statystyki

Sąd do upadłego frankowicza: Przegrałeś, choć masz rację

autor: Patryk Słowik25.08.2018, 08:30
Patryk Słowik, fot. Wojciech Górski

Czytelnicy śledzący moje teksty zapewne wiedzą, że nie użalam się nad frankowiczami - pisze Patryk Słowik.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nadciąga fala upadłych frankowiczów. Od lat borykają się oni z problemami. Wielu z nich, ludzi w, bądź co bądź, dobrej do niedawna sytuacji finansowej, ledwo wiąże koniec z końcem. Coraz więcej osób mówi: „Dość”. Wolą ogłosić upadłość, oddać mieszkanie i zacząć życie od nowa.

M am na swoim biurku dwa postanowienia sądowe dotyczące sprawy upadłego frankowicza. Bankructwo pechowego kredytobiorcy ogłoszono w lipcu 2015 r. Kilka lat wcześniej wziął kredyt na mieszkanie, którego równowartość wynosiła ok. 210 tys. zł. Do chwili gdy złożył wniosek upadłościowy, zapłacił bankowi 120 tys. zł. Jednak już po ogłoszeniu upadłości okazało się, że jest winny bankowi 250 tys. zł (czyli więcej, niż wynosiła kwota kredytu, którą zaciągnął). Gdyby nie wzrost kursu franka w ostatnich latach, frankowiczowi zostałoby do zapłaty już tylko ok. 90 tys. zł plus odsetki i koszt wypowiedzenia umów. Przy czym przychód ze sprzedaży mieszkania przez syndyka wyniesie ok. 200 tys. zł – po likwidacji majątku frankowicz będzie więc dłużny bankowi ok. 50 tys. zł. Upadły postanowił walczyć w sądzie i domagać się tego, by w postępowaniu upadłościowym mógł spłacić tylko to, co pożyczył, a nie to, co wynika z zastosowanego na nim „niezgodnego z polskim prawem instrumentu finansowego”. Postanowienie sędziego komisarza (pierwsza instancja) wydane zostało w marcu 2017 r. Orzeczenie w drugiej instancji (sąd upadłościowy) – w styczniu 2018 r. Frankowicz czekał prawie rok, żeby się dowiedzieć, że przegrał (pierwsza i druga instancja), choć sąd przyznał mu całkowitą rację (druga instancja). I tak naprawdę można by uznać, że jest winny bankowi 90 tys. zł plus odsetki, ale jednak uznajemy, że jest winny 250 tys., bo… w swych pismach do sądu nie zawnioskował o powołanie biegłego, który by obliczył, ile dokładnie (co do złotówki) wynosi wierzytelność banku. Przecież sąd z urzędu tego nie będzie liczył.

P rzykład ten pokazuje, że instytucja upadłości konsumenckiej rodzi się w bólach, a boli głównie upadłych. Do 2014 r. temat w zasadzie nie istniał. Obecnie na legislacyjnej pustyni wyrasta drzewko, na które trzeba chuchać i dmuchać. W przeciwnym razie niebawem będziemy się cieszyć, że „liczba upadłości konsumenckich w Polsce maleje”, a jednocześnie ludzie będą konać pod płotem. Dużo ogłaszanych, skutecznie przeprowadzonych upadłości to, jak pokazują przykłady Niemiec czy Wielkiej Brytanii, znak siły państwa i jego przepisów. A nie słabości.

