Dziś ma się odbyć specjalne posiedzenie rządu dotyczące bezpieczeństwa energetycznego. To kluczowe kwestie, które dzielą rządzących. Główna linia podziału biegnie między Solidarną Polską a premierem Mateuszem Morawieckim, choć widać także różnice zdań między członkami rządu odpowiedzialnymi za tę tematykę: minister klimatu Anną Moskwą oraz szefem Ministerstwa Aktywów Państwowych Jackiem Sasinem.
Oba resorty szykują różne propozycje, których celem jest zwiększenie dostaw i zapewnienie, że nie zabraknie ani węgla, ani gazu. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry powątpiewa w ten scenariusz i według naszych informacji to jej przedstawiciele zabiegali o zwołanie specjalnego posiedzenia rządu dotyczącego energetyki. Rządowe źródła twierdzą, że takie spotkanie było w planach. - Jeśli chodzi o zaopatrzenie w gaz, to mamy praktycznie pełne magazyny i rewers z Niemcami, więc tu nie ma zmartwienia. Natomiast w przypadku węgla pewnym znakiem zapytania jest to, ile zostanie dostarczone do Polski, choć spółki robią, co mogą - odnosi się do wątpliwości partii Ziobry nasz rządowy rozmówca.
Pomysły dotyczące węgla idą w różnych kierunkach. Z jednej strony to obniżenie wymagań środowiskowych, co w najbardziej radykalnym wariancie, jaki rozważany jest w MAP, oznaczałoby dopuszczenie do palenia w domach węglem brunatnym. Nasz rozmówca z resortu klimatu przyznaje, że taka propozycja się pojawiła. - Czechy jako pierwsze państwo dopuściły spalanie węgla brunatnego w piecach domowych, ale my w tym momencie nie rozważamy tego rozwiązania. A co będzie w przyszłości, zobaczymy - stwierdził.
Reklama
Większe szanse ma poluzowanie rygorów środowiskowych i jakościowych dla węgla kamiennego. Chodzi konkretnie o zwiększenie możliwości spalania węgla o podwyższonej zawartości siarki i niespełniającego dopuszczalnych norm emisyjnych. - W sytuacji gdy po nałożeniu embarga na rosyjski węgiel surowca zaczyna brakować na europejskim rynku, nie możemy sobie pozwolić na to, że węgiel, który ściągniemy np. z Kolumbii czy Indonezji, nieznacznie przekroczy dopuszczalne limity zasiarczenia, co będzie oznaczać ogromne kary administracyjne - tłumaczy nam osoba z otoczenia Jacka Sasina. Przykładowo MAP wylicza, że w przypadku energetycznego kotła CFB-275 przekroczenie dopuszczalnego standardu emisyjnego o 200 mg/m sześc. (przy założonym średnim przepływie spalin 200 000 m sześc./h i jednostkowej stawce opłaty SO2 wynoszącej 0,58 zł/kg) oznacza karę w wysokości 11 136 zł na dobę.

Reklama
Jak MAP proponuje rozwiązać ten problem? Zdaniem resortowych urzędników można zmienić dopuszczalną zawartość siarki w paliwie lub standardy emisyjne dwutlenku siarki, co wymagałoby zmian w rozporządzeniu ministra klimatu. Trzecia droga to czasowe zawieszenie egzekwowania kar i konsekwencji administracyjnych za przekroczenie poziomów emisji dwutlenku siarki. Resort klimatu już poszedł w tym kierunku, bowiem w rozporządzeniu z 27 czerwca minister odstąpiła od stosowania części wymagań dla węgla. Rozporządzenie ma obowiązywać 60 dni, potem może zostać przedłużone.
Nasz kolejny rozmówca z rządu zwraca jeszcze uwagę, że w tych kwestiach kłopotem może być prawodawstwo unijne. - Dużo norm środowiskowych jest poza polskim ustawodawstwem, lecz wynikają z rozporządzeń unijnych. Pytanie, na ile możemy tu sobie pozwolić na zmiany - zastanawia się rozmówca DGP.
Brane pod uwagę są też inne rozwiązania, jak zwiększenie wydobycia w krajowych kopalniach, ale to - według ekspertów - nie jest możliwe w krótkim czasie.
