Szef resortu finansów nie zgodził się, aby w projekcie ustawy zwiększającym dopłaty z kasy państwa do obowiązkowych ubezpieczeń rolniczych znalazł się zapis o jej wejściu w życie od stycznia przyszłego roku. Minister nie chce bowiem, by skutki finansowe zmian odczuł już przyszłoroczny budżet. Ubezpieczyciele wyliczają, że chodzi o około 120 mln zł.

Efektem ubocznym jest to, że rolnicy zostali pozbawieni pełnej ochrony ubezpieczeniowej, bo zakłady obniżyły wartość wypłacanych odszkodowań.

– Problem dotyczy zwłaszcza upraw rzepaku, najbardziej narażonego na działania atmosferyczne – wyjaśnia Konrad Rojewski, szef komisji ubezpieczeń rolniczych w Polskiej Izbie Ubezpieczeń.

Obecnie składka za obowiązkowe ubezpieczenia upraw wynosi 6 proc. sumy ubezpieczenia. Połowę dopłaca państwo. Problem w tym, że w ostatnich latach straty spowodowane suszą, przymrozkami, gradobiciem i innymi klęskami żywiołowymi były tak duże, że wypłaty odszkodowań przez ubezpieczycieli prawie trzykrotnie przekroczyły wartość zebranych przez nich składek.

Towarzystwa zaczęły głośno mówić o konieczności podniesienia cen polis. Tyle że to spowodowałoby pozbawienie rolników dotacji. Ustawa mówi bowiem wyraźnie, że dopłata w wysokości 50 proc. obowiązuje, o ile stawka za ubezpieczenie nie przekracza 6 proc.

– Ubezpieczyciele postanowili więc obniżyć wartość wypłacanych odszkodowań z 25 do 15 proc. sumy ubezpieczenia – wyjaśnia Rojewski. – Jeśli rolnik chce mieć ochronę na dotychczasowym poziomie, musi płacić wyższą składkę, choć to automatycznie pozbawia go dotacji ze strony państwa.

Sprawy by nie było, gdyby nie problemy z przyjęciem projektu przygotowanego w resorcie rolnictwa. Zakłada on dopłatę do stawek ubezpieczenia, o ile nie będą one wyższe niż 7 i 9 proc. sumy ubezpieczonych upraw. Składki są różne w zależności od rodzaju upraw. Niższa ma obowiązywać przy ubezpieczeniu upraw zbóż, kukurydzy, rzepaku jarego, rzepiku, ziemniaków, buraków cukrowych lub roślin strączkowych. Dziewięcioprocentowa przy uprawach rzepaku ozimego, warzyw gruntowych, chmielu, tytoniu, drzew i krzewów owocowych lub truskawek.

Zmiany miały wejść w życie od lipca tego roku, ale nie zdążył ich przyjąć parlament. Rolnikom i ubezpieczycielom obiecano, że ustawa zacznie obowiązywać od stycznia 2013 r. Tu jednak wkroczył minister finansów.

Ubezpieczyciele tłumaczą, że zmiany wysokości składek były nieuniknione, zwłaszcza w niektórych rejonach kraju. W przypadku PZU dotyczy to 6 tys. rolników (2 proc. wszystkich ubezpieczonych) – głównie z zachodniej i środkowej Polski.

Stawki wzrosły też w Concordia Ubezpieczenia, która w tym roku wypłaciła już ponad 350 mln zł odszkodowań z tytułu szkód spowodowanych przez ostre zimy, przymrozki wiosenne oraz gradobicia. Ze składki udało jej się zebrać zaledwie 135 mln zł.

200 mln zł tyle wynosi limit dopłat do ubezpieczeń rolniczych z budżetu państwa

ok. 300 mln zł tyle szacunkowo zbierają ubezpieczyciele ze składek od obowiązkowych ubezpieczeń rolniczych