W przyszłym roku amatorzy bezpiecznego oszczędzania na lokatach terminowych będą musieli pogodzić się z niższymi zyskami. Rynek depozytów, podobnie jak w dwóch ostatnich miesiącach 2012 r., znajdzie się pod wpływem obniżek stóp zapoczątkowanym przez Radę Polityki Pieniężnej.
ikona lupy />
Oprocentowanie lokat w 2012 r. / Media

W efekcie przeciętne oprocentowanie depozytów spadnie nawet o 0,8-1 pkt proc. z obecnych poziomów, które – w zależności od terminu lokaty – wynoszą od 4,63 do 5,09 proc.

Nie wszystkie banki zareagowały na dwie obniżki stóp z listopada i grudnia. Można się więc spodziewać, że fala obniżek oprocentowania depozytów prawdopodobnie nadejdzie jeszcze w styczniu. Instytucje finansowe będą dokładać starań, aby obniżać koszty depozytów wraz ze spadkiem stopy referencyjnej oraz ceny pieniądza na rynku międzybankowym. Obniżki są więc przesądzone, a ich skala w dużej mierze będzie uzależniona od decyzji podejmowanych przez RPP i oczekiwań banków co do tych decyzji.

Można oczekiwać, że przeciętne oprocentowanie kwartalnej lokaty, które wynosi aktualnie 4,63 proc., spadnie zauważalnie poniżej 4 proc. Natomiast półroczne depozyty, które dają średnio zarobić 4,96 proc. mogą spaść w okolice 4 proc.

Banki będą w pierwszej kolejności obniżać lokaty z terminem zapadalności poniżej 12 miesięcy. Pozwoli to przesunąć zainteresowanie klientów na długoterminowe lokaty, które – ze względu na niższą dynamikę spadków – okażą się rozwiązaniem bardziej zyskownym. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że cykl luzowania polityki pieniężnej będzie na rękę bankom, którym zależy na przynajmniej częściowym dostosowaniu struktury portfela depozytowego do nadchodzących regulacji, które przedkładają długoterminowe lokat nad popularne obecnie kilkumiesięczne depozyty.



Wolniejsze niż w przypadku lokat krótkoterminowych obniżanie oprocentowania długoterminowych depozytów pozwoli instytucjom finansowym wydłużyć średni okres zapadalności lokat, a tym samym zagwarantować sobie niższy koszt finansowania na kolejne kwartały. Średnie oprocentowanie 12- i 24 miesięcznych depozytów (z uwzględnieniem polisolokat), które aktualnie wynosi odpowiednio 5,09 i 4,78 proc. nie powinno spaść poniżej 4,1-4,2 proc.

W 2013 r. znikną z rynku lokaty dające zyski rzędu 6 proc. w skali roku i więcej. Należy oczekiwać, że w drugim półroczu najlepsze depozyty zagwarantują co najwyżej 5 proc. zysku przed opodatkowaniem. Naturalnie nie można wykluczyć, że banki będą kusić klientów promocyjnymi depozytami. Lecz tak jak dotychczas, będą to rozwiązania zarezerwowane wyłącznie dla klientów, którzy zdecydują się na dodatkowy produkt finansowy lub wpłacą nowe środki.

O rynku depozytów w 2013 r. częściowo ma szansę decydować także akcje kredytowa oraz notowania złotego. Nagły wzrost sprzedaży kredytów (głównie mieszkaniowych) mógłby zwiększyć zapotrzebowanie banków na oszczędności klientów, co pozytywnie wpłynęłoby na zyski z lokat. Jest to jednak scenariusz mało prawdopodobny. Z kolei notowania złotego, które mają wpływ na wartość portfela kredytów mieszkaniowych w bankach będą decydować o zapotrzebowaniu instytucji finansowych na depozyty konsumentów, a więc i częściowo na oprocentowanie.

W 2013 r. wzrośnie znaczenie rachunków osobistych i oszczędnościowych. W przekonaniu o niskiej zyskowności lokat klienci będą rezygnować z ich zakładania na rzecz odkładania środków na ROR lub w najlepszym przypadku konto oszczędnościowe, którego oprocentowanie – co oczywiste – również spadnie.

Więcej powodów do radości będą mieć natomiast klienci, którym lokaty w 2013 r. dopiero będą się kończyć. Ze względu na prawdopodobny spadek inflacji realne zyski z depozytów (uwzględniające inflację oraz podatek) powinny być do 2-2,5 pkt proc. powyżej zera – co w odniesieniu do wyników z 2012 r. już będzie sukcesem.

Michał Sadrak