Prace nad ustawą spreadową stanęły, ale w grze jest projekt dotyczący przewalutowania kredytów.
Prace nad projektem Andrzeja Dudy dotyczącym zwrotu spreadów walutowych utknęły. Przewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych Jacek Sasin ma się wkrótce zwrócić do Komisji Nadzoru Finansowego o dokładniejsze podliczenie skutków ustawy.
Reklama
– Wiemy, jakie koszy tych rozwiązań poniesie sektor jako całość, ale żeby odpowiedzialnie podjąć decyzję w sprawie tej ustawy, potrzebne są informacje, jakie będą konkretne koszty dla poszczególnych banków. To działanie uzgodnione z Kancelarią Prezydenta – mówi Jacek Sasin.

Reklama
Przygotowanie takich analiz przez nadzór może potrwać około miesiąca. To może spowodować, że ustawa spreadowa prezydenta Andrzeja Dudy zostanie uchwalona najwcześniej po wakacjach, bo Sejm po raz ostatni przed letnią przerwą zbiera się 20 lipca.
Jednak jak wynika z informacji DGP, może się pojawić kolejna propozycja dotycząca pomocy kredytobiorcom walutowym. Tym razem beneficjentami byłyby osoby w najtrudniejszej sytuacji. Dyskusje w tej sprawie toczą się między Sejmem, rządem i Kancelarią Prezydenta. Jeden z najnowszych pomysłów zakłada użycie pieniędzy z Funduszu Wspierania Kredytobiorców jako bezzwrotnej pomocy w przewalutowaniu kredytów. Dziś fundusz udziela czasowej pomocy w spłacie rat kredytu, którą później trzeba oddać. Jednak jak zwraca nam uwagę jeden z rozmówców, to nie rozwiązuje głównego problemu – zadłużenie pozostaje. Stąd pomysł, by fundusz dorzucał się częściowo do kosztów przewalutowania, umożliwiając dokonanie tej operacji po preferencyjnym kursie. Takie rozwiązanie byłoby jednak kosztowne, więc siłą rzeczy musiałoby zostać ograniczone do grupy osób w najtrudniejszej sytuacji.
Kogo mogłoby to dotyczyć? Według danych Biura Informacji Kredytowej frankowiczów jest ok. 900 tys. Ich łączne zadłużenie to 164,2 mld zł, z czego kredyty niefrankowe to 10,2 mld zł. Problemy ma niespełna 30 tys. osób, z czego 10,2 tys. spóźnia się w płatnościach rat kredytu mieszkaniowego we frankach. To niewiele ponad 1 proc. wszystkich kredytobiorców frankowych. Statystyka wypada gorzej, jeśli wziąć pod uwagę wartość niespłacanych kredytów. W końcu 2016 r. wyniosła ona 2 proc. wartości portfela ogółem (dla złotowych kredytów hipotecznych wskaźnik wynosił 2,5 proc.). Według NBP wartość niespłacanych kredytów frankowych na koniec kwietnia wyniosła 4,5 mld zł.
Jak już pisaliśmy, rozważana jest też koncepcja powołania przy FWK jeszcze jednego funduszu, do którego banki dorzucałyby się proporcjonalnie do wielkości portfela kredytów walutowych. Potem przez pół roku mogłyby użyć własnej składki do przewalutowania kredytów swoich klientów. Gdyby tego nie zrobiły, pieniądze wpadałyby do wspólnej puli – w załatwianiu problemów swoich klientów mogłyby z nich wówczas korzystać inne banki.
Oba rozwiązania, nowe i opisywane wcześniej, wymagają zmian ustawowych. Możliwe, że te pomysły zostaną zgłoszone w kolejnym projekcie prezydenta.
Łączne zadłużenie ok. 900 tys. frankowiczów to 164,2 mld zł