O nielegalnym poborze energii elektrycznej mówimy wówczas, gdy:
- energia pobierana jest bez umowy
- energia pobierana jest z całkowitym albo częściowym pominięciem licznika
- następuje ingerencja w układ pomiarowy mająca wpływ na zafałszowanie pomiarów.

Kodeks karny traktuje ten proceder jako przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Jak informują firmy energetyczne w wielu przypadkach nielegalny pobór energii elektrycznej wiąże się z uszkodzeniem instalacji w budynku. To może być częstą przyczyną pożarów bądź porażenia prądem elektrycznym nie tylko osób nielegalnie pobierających energię elektryczną, lecz również osób mieszkających w sąsiedztwie.

Ciekawy wyrok w kwestii nielegalnego poboru energii zapadł w 2013 roku w Sądzie Rejonowym w Opolu w II Wydziale Karnym

Firma energetyczna oskarżyła odbiorcę, że w bliżej nieustalonym okresie pomiędzy 11 października 2001 r. a 14 kwietnia 2012 r. dokonywał zaboru w celu przywłaszczenia energii elektrycznej z pominięciem układu pomiarowo-rozliczeniowego

W toku przeprowadzonego postępowania dowodowego ustalono następujący stan faktyczny:

W dniu 14 kwietnia 2012 r. pracownicy firmy energetycznej dokonali kontroli w budynku stanowiącym własność oskarżonego. W toku kontroli stwierdzili, iż energia elektryczna pobierana jest częściowo z pominięciem układu pomiarowo – rozliczeniowego. Przerwana była bowiem wewnętrzna linia zasilająca w piwnicy, na trasie pomiędzy bezpiecznikami przelicznikowymi a układem pomiarowym, do którego podpięte zostały dodatkowe przewody. Nielegalne przyłączenia znajdowały się pod tynkiem, za ścianą kartonowo – gipsową. Były one niewidoczne. Energetycy nie posiadali jednak wiedzy, kto dokonał nielegalnego podłączenia energii elektrycznej.

Za nielegalny pobór energii oskarżony został obciążony, na podstawie szacunkowych wyliczeń kwotą 17.978,64 zł.

Umowę sprzedaży energii elektrycznej zawarł oskarżony – jako pełnomocnik rodziców dnia 11 października 2001 r.

Pierwotnymi właścicielami budynku byli rodzice oskarżonego. Budowa tego domu została rozpoczęta w latach 80 – tych, a została ukończona pod koniec lat 90 – tych. Budową zajmował się nieżyjący już dziadek oskarżonego Instalację elektryczną zakładał nieżyjący już budowlaniec.

W trakcie budowy miało miejsce włamanie do przedmiotowej nieruchomości, w wyniku którego skradziono część instalacji elektrycznej. Jej naprawy dokonał wujek oskarżonego. Wstawił on kilka metrów przewodu pomiędzy miejscami, gdzie zostały one wycięte, była to wewnętrzna linia zasilająca. Znajdowała się ona w piwnicy, właśnie tam gdzie kontrolerzy ujawnili nielegalne połączenie energii. Żeby się do niego dostać trzeba się było wkuć się w ścianę. Dalej instalacje tą zakładał monter, przy czym nie wiadomo, czy zdemontował on instalację „dosztukowaną”. Jeżeli tego nie uczynił mógł powstać mostek, który omija licznik.

W powyższym okresie oskarżony nie mieszkał, nie przebywał w przedmiotowej nieruchomości, nie interesował się jej budową, zresztą nie posiadał on wiedzy w zakresie budownictwa, czy elektryki.

W dniu 11 października 2001 r. zawarł on jedynie - będąc pełnomocnikiem przebywających za granicą rodziców - umowę na sprzedaży energii elektrycznej i świadczenia usług przesyłowych dla odbiorców.

Oskarżony właścicielem przedmiotowej nieruchomości stał się dopiero w 2007 r., kiedy nieruchomość tą darowali mu rodzice. Oskarżony nie dokonywał w domu żadnych przeróbek, remontów, czy modernizacji. Nie zmieniał on instalacji elektrycznej. Wymienił jedynie dachówkę i ocieplił budynek, do którego się następnie wprowadził. Wcześniej w domu tym nikt nie mieszkał.

Po zamieszkaniu w budynku skarżony płacił rachunki za energię elektryczną w kwotach około 90-130 zł. miesięcznie. Wysokość opłat za energię elektryczną nie wzbudzała podejrzeń oskarżonego bowiem mieszkając w jego rachunki wynosiły około 40 zł., ponadto sąsiedzi oskarżonego płacili za prąd podobne kwoty.

Oskarżony ani w postępowaniu przygotowawczym ani w postępowaniu sądowym nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Sąd dał wiarę wszystkim dowodom wymienionym w stanie faktycznym z wyjątkiem ocen i odczuć jednego z kontrolerów, które co jest oczywiste, nie mogą stanowić dowodu. Świadek winien bowiem zeznawać tylko co do faktów. Domysły świadka nie poparte faktami nie stanowią dowodu.

Tak więc Sąd nie kwestionował wiarygodności dowodów samej kontroli. Fakty są jednak takie, iż kontrolerzy, co prawda ustalili, iż w nieruchomości istniało nielegalne podłączenie energii elektrycznej, ale nie ustalono jak długo i kto go dokonał. Brak też jakichkolwiek dowodów, iż oskarżony miał o tym wiedzę. Co więcej wiarygodne wyjaśnienia oskarżonego wskazują na to, iż nie miał on o nielegalnych podłączeniach wiedzy, a wysokość opłacanych przez niego rachunków nie wzbudzała żadnych podejrzeń oskarżonego.

Sąd dał również wiarę wyjaśnieniom oskarżonego, jako że brak jakiegokolwiek dowodu, który nakazywałby kwestionować ich wiarygodność. Co więcej w toku postępowania karnego zebrano przekonujące dowody potwierdzające wersję wydarzeń przez niego przedstawioną. Fakty relacjonowane przez oskarżonego potwierdzili bowiem świadkowie. Znalazły one także potwierdzenie w dowodach z dokumentów.

Sąd orzekł, że należy wskazać, iż w niniejszej sprawie brak jest jakichkolwiek dowodów potwierdzających winę i sprawstwo oskarżonego w zakresie zarzucanego mu czynu.

Nie ulega wątpliwości, iż podczas kontroli przeprowadzonej w budynku stanowiącym własność oskarżonego, kontrolerzy, stwierdzili nielegalną instalację elektryczną, podłączoną w sposób opisany w ich zeznaniach i protokole kontroli. Nie ulega też wątpliwości, iż w 2001 r. umowę na dostawę energii elektrycznej zawarł oskarżony, jako pełnomocnik właścicieli.

Ustalenia te absolutnie nie wystarczą jednak do przyjęcia, iż to oskarżony działając umyślnie z zamiarem bezpośrednim, podłączył nielegalną instalację elektryczną albo, iż przynajmniej posiadał wiedzę, iż w jego domu znajduje się taka instalacja. Brak jakichkolwiek dowodów potwierdzających tą tezę.

Co więcej, jest wysoce prawdopodobne, iż oskarżony nie posiadał nawet wiedzy o nielegalnej instalacji, a tym bardziej jej nie założył. Natomiast domysły kontrolerów, iż oskarżony o wszystkim wiedział, nie poparte żadnymi dowodami, nie są dowodem w sprawie. Jak była mowa, świadek ma bowiem obowiązek zeznawać co do faktów, natomiast domysły świadka (nie poparte dowodami) nie mogą przesądzić o winie i sprawstwie oskarżonego.

Doświadczenie życiowe również wskazuje na to, iż nowy właściciel nieruchomości, nie rozkuwa ścian, nie odrywa płyt kartonowo gipsowych, aby sprawdzić instalację elektryczną. Oskarżony, nie będąc z wykształcenia elektrykiem, nie wiedział jak powinna być zamontowana instalacja, i czy u niego w domu uczynione jest to należycie. Sądził że tak. Jak była mowa instalacja ta była zakładana i naprawiana w latach 90-tych, a oskarżony zamieszkał w budynku w 2000 r. Już na marginesie należy wspomnieć, iż oskarżony jest człowiekiem wykształconym, osiągającym znaczne dochody, nie karanym. Sytuacja życiowa nie zmuszała go więc do kradzieży energii elektrycznej.

