Izba Cywilna SN nie odpowiedziała wczoraj na „frankowe” pytania zadane w styczniu przez I prezes Sądu Najwyższego (III CZP 11/21). Kiedy zapadnie jej uchwała – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że sędziowie chcą mieć więcej materiału: poprosili o stanowiska w sprawie kredytów kilka instytucji publicznych. Są wśród nich zarówno Komisja Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski, które współtworzą tzw. sieć bezpieczeństwa finansowego, jak i trójka rzeczników: finansowy, praw obywatelskich i praw dziecka.
– Cały problem związany z kredytami frankowymi wiąże się z całym obszarem prawa konsumenckiego. Kondycja rodzin, a zatem również i dzieci – ta perspektywa powinna być również uwzględniona – tłumaczył Aleksander Stępkowski, rzecznik Sądu Najwyższego. Rzecznik Praw Dziecka to jedyna instytucja z wskazanych przez sędziów, która do tej pory nie zabierała głosu w sprawie kredytów walutowych. Stanowisko pozostałych – przynajmniej w ogólnym zarysie – jest znane.
Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, wskazywał, że rozwiązanie problemu frankowiczów nie powinno skutkować tym, że znaleźliby się oni w lepszej sytuacji, niż osoby, które brały kredyty w złotych.
Reklama
I prezes chce od Izby Cywilnej odpowiedzi m.in. na pytanie, czy możliwe jest zastąpienie w umowie odwołania do tabel kursowych banków odwołaniem do kursu średniego NBP. Według Glapińskiego „z ekonomicznego punktu widzenia byłoby to dobre rozwiązanie”.
Jedno z pytań I prezes SN dotyczy możliwości przewalutowania kredytów z franków na złote, ale z zachowaniem oprocentowania dla szwajcarskiej waluty. – Każdy pieniądz ma swoją cenę. W praktyce gospodarczej nieznane są przypadki, by do ustalania ceny pieniądza krajowego używać stopy procentowej innej jurysdykcji. Przyjęcie oprocentowania obowiązującego w innym kraju do kredytów w złotych postawiłoby te zasady ekonomiczne, finansowe na głowie – mówił Glapiński na konferencji prasowej w lutym.

Reklama
Kluczowe pytanie postawione przez I prezes dotyczy tego, czy przy unieważnieniu umowy kredytowej dopuszczalne jest roszczenie banku o tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. – Oddanie kapitału do czasowego korzystania co do zasady wiąże się z wynagrodzeniem. Zawsze tak było, jest i będzie – stwierdził Glapiński.
Po Komisji Nadzoru Finansowego można się spodziewać zbliżonych odpowiedzi. Jacek Jastrzębski, szef KNF, może przy tym wskazać swoją inicjatywę z końca ub.r. – przewalutowania kredytów w taki sposób, jakby od początku były hipotekami w złotych. „Rozwiązanie prowadzące np. do uprzywilejowania kredytobiorców walutowych, którzy w wyniku rozstrzygnięć sądowych mieli znaleźć się w sytuacji istotnie lepszej niż osoby, które w tym samym czasie zadłużyły się w złotych, miałoby negatywny wydźwięk społeczny. Stanowiłoby to przykład przypadkowej redystrybucji korzyści ekonomicznych, a także wadliwie kształtowało motywacje uczestników rynku” – pisał przewodniczący w „Rzeczpospolitej”.
Po drugiej stronie znajdą się rzecznik finansowy i rzecznik praw obywatelskich. Ten pierwszy już kilka miesięcy temu wystąpił do SN z pytaniami, które dotyczyły spraw podobnych do tych, jakie poruszyła I prezes SN. Odpowiedzi doczekał się w miniony piątek (III CZP 6/21). Podkreślał, że korzystne dla konsumentów jest uznanie przez SN, że w przypadku unieważnienia umowy kredytowej rozliczenie powinno polegać nie na obliczeniu różnicy pomiędzy roszczeniami obu stron (nadpłacone raty przez klienta kontra kwota kredytu udzielonego przez bank), ale dla każdego roszczenia powinno być dokonywane osobno. – Podjęta uchwała potwierdza korzystny dla konsumentów trend w orzecznictwie – stwierdził Mariusz Golecki, rzecznik finansowy.
Odpowiadając na jego pytania, SN uznał jednak również, że bieg terminu przedawnienia roszczeń banków wobec klientów należy liczyć nie od wypłaty kredytu, ale od stwierdzenia nieważności umowy. To z kolei rozstrzygnięcie na korzyść banków.
Prokonsumencką linię prezentował również rzecznik praw obywatelskich. W ostatnich dwóch miesiącach informował o ponad 10 skargach nadzwyczajnych kierowanych do Sądu Najwyższego w związku z kredytami walutowymi. W latach 2019‒2020 przy RPO działało Forum Konsumenckie zajmujące się głównie tematyką kredytów walutowych. – Wydaje się, że nieco zmieniliśmy relacje na linii konsumenci–banki – mówił we wrześniu ub.r. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. W pracach Forum, prócz przedstawicieli RPO, uczestniczyli m.in. prawnicy reprezentujący klientów banków oraz członkowie władz Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, organizacji frankowiczów. Według Ewy Łętowskiej, honorowej przewodniczącej Forum, nie przyjmowano do niego przedstawicieli banków, „aby uniknąć sytuacji, by «wojna na interpretacje» przeniosła się do naszego grona”.
Według ostatnich dostępnych danych KNF, za luty, w bankach jest ok. 410 tys. kredytów frankowych o wartości ok. 90 mld zł. W sądach jest kilkadziesiąt tysięcy spraw dotyczących tego typu kontraktów.

Sąd Najwyższy pyta o los rodzin

Izba Cywilna Sądu Najwyższego nie wydała wczoraj kluczowej dla frankowiczów uchwały. Zamiast tego zaprosiła do przedstawienia stanowiska szereg instytucji, w tym rzecznika praw dziecka.

Na tę uchwałę czekamy od 29 stycznia br. To wówczas I prezes SN Małgorzata Manowska złożyła wniosek o rozstrzygnięcie przez pełny skład IC SN szeregu zagadnień, nad którymi głowią się sądy powszechne, badając spory między bankami a frankowiczami. Uchwała miała zapaść w marcu, potem w kwietniu, wreszcie wczoraj. Znów się nie udało.

Najpierw posiedzenie izby o kilka godzin opóźnił fałszywy alarm bombowy. Wreszcie wieczorem było już jasne, że z uchwały nici. Jak tłumaczył Aleksander Stępkowski, rzecznik prasowy SN, skład orzekający postanowił zwrócić się do pięciu instytucji o zajęcie stanowiska w postępowaniu. Chodzi o prezesa NBP, Komisję Nadzoru Finansowego, rzecznika finansowego, rzecznika praw obywatelskich oraz rzecznika praw dziecka. Skąd pomysł, by włączać do sprawy RPD? Sędzia Stępkowski tłumaczył, że kredyty walutowe często zaciągały rodziny z dziećmi, dlatego należy uwzględnić również to, w jaki sposób spłacanie tych zobowiązań wpływa na ich sytuację. Teraz wskazane urzędy mają 30 dni na przesłanie stanowisk. Nie wiadomo, ile czasu izbie zajmie zapoznanie się z nimi. Nowy termin posiedzenia nie został więc wyznaczony.

Podczas wczorajszego briefingu Aleksander Stępkowski nie odpowiedział natomiast na pytanie, czy w trakcie posiedzenia (było niejawne) składane były wnioski zmierzające do zakwestionowania statusu tzw. nowych sędziów SN. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że kwestia ta była podnoszona. Mowa była m.in. o orzeczeniach Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uchylił w zeszłym tygodniu uchwały Krajowej Rady Sądownictwa z 2018 r. Na skutek jednej z tych uchwał orzeka w SN właśnie zadająca pytania frankowe I prezes SN. NSA jednak nie podważył statusu sędziów wybranych w wadliwym konkursie.

Małgorzata Kryszkiewicz