Uważali tak specjaliści ING OFE i Union Investment TFI. Tymczasem do czwartku WIG wzrósł o 5,5 proc., a był nawet moment (w połowie marca) kiedy był już 10,3 proc. powyżej otwarcia z 2 stycznia.

Co dalej z WIG-iem? Z ankiety przeprowadzonej przez DGP wśród analityków i zarządzających towarzystw funduszy inwestycyjnych wynika, że ich bazowy scenariusz mówi, że WIG zamknie rok ok. 4,5 proc. powyżej obecnego poziomu. W przypadku pozytywnego rozwoju sytuacji na rynkach finansowych i w realnej gospodarce może wzrosnąć nawet o 18 proc. Jeśli zaś ziści się czarny scenariusz, inwestorzy zaangażowani na warszawskim rynku akcji stracą nawet ok. 20 proc.

Największe wzrosty w scenariuszu optymistycznym zakłada BZ WBK TFI. Analitycy towarzystwa podkreślają, że jeśli problemy strefy euro zostaną rozwiązane, a dane z największych światowych gospodarek i z Polski będą dobre, ceny niezwykle tanich – w stosunku do zysków i aktywów – akcji krajowych spółek wystrzelą w górę. Wtedy wskaźnik cena/zysk dla WIG zacznie równać do średniej z ostatnich 5 lat, czyli wzrośnie z 8,9 do co najmniej 12.

Zatrważająco wygląda pesymistyczny scenariusz BPS TFI: mówi o blisko 60-proc. spadkach. – Tak się może stać, jeśli kryzys w strefie euro rozszerzy się na Włochy i Hiszpanię. To spowodowałoby prawdopodobnie rozpad Eurolandu, a co najmniej zmianę formuły jego funkcjonowania– wyjaśnia Michał Milewski, analityk rynku akcji w BPS TFI. – Perturbacje na rynkach finansowych uderzyłyby też w gospodarkę amerykańską, a z całą pewnością zrealizowałby się scenariusz wyraźnego hamowania gospodarki chińskiej. Scenariusz pesymistyczny zakłada testowanie giełdowych dołków, które widzieliśmy po upadku banku Lehman Brothers.

To jednak skrajności. – Wariant neutralny zakłada, że problemy Europy są częściowo rozwiązywane, lecz co jakiś czas niepokoje wracają. Dodatkowo koniunktura gospodarcza na świecie nie ulega poprawie – tłumaczy Jarosław Lis z BPH TFI.

Za umiarkowanym optymizmem według Tomasza Matrasa, zarządzającego Union Investment TFI, przemawia to, że inwestorzy wreszcie zaczęli zwracać uwagę na sytuację spółek. – Jeśli dane finansowe spółki są dobre, następuje wzrost wyceny jej akcji. Optymistyczne jest również to, że firmy nie odczuwają spowolnienia i jego wpływu na działalność operacyjną – podkreśla Matras.

Najbardziej optymistyczny scenariusz bazowy przedstawia KBC TFI, które liczy na wzrost WIG do końca roku o 12 proc. – By tak było, Chiny musiałyby pobudzić swoją gospodarkę, a w Polsce musiałoby dojść do ożywienia inwestycji prywatnych i wzrostu PKB o 3,5 proc. – wyjaśnia Jakub Bentke, zarządzający KBC TFI.

Czarny scenariusz BPH TFI mówi o blisko 60-proc. spadkach