Bank nie musi udowadniać, że dłużnik odczytał pismo, w którym poinformowano go o zamiarze wpisania jego danych do BIK – uznał sąd.
Banki mają prawo umieszczać w Biurze Informacji Kredytowej dane osób, które przez co najmniej 60 dni zalegają ze spłacaniem kredytu. Informacje o ewentualnych zaległościach mają pomóc innym podmiotom w ocenie zdolności kredytowej klientów. Jednocześnie jednak prawo wymaga, aby poinformować konsumenta o zamiarze przetwarzania jego danych.
Wspomniany obowiązek wynika z art. 105a ust. 3 ustawy – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2019 r., poz. 2357 ze zm.). Przepis ten mówi o konieczności poinformowania klienta. Nie precyzuje natomiast, w jaki sposób to zrobić. Forma przekazania tej informacji stała się osią sporu między jednym z banków a jego klientem. Gdy przestał on terminowo spłacać kredyt, bank wysłał do niego listem poleconym pismo zatytułowane „ostateczne wezwanie do zapłaty”. Zawarto w nim również informację o tym, że bank w związku z zaległościami zamierza przetwarzać dane osobowe kredytobiorcy, a także przekazać je do BIK.