A jednak to robi i w dodatku w tym przypadku ta ostrożność jest w pełni uzasadniona. Podaż stanowi spora i ciągle rosnąca grupa ludzi, którym ciężko jest utrzymać się z chudej renty lub emerytury. Zwłaszcza gdy w dodatku zaczyna szwankować zdrowie i coraz bardziej brakuje pieniędzy na lekarstwa. Ci ludzie mają jednocześnie coś bardzo cennego – mieszkanie. Problem tylko w tym, że w tym mieszkaniu chcieliby spokojnie doczekać końca swoich dni.

Ten problem nie jest jednak problemem dla firm, które gotowe są zaryzykować. W zamian za przejęcie domu lub lokalu po śmierci obecnego właściciela chcą mu do końca życia wypłacać rentę, która może być doskonałym uzupełnieniem dla niewystarczającego świadczenia z ZUS. Brak ustawy o rencie dożywotniej nawet nie bardzo im w tym przeszkadza, bo transakcje „mieszkanie za rentę” od pewnego czasu są już zawierane. Na zasadzie zwykłej umowy cywilnoprawnej. Właściciel domu lub mieszkania w zamian za kilkaset złotych miesięcznie (wysokość świadczenia zależy od wartości nieruchomości, ale także od wieku dotychczasowego właściciela – im jest starszy, tym więcej może otrzymać) przenosi prawo własności do domu na firmę, która zobowiązuje się do regularnej wypłaty świadczenia.

Starsi ludzie niekoniecznie zdają sobie sprawę z tego, że obecna sytuacja może się okazać dla nich bardzo niebezpieczna. Założenia do rządowego projektu ustawy o rencie dożywotniej liczbę pułapek, w które mogą wpaść, nieco zmniejszają, ale ich nie likwidują. To dlatego właśnie na Zachodzie hipoteka odwrócona funkcjonuje już od kilkudziesięciu lat, ale nigdzie nie stała się zjawiskiem masowym. Choć i tam ludzi starych, biednych i samotnych nie brakuje. Jest jednak więcej organizacji non profit, które im niebezpieczeństwa uświadamiają. U nas na razie fundusze zainteresowane tego typu transakcjami tylko je zachwalają.

Gdzie tkwią pułapki? Nie tylko w tym, że starszy człowiek, będący właścicielem mieszkania, zawiera akt notarialny, w którym przenosi swoje prawo własności na firmę, z którą zawiera umowę o rencie dożywotniej. Miał mieszkanie czy dom, od tego momentu będzie miał kilkaset złotych miesięcznie. Jest tego świadomy, wie, co robi. Ale firma, której przekazał mieszkanie, może wpaść w kłopoty finansowe i splajtować. Przestanie wypłacać comiesięczną rentę. Co wtedy?

Fundusze, które takie transakcje już zawierają, twierdzą, że w takiej sytuacji umowa przewłaszczenia mieszkania mogłaby zostać unieważniona. To prawda, jednak niecała. Żeby bowiem odzyskać lokum, starsza pani lub pan muszą zwrócić rentę, którą do tej pory otrzymywali. Z odsetkami, których wysokości nikt w chwili zawierania umowy nie jest w stanie przewidzieć, może być bardzo wysoka. Jeśli staruszek otrzymywał rentę przez np. pięć lat i teraz ma tę sumę powiększoną o odsetki zwrócić, to najprawdopodobniej nie będzie jej miał. Bo skąd ma mieć? Gdyby był zamożny, toby się z własnym domem na starość raczej nie rozstawał. Mając więc prawo do odzyskania swojej własności, nie będzie w stanie go zrealizować. Co się z nim wtedy stanie? Syndyk zarządzający masą upadłościową po bankrucie przekaże lokatora do domu opieki społecznej?

Może dojść do bardzo dramatycznej sytuacji. Tym bardziej dramatycznej, że ofiarami będą ludzie starzy i bezbronni. Dlatego w założeniach do ustawy (na razie nie ma nawet projektu) próbuje się to niebezpieczeństwo znacznie zminimalizować. Obecnie funduszem polecającym usługi świadczenia dodatkowej emerytury może być byle firma krzak. Bez żadnego kapitału, licząca na to, że dorobi się na staruszkach. Autorzy założeń chcą, by transakcję o rentę dożywotnią można było zawierać tylko z firmami dużymi, dysponującymi zasobami finansowymi. Musiałyby uzyskać na to zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego, tak jak banki oraz towarzystwa ubezpieczeniowe.

M imo wielu pułapek ustawa o rencie dożywotniej jest bardzo potrzebna. Choćby do tego, by spadkobiercom, niepoczuwającym się do opieki nad babcią lub dziadkiem, uświadomić, że ich mieszkanie, na które liczą, może się dostać w ręce firmy, która staruszków na starość wspomoże.

Emeryt odda mieszkanie w zamian za dożywotnie świadczenie. A jeśli firma zbankrutuje? Nie będzie ani renty, ani mieszkania