Reklama

Jak podało wczoraj Ministerstwo Finansów (MF) w odpowiedzi na pytania DGP zadane niemal miesiąc temu, pierwsza transza należnych kar wraz z odsetkami, w kwocie nieco ponad 15 mln euro, potrącona została z Programu Operacyjnego Wiedza, Edukacja, Rozwój (ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego). Drugą transzę nieopłaconych kar – również trochę ponad 15 mln euro wraz z odsetkami – KE ściągnęła z Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO) województwa kujawsko-pomorskiego (ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego).

O ile ściąganie pieniędzy z krajowego programu operacyjnego może nie dziwić, o tyle dokonywanie tego z RPO województwa, na terenie którego sporna kopalnia nawet nie leży – już tak.

Nasz rozmówca znający kontekst sprawy twierdzi, że region po prostu miał pecha. – W czasie, gdy Komisja rozglądała się za pozycjami, w których mogłaby dokonać potrąceń, region ten złożył spory wniosek o płatności dla beneficjentów za zrealizowane projekty. Był pierwszy w kolejności w ramach bieżących rozliczeń między Brukselą a Polską, więc Komisja zadziałała niejako z automatu, zwłaszcza widząc, że wszystkich potrąceń w ramach drugiej transzy może dokonać w jednym miejscu, zamiast w kilku czy kilkunastu – twierdzi rozmówca DGP. – Równie dobrze takim pechowcem mogłoby być każde inne województwo, które w tym czasie złożyłoby podobny wniosek o płatności – dodaje.

Reklama

Kary – w wysokości 0,5 mln euro dziennie – były naliczane w okresie od 20 września 2021 r. do 3 lutego 2022 r. za to, że polski rząd wbrew zaleceniu Trybunału Sprawiedliwości UE (tzw. środek tymczasowy) nie wstrzymał działalności kopalni węgla brunatnego w Turowie do czasu rozpoznania przez TSUE skargi Czech. Ostatecznie nastąpiło podpisanie porozumienia z Czechami, na mocy którego sprawa przed TSUE stała się niebyłą, a licznik kar przestał bić. Mimo to Komisja Europejska stoi na stanowisku, że wcześniej naliczone kary należy wyegzekwować. Wraz z odsetkami mowa o kwocie ok. 70 mln euro, których Polska nie chce płacić i dąży do ich anulowania, o czym pisaliśmy wczoraj w DGP.

O tym, że dokona potrąceń KE informowała jeszcze w lutym br. Dwie transze dotyczą okresów od 20 września do 19 października 2021 r. oraz od 20 października do 18 listopada 2021 r.

W ramach Programu Operacyjnego Wiedza, Edukacja, Rozwój (ponad 5 mld euro w perspektywie 2014–2020), z którego ściągnięto pierwszą transzę, są realizowane tzw. miękkie projekty, dotyczące np. podnoszenia kwalifikacji zawodowych, spraw społecznych czy edukacyjnych. Jak podaje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, w latach 2014–2020 dzięki Programowi ponad 210 tys. osób podwyższyło swoje kompetencje zawodowe, ponad 58 tys. studentów uczestniczyło w stażach, a prawie 85 tys. osób do 30. roku życia założyło działalność gospodarczą. Z kolei na RPO woj. kujawsko-pomorskiego na lata 2014–2020 przeznaczono kwotę przekraczającą 2,2 mld euro. Pieniądze te pomagają m.in. wzmacniać konkurencyjność i innowacyjność całego regionu czy wspierać efektywność energetyczną.

Czy potrącenia są w takim razie groźne dla beneficjentów? Zdaniem prof. Artura Nowaka-Fara, byłego wiceszefa MSZ i specjalisty od prawa europejskiego, nie będą. – Państwo musi zapewnić finansowanie projektów, bo w naszym prawie umowa jest zawierana między beneficjentem a rządem, który jest pośrednikiem w przekazywaniu unijnych środków – wskazuje prof. Artur Nowak-Far.

I faktycznie, zarówno urzędnicy z woj. kujawsko-pomorskiego, jak i z MF przekonują, że to tylko chwilowe perturbacje. Anna Sąsiadek-Chuchra, dyrektor wydziału certyfikacji Regionalnego Programu Operacyjnego w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego, potwierdza, że władze regionu zostały poinformowane przez MF o potrąceniu dokonanym przez Brukselę. – Jednocześnie ministerstwo zapewniło, że zaistniała sytuacja nie będzie miała wpływu na dokonywane płatności dla beneficjentów naszego RPO, co jest zgodne z zapisami aneksu nr 1 z 5 sierpnia 2015 r. do kontraktu terytorialnego dla województwa kujawsko-pomorskiego – dodaje nasza rozmówczyni. Nasi rozmówcy z MF dodają, że w praktyce chodzi o pokrycie uszczupleń dokonanych przez KE w programach pieniędzmi z budżetu państwa.

Gdzie KE może szukać kolejnych okazji do potrąceń? Wszystko będzie zależeć od tego, kiedy Komisja zdecyduje się ściągnąć należności i jakie wnioski o płatności będą wówczas złożone. Jak słyszymy, może to dotknąć np. w politykę rolną.

MF przekonuje, że mimo twardej postawy KE w sprawie ściągania należnych kar warto było sprzeciwić się wyłączeniu kopalni w Turowie. „Zwracamy uwagę, że polsko-czeskie negocjacje dotyczące Turowa zakończyły się podpisaniem porozumienia, dzięki któremu zostanie zapewnione bezpieczeństwo energetyczne Polski. Podtrzymanie wydobycia węgla brunatnego i kopalin towarzyszących ze złoża Turów pozwala na funkcjonowanie elektrowni, która zabezpiecza do 7 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną. Działania polskiego rządu w tej sprawie były prowadzone zgodnie z interesem społecznym (miejsca pracy, stabilność gospodarcza regionu) oraz w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju” – przekonuje resort w odpowiedzi dla DGP.

Polska kontynuuje negocjacje z Brukselą w sprawie umorzenia kar. – To może być sygnał ze strony KE, że w rozmowach o anulowanie kar nie będzie łatwo, bo inaczej się rozmawia, gdy potrącenie dopiero ma nastąpić, a inaczej, gdy już nastąpiło – zwraca uwagę prof. Artur Nowak-Far.