Choć dzisiejsze spotkanie rządu ma dotyczyć sytuacji w Polsce związanej z bezpieczeństwem na zimę, to dyskutowane będą też kwestie długofalowej polityki klimatycznej UE. Anna Moskwa jest bowiem na świeżo po posiedzeniach Rady UE, na których przyjęto stanowisko do negocjacji w trilogu z Komisją oraz Parlamentem Europejskim. Nie udało się przeforsować najdalej idących polskich postulatów, takich jak zawieszenie systemu ETS. W zamian za to wzmocniony ma być MSR, czyli mechanizm interwencji, pozwalający uwolnić dodatkową pulę zezwoleń na emisję, co obniży ich ceny, a sam system interwencji ma być bardziej reaktywny niż dotychczas, co także było polskim postulatem. - Dla nas to ważne, bo obecny system nie działał, co było widać w ostatnich dwóch latach - zauważa nasz rządowy rozmówca. Mimo raptownego wzrostu cen emisji kryteria interwencji były na tyle liberalne, że system nie zadziałał.
Zakładnikiem sporu w rządzie jest projekt dotyczący 10H
Zasadnicze cele unijnego pakietu „Fit for 55” się nie zmieniają, za to może się pojawić bezpłatny przydział uprawnień do emisji dla ciepłownictwa, czym Polska była zainteresowana. - To rozwiązanie przede wszystkim dla nas, bo nikt inny nie ma takiego problemu jak my i to musieliśmy tłumaczyć komisarzom - mówi nam osoba z rządu. Polsce i innym krajom nie udało się zablokować zakazu sprzedaży nowych, spalinowych samochodów osobowych i dostawczych od 2035 r.
Choć w cząstkowych sprawach Polska uzyskała pewne koncesje, dla Solidarnej Polski to za mało. - Polityka klimatyczna pomysłu Fransa Timmermansa czy Ursuli von der Leyen skompromitowała się - mówił wczoraj minister Michał Wójcik. SP szykuje projekt ustawy o bezpieczeństwie energetycznym Polski, która otworzy szybką ścieżkę inwestycyjną w polskie górnictwo węgla kamiennego i brunatnego. - Węgiel kamienny i brunatny będzie traktowany jako paliwo przejściowe, bo w polskiej polityce energetycznej do 2040 r. to węgiel powinien być w centrum transformacji - mówił wczoraj poseł SP Janusz Kowalski, dodając, że powinien on zastąpić gaz.
Z naszych rozmów wynika, że na tym nie koniec, bo ziobryści chcieliby przejąć temat węgla w rządowych strukturach: albo poprzez przekazanie ich do jednego z wiceministrów klimatu związanych z Solidarną Polską, albo poprzez wskazanie w MAP wiceministra, który by za te sprawy odpowiadał. - Ziobryści walczą, by Janusz Kowalski został ministrem od węgla, stąd ta ofensywa. Tyle że on sam oddala tę perspektywę powrotu do rządu swoimi działaniami - słyszymy od osoby z rządu.
Zakładnikiem ambicji Solidarnej Polski - w sprawie tego, by firmować renesans węgla oraz dotyczących objęcia przez jej przedstawiciela posady wiceministra odpowiedzialnego za te kwestie - stał się projekt złagodzenia ustawy antywiatrakowej. Ma ona zliberalizować tzw. zasadę 10H, która zakłada, że odległość pomiędzy budynkami, m.in. mieszkalnymi, a wiatrakiem ma być równa przynajmniej dziesięciokrotności całkowitej wysokości instalacji wiatrowej. Po zmianie gmina będzie mogła ustalić taką odległość na poziomie minimum 500 m. Ma to jednak wymagać zgody lokalnej społeczności. Minister Michał Wójcik z SP na ostatnim posiedzeniu rządu sprzeciwił się procedowaniu projektu i argumentował, że było zbyt mało czasu na wypracowanie stanowiska. - Zapadła decyzja o odłożeniu dyskusji, projekt ma trafić na posiedzenie rządu w przyszłym tygodniu - twierdzi nasze źródło.

www.gazetaprawna.pl/biznes-i-klimat/