Zwiększając tempo transformacji energetycznej i redukcji emisji CO2, Komisja Europejska chce korzystnego traktowania również inwestycji w małe reaktory jądrowe (SMR). Tym samym mogą stać się one obok tradycyjnej energetyki jądrowej jednymi z najważniejszych stabilizatorów systemu niskoemisyjnej energii. Uznanie przez KE w ujawnionym projekcie taksonomii energetyki jądrowej jako zrównoważonej pozwala na wspieranie ich przez sektor finansowy i tym samym dalszy rozwój SMR.
Zwolennicy tego źródła zasiadający w Komisji Europejskiej nie ukrywają, że budowa mocy opartych o technologