dla kredytobiorcy korzystającego z mechanizmów wsparcia możliwie różnorodnej oferty i zabezpieczeniem go przed występowaniem różnego rodzaju ryzyka. Należy jednak pamiętać, że formułowanie dodatkowych warunków, które miałyby w zamierzeniach eliminować ryzyko, np. zmiennego oprocentowania, mogłoby ograniczać zakres takiej oferty dla kredytobiorcy. W Biurze Rzecznika Finansowego przygotowaliśmy opinię prawną, która zostanie przedłożona Sejmowi RP. Zawiera postulat doprecyzowania pewnych terminów zawartych w ustawie, tak aby przepisy nie rodziły wątpliwości interpretacyjnych dotyczących kręgu osób uprawnionych do skorzystania z mechanizmów wsparcia i zasad ich przyznawania.
A globalnie patrząc na zagadnienia, którymi się zajmujecie, co jest w tej chwili największym problemem konsumentów na rynku finansowym?
Jeżeli popatrzymy na dynamikę liczby reklamacji od początku pandemii, największym problemem niewątpliwie są nieautoryzowane transakcje. Chodzi o działania przestępcze prowadzące do przejmowania kont, czyli kradzieży zgromadzonych na nich środków oraz zaciągania zobowiązań w imieniu właściciela konta. Nawet podwójne uwierzytelnienie – w postaci hasła do systemu internetowego i SMS-u – nie chroni przed takim zagrożeniem. Przestępcy potrafią już przechwycić komunikację za pośrednictwem tych dwóch kanałów. Z naszego doświadczenia wynika, że dochodzi nawet do przypadków, w których uczestnikami takiej grupy przestępczej są byli pracownicy banku.
A jak można ograniczać to ryzyko?
To problem, który spędza sen z powiek chyba wszystkim rzecznikom finansowym w UE. Wiąże się on z czymś, czym zwykle się chlubimy, czyli cyfryzacją bankowości. Jesteśmy pod tym względem liderem w UE. Jednak ten medal ma też swoją drugą, ciemniejszą stronę – właśnie ataki cyberprzestępców. Pobocznym, negatywnym dla konsumentów, skutkiem cyfryzacji jest też zmniejszanie liczby oddziałów przez banki. Obserwujemy ten trend z niepokojem.
Jeżeli chodzi o recepty, to w tej chwili w Ministerstwie Finansów trwają prace nad nowelizacją ustawy o usługach płatniczych, która implementuje unijną dyrektywę w tej sprawie. Zgłosiliśmy do niej nasze uwagi. Problem w tym, że dyrektywa niestety nie odpowiada na aktualne wyzwania. Dodatkowo ochronę konsumentów na rynku finansowym w UE ogranicza orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczące poczty włoskiej. Ostatnio zresztą linia TSUE jest niestety coraz mniej prokonsumencka, a coraz częściej probiznesowa. Tymczasem Wielka Brytania poradziła sobie z tym problemem w pół roku – wprowadzając potrójne uwierzytelnienie. Zasadne wydaje się wprowadzenie przez nasze banki lepszych zabezpieczeń – np. możliwość zamrożenia przez klienta opcji pożyczki przez internet czy – tak jak w Wielkiej Brytanii – potrójnego uwierzytelnienia. Zachęcam banki do wprowadzania takich rozwiązań. Oczywiście, zgodnie z dyrektywą i ustawą o usługach płatniczych, w ciągu 24 godzin od zgłoszenia nieautoryzowanej transakcji bank ma obowiązek zwrotu środków na konto klienta. Jeżeli podejrzewa wyłudzenie, powinien zawiadomić prokuraturę.
Czy banki respektują te przepisy?
Z naszej zeszłorocznej kwerendy wynika, że w 47 proc. przypadków banki się do nich stosowały. W ponad 20 proc. przekraczały limit 24 godzin.
A jak oceniłby pan dotychczasowy bilans działań RF?