Na marginesie należy wskazać, iż w zarzucie aktu oskarżenia nie wskazano pokrzywdzonego.

Jak stwierdził sąd, Sąd Najwyższy rozróżnia 3 sytuacje:

1. Kradzież energii elektrycznej w sytuacji jej poboru bez uprzedniego zawarcia umowy z posiadaczem energii np. przez włączenie się do sieci elektrycznej za pomocą odpowiedniego przewodu, ale nie związane z przełamaniem przeszkody strzegącej dostępu do źródła energii.

2. Kradzież z włamaniem w sytuacji usunięcia plomb lub innych zabezpieczeń uniemożliwiających podłączenie do sieci elektrycznej bez naruszenia ich.

3. Oszustwo w sytuacji, pobierania energii niezgodnie z umową zawartą z dostawcą, które nie polega na pominięciu układu pomiarowo – rozliczeniowego lecz urzeczywistnia się w ingerencji w ten układ, mającej wpływ na sfałszowanie pomiarów dokonywanych przez układ rozliczeniowo – pomiarowy. W tym ostatnim przypadku szkodą będzie – zdaniem Sądu Najwyższego – różnica pomiędzy wartością dostarczanej energii a wartością wykazaną przez zmanipulowane urządzenie kontrolno – pomiarowe. Np. poprzez zakłócenie urządzenia pomiarowego sprawca wprowadza dostawcę w błąd, co do ilości pobranej energii.

Orzeczenia sądów nie mają mocy powszechnie obowiązującej. Odwołuje się jednak do nich z uwagi na autorytet tych podmiotów. W przypadku ustalenia jednak, iż czy wyczerpuje znamiona oszustwa winne być wskazane wszystkie jego znamiona, a w szczególności wysokość szkody, której dokładne możliwości ustalenia w przypadku kradzieży energii elektrycznej są problematyczne.

W realiach niniejszej sprawy absolutnie nie udowodniono, iż oskarżony działał w zamiarze bezpośrednim kierunkowym. Przeprowadzone w sprawie dowody wskazują, iż nie miał on świadomości nielegalnej instalacji elektrycznej w jego domu, którego nie budował, a którego właścicielem stał się dopiero później na mocy umowy darowizny.

Zdaniem Sądu nie sposób przypisać oskarżonemu winę i sprawstwo w zakresie zarzucanego mu czynu.

Jest oczywiste, że sprawstwa i winy oskarżonych nie można domniemywać i należy je udowodnić.

Sąd uniewinnił więc oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu czynu, brak bowiem dowodów, iż wyczerpał on swoim zachowaniem wszystkie ustawowe znamiona czy to przestępstwa kradzieży, czy oszustwa.

Warto pamiętać:

Kontrola układu pomiarowo-rozliczeniowego (licznika) zawsze jest dokonywana w obecności klienta lub osoby przez niego upoważnionej bądź policji. Kontroler ma obowiązek okazania imiennej legitymacji oraz upoważnienia do przeprowadzenia kontroli. Kontrolę przeprowadza zespół złożony z co najmniej dwóch osób. Wynik opisywany jest na protokole. Kopię protokołu otrzymuje klient. W przypadku stwierdzenia nielegalnego poboru wystawiana jest nota obciążeniowa, obliczana zgodnie z zapisami Taryfy.

Przedsiębiorstwo energetyczne nie jest organem wymiaru sprawiedliwości, dlatego nie ustala winnych. Za potwierdzenie faktu pobierania energii elektrycznej niezgodnie z umową ma prawo obciążyć Stronę umowy opłatą ryczałtową za nielegalny pobór energii. Rozstrzyganie sporów związanych z nielegalnym poborem należy do kompetencji tylko i wyłącznie sądów powszechnych.

Klient może odmówić podpisania Protokołu Kontroli i od razu lub w terminie 7 dni zgłosić do niego zastrzeżenia.

Jeżeli liczniki znajdują się w częściach wspólnych budynków wielolokalowych, o wyjaśnienie sprawy, można zwrócić się do jego właściciela bądź administratora. Do tych osób należy także kierować ewentualne roszczenia z tytułu poniesionych kosztów, jakie trzeba będzie ponieść w wyniku stwierdzenia nielegalnego poboru energii.