Jeden z największych testów na to, czy upadłość konsumencka w Polsce będzie odpowiednio funkcjonowała, właśnie przed nami. Nadciąga fala upadłych frankowiczów. Od lat borykają się oni z problemami. Wielu z nich, ludzi w, bądź co bądź, dobrej do niedawna sytuacji finansowej, ledwo wiąże koniec z końcem. Coraz więcej osób mówi: „Dość”. Wolą ogłosić upadłość, oddać mieszkanie i zacząć życie od nowa. Kłopot w tym, że – jak pokazuje praktyka – tak się nie da. Przez dość kuriozalną interpretację przepisów, która pozwala upodlić frankowicza i wraz z obietnicą nowego startu zafundować mu podróż donikąd. Wróćmy więc do naszego przykładu (podobne prezentowaliśmy zresztą na łamach DGP już w 2016 r., niestety przedstawiciele władzy ustawodawczej chyba się z nimi nie zapoznali). Otóż upadłość konsumencką ogłosiła osoba, która zaciągnęła kredyt indeksowany we franku szwajcarskim. Bank zgłosił na sporządzaną przez syndyka listę wierzytelność w wysokości 250 tys. zł. Kwota wynika z tego, że bank wypowiedział kredyt i przeliczył całe zobowiązanie klienta (w tym odsetki i koszty wypowiedzenia kredytu) po aktualnym kursie – czyli licząc frank szwajcarski po niespełna 4 zł, a nie trochę ponad 2 zł.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (17)

  • Kaśka(2018-08-25 22:17) Zgłoś naruszenie 342

    Pozwalacie się dorobiać na przekrętach banksterom zamiast chronić przed oszustwami Polskich konsumętów.To nie tylko przekręt na franka to polisolokaty, amber gold, getback i wiele innych.

    Odpowiedz
  • sara(2018-08-25 11:32) Zgłoś naruszenie 334

    A ,,Noc Balcerowicza" ? Oprocentowanie 730% ... I powrozy na strychach...

    Odpowiedz
  • Zib(2018-08-25 18:52) Zgłoś naruszenie 303

    Banksterzy NWO zdobili zasadzkę na wielu ,nie tylko w Polsce... Banki chciały przejąć w związku ze zmianą kursu wiele nieruchomości pogłębiając rzesze pariasów o kolejny golasów...w kilku krajach knowania te zablokowano ustawami i banki musiały zwrócić kasę...w Polsce establishment ma się dobrze nawet ludowy PIS słabo sprawę załatwia. O Dudzie nie wspomnę, obiecał przed wyborami...dziś udaje , że nic się nie da! Słabe to nasze państwo...slabe

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Darecki Lodz(2018-08-25 11:35) Zgłoś naruszenie 2445

    Ryzyko transakcji w walutach innych niz waluta danego kraju (zlp) jest integralna czescia takiej transakcji. O co ten placz? "Frankowicze" podjeli swiadome ryzyko, zeby na tym zarobic. Mogli wziac pozyczki w zlotowkach, nie plakali by teraz. Podjeli ryzyko, bo uwazali sie za geniuszy finansowych i umoczyli. To jest definicja ryzyka. Kto ryzykuje ...

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Mmm(2018-08-26 01:46) Zgłoś naruszenie 158

    @Kaśka - jakie przekręty? @Zib - jakie zasadzki? - czyli lepiej było nadal mieszkać w mniejszym mieszkaniu czy nadal z rodzicami, a nie brać nieruchomości na kredyt? A trzeba było wtedy brać droższy kredyt w PLN, a nie spekulować na walucie! Dla banku kredyt w PLN był bardziej opłacalny (wyższe oprocentowanie to wyższe raty; a w dodatku brak konieczności zabezpieczania ryzyka kursowego i kosztów z tym związanych). Moim zdaniem błędem było że banki nie odmawiały "baranom" chcącym co prawda tańszy produkt, ale obarczony ryzykiem kursowym (kto wtedy myślał, że taki Bank Centralny Szwajcarii uwolni kurs swojej waluty). Tak jest, frankowicze zawdzięczają ten swój los Szwajcarii i ich Bankowi Centralnemu (proszę poczytać czym się różni Bank Centralny, od banków komercyjnych), nie bankom komercyjnym które sfinansowały ich zachcianki.. Inaczej mówiąc - nie sądzę żeby ktokolwiek miał z tymi umowami w CHF "jakikolwiek problem", gdyby nie było "jazdy" na kursie i CHF nadal kosztował ok 2,4 PLN (i odsetki/rata kredytu była mniejsza o xx%). Wtedy to problemu umów, "indeksacji" by nie było i nadal byście się głośno wyśmiewali z wszystkich innych mających droższy kredyt w PLN..

