Nowe regulacje ustawy o OZE mogą wyhamować rozwój rynku fotowoltaiki – wynika z raportu Instytutu Energetyki Odnawialnej.
Dane dotyczące rozwoju rynku fotowoltaiki wyglądają imponująco. W samym tylko 2015 r. przybyło 77,2 MW instalacji fotowoltaicznych, osiągając na koniec roku moc 102,5 MW. W tym roku, gdy już było wiadomo, że uchwalona w 2015 r. ustawa o OZE została zawieszona, co postawiło pod znakiem zapytania dotychczasowe formy wsparcia, tempo przyrostu rynku nie zwolniło – na koniec I kw. moc sięgnęła 119,2 MW. Szczególnie cieszy wzrost w przypadku mikroinstalacji do 31,5 MW (według stanu na koniec 2015 r.), czyli o 26 proc., licząc całkowitą moc zainstalowaną.
Zastąpienie jednak obecnych w poprzedniej wersji ustawy taryf gwarantowanych mechanizmem upustów może zdaniem IEO wyhamować rozwój tego segmentu energetyki. Według IEO nowy system wsparcia jest dla mikroinstalacji fotowoltaicznych w gospodarstwach domowych mniej korzystny – według wyliczeń instytutu okres zwrotu z tej inwestycji wyniesie 20 lat. Niepokojące jest również to, że nieznane są dalsze losy programu Prosument realizowanego przez NFOŚiGW z linii kredytowej BOŚ Banku. W ubiegłym roku z tej formy wsparcia skorzystały instalacje o łącznej mocy 8,8 MW – nie był to więc może decydujący czynnik wzrostu, ale znaczący.
Niejako dla równowagi nieco większą szansę na rozwój ma fotowoltaika w małych i średnich firmach – taryfy gwarantowane obejmowały bowiem tylko najmniejsze instalacje do 10 kW, system opustów obejmuje także większe – do 40 kW, co daje szanse małemu biznesowi. Część ekspertów wskazuje również, że i system taryf gwarantowanych nie był idealny – prosument miałby taryfę gwarantowaną, po której mógłby sprzedawać wytworzoną energię przez okres 15 lat. Sęk w tym, że ceny energii nie muszą pozostawać na tym samym poziomie. Jeśli wzrosną – taryfa może się okazać już mniej opłacalna.
Reklama
Ale fotowoltaika to nie tylko zainstalowane moce, lecz także rynek dostawców sprzętu. Tu wzrosty były jeszcze bardziej imponujące. Według IEO wartość rynku sięgnęła w ubiegłym roku 470 mln zł, co oznacza 60-proc. wzrost. O tym, że branża dostawców osprzętu dla tego segmentu krzepnie, świadczy fakt, że polscy producenci powoli zaczynają wypierać z rynku zagranicznych dostawców. W 2012 r., kiedy IEO przygotowywał swój pierwszy raport, moduły polskich producentów stanowiły jedynie 4 proc. sprzedaży na krajowym rynku. Wówczas dominowały produkty chińskie z 91-proc. udziałem w rynku. W ostatnim raporcie instytutu udział producentów chińskich spadł do 21 proc., a polskich w tym czasie wzrósł do 17 proc.
Aby jednak nie popaść w nadmierny optymizm, warto przypomnieć, że mimo tych niezłych danych startujemy z bardzo niskiego poziomu i wciąż – jeśli chodzi o fotowoltaikę – jesteśmy w ogonie UE. W Polsce na mieszkańca przypada 2,3 W słonecznej mocy, podczas gdy średnia unijna wynosi 186,1 W. Przodujące w tym zakresie Niemcy mogą się pochwalić prawie 490 W na jednego mieszkańca.
Jest więc miejsce na dalszy rozwój, tyle że jeżeli formy wsparcia okażą niewystarczające i instalacja paneli fotowoltaicznych przestanie być tak modna jak obecnie, może to oznaczać spore kłopotu dla tej rodzącej się branży. Prezes IEO Grzegorz Wiśniewski szacuje, że polskie firmy wykorzystują obecnie 10 proc. swoich mocy produkcyjnych, jeżeli popyt spadnie, może być ciężko.
Sektor energetyki odnawialnej jest bardzo perspektywiczny. Jak szacują eksperci IEO, rozwój sektora firm produkujących dla energetyki odnawialnej zaowocowałby stworzeniem niemal 70 tys. miejsc pracy, a sama branża produkcji urządzeń związanych z energetyką słoneczną w latach 2015–2030 przyniosłaby 18,5 mld zł wpływów do budżetu. Według raportu obecnie we wszystkich branżach OZE w Polsce pracuje 33,84 tys. osób.