Na podstawie trafiających do nas zgłoszeń i sygnałów coraz częściej formułujemy komunikaty ostrzegające klientów o pojawieniu się niepokojącego zjawiska na rynku finansowym. Podejmujemy też działania prawne mające na celu ich wyrugowanie z obrotu. Moją ambicją jest, aby przez szybkie podejmowanie zdecydowanych działań nie dopuścić do upowszechnienia złych praktyk rynkowych.
Mieliśmy z tym do czynienia przy okazji tzw. wakacji kredytowych, gdy niektóre banki, wykorzystując trudną sytuację finansową klientów, przy okazji aneksów dotyczących odroczenia spłaty kredytów denominowanych i indeksowanych do walut obcych, wprowadzały zapisy utrudniające klientom dochodzenie swoich praw. Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z 25 czerwca br., na wniosek rzecznika finansowego, zakazał Bankowi Santander stosowania takich klauzul. Nakazał też bankowi zamieszczenie stosownej informacji na własnej stronie internetowej. W tym przypadku nasze szybkie i zdecydowane działanie miało kolosalne znaczenie. Obawiam się, że gdyby nie taka reakcja, inne banki mogłyby zacząć powielać podobne rozwiązania, co byłoby niekorzystne dla tysięcy klientów.
Bardzo ważnym uprawnieniem rzecznika finansowego jest możliwość złożenia skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego. Skarga jest istotnym elementem systemu prawnego, który koryguje błędne rozstrzygnięcia sądów powszechnych. To także kolejne narzędzie pozwalające na likwidację dysproporcji pomiędzy podmiotami rynku finansowego a klientami. Już dziś chętnie korzystam z tego środka, niemniej zamierzam jeszcze zwiększyć aktywność urzędu w tym zakresie.
Z naszej rozmowy płynie wniosek, że przydałaby się modyfikacja kompetencji RF. Prowadzone są prace w tej sprawie?
Widzę potrzebę umożliwienia rzecznikowi inicjowania postępowań grupowych. Przyczyniłoby się to do zwiększenia ich efektywności. A także uzupełnienia systemu zawierania ugód w sprawach frankowych przed sądem polubownym przy KNF. Poza tym warto byłoby czerpać inspiracje z bardzo efektywnego modelu irlandzkiego. W tej chwili, jeżeli nie dochodzi do porozumienia między bankiem a klientem, czas poświęcony na naszą mediację okazuje się stracony. Nie mamy możliwości zaproponowania wiążącego rozwiązania. Gdybyśmy byli wyposażeni w takie kompetencje, na wzór innych państw, w tym Irlandii, na pewno zwiększyłoby to efektywność ochrony konsumentów na rynku finansowym. W sytuacji, gdy bank nie byłby skłonny do zaproponowania ugody, rzecznik finansowy mógłby przedstawić rozwiązanie – w ramach wydziału rozwiązywania sporów i mediacji – i doprowadzić do jego wdrożenia.
Prowadzicie rozmowy w tej sprawie z resortem finansów czy sprawiedliwości?
Rozmawiałem z ministrem Kościńskim zarówno na temat ciągle nierozwiązanego problemu funduszu edukacji finansowej (na którego koncie znajduje się obecnie ponad 100 mln zł) – proponowaliśmy przeniesienie go do MF – jak i tych postulatów, m.in. wydziału rozwiązywania sporów i mediacji. Rozmawialiśmy też z ówczesną wiceminister sprawiedliwości Anną Dalkowską, a obecnie także z ministrem Marcinem Warchołem. Staramy się aktywnie przekonywać do naszych propozycji.
Rok temu wygrał pan konkurs na sędziego NSA. Kiedy odbierze pan nominację?
Starania w tej sprawie podjąłem w 2018 r., w międzyczasie zgodziłem się objąć funkcję rzecznika finansowego, którą obecnie piastuję i koncentruję się na wykonywaniu powierzonych zadań.©℗
Zasadne wydaje się wprowadzenie przez nasze banki lepszych zabezpieczeń, np. możliwości zamrożenia przez klienta opcji pożyczki przez internet czy – tak jak w Wielkiej Brytanii – potrójnego uwierzytelnienia