    Odpowiedz
  • black power (2018-08-26 07:35) Zgłoś naruszenie 140

    Z tekstu mi wynika, że został spaprany pozew. Brak właściwego dowodu. Z drugiej strony - jeśli umowa jest tak skonstruowana, że do wyliczenia odsetek potrzeba (wg sądu) wiadomości specjalnych - to przy ocenie stanu rzeczy powinno sie wziąć pod uwagę inne okoliczności. Zasada (niepisana ;-) sądu - co by tu robić by nie podjąć decyzji wciąż działa.

    Odpowiedz
  • Kuba(2018-08-26 09:23) Zgłoś naruszenie 139

    W Polsce nie ma wymiaru sprawiedliwości!!!! PIS nic nie zrobi, za duży opór kast uprzywilejowanych! PIS pozwoli okradać Polaków, nie będzie robił problemów bankom zachodnim, kraje europejskie się obrażą, kasa im zmaleje! PIS poświęcił zadłużonych Polaków! Okłamał wyborców-frankowiczów. Nic nie zrobił dla emerytów ( emeryt-pasożyt ma dobrze, nie napracował się), niepełnosprawnych. ZYSKALI PIS-owcy=swoi!!!

    Odpowiedz
  • Boogie(2018-08-26 12:08) Zgłoś naruszenie 103

    Zacznijmy od tego, ze dość demagogicznie połączono wątek frankowiczow i upadłości. Jeśli ów gentlemen miał 210 tys kredytu (a ja brałem podobny w 2005) to pi x oko miał rate początkowa poniżej 1500 zł. Myśle, ze po wszystkich rewolucjach kursowych i zmian stop procentowych ta rata doszła lub nieznacznie przekroczyła 2 tys. Zlotowkowe raty są pewnie raptem ze 200 zł niższe, wiec umowmy sie, ze nie mowimy o upadłym frankowiczu a upadłym kredytobiorcy (fakt ze kredyt jest we frankach ma tu drugorzędne znaczenie). Niespłacanych kredytów we frankach jest 1,1%, mniej niż złotówkowych, wiec "zbliżająca się fala" jest dość dużym wyolbrzymieniem. Oczywiście różnica miedzy złotówkowcami a frankowiczami jest - ci drudzy, gdy upadną mogą mieć problem ze dług przekracza wartość nieruchomości, jak w opisanym przypadku. Ale nadal mówimy o ułamkowych częściach procenta wszystkich kredytów, co jest naturalnym zjawiskiem w każdym sektorze bankowym. Konkludując, jeśli Państwo miałoby pomagać, to nie frankowiczom, a tym kredytobiorcom (niezależnie od waluty), ktorzy z przyczyn losowych polegli.

    Odpowiedz
  • aha(2018-08-26 16:50) Zgłoś naruszenie 100

    Oj tak. Teraz wielu przegrywa choć ma rację.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Kuba(2018-08-26 11:01) Zgłoś naruszenie 52

    Nie rozumiem ,gralem na giełdzie ,Bioton kilka miliardów akcji i żaden prok sie tym nie martwi.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2018-08-30 18:37) Zgłoś naruszenie 21

    Nie skarżący, tylko sędzia , do spółki z bankiem - skoro z nim trzyma - powinni powołać biegłego , jeśli zarzucają jakieś nieprawidłowości . Przypomnę , że gdy tzw. sąd broni ubezpieczyciela przed poszkodowanym , to powołuje biegłych bez liku ... Ponadto , tak nawiasem , - wartość towaru (dług , to też towar) , odpowiada cenie rynkowej tego towaru .... Cenie uznanej przez nabywcę - i udokumentowanej na fakturze - a także zalegalizowanej przez łańcuchowego przebierańca przy ustaleniu wysokości wpisu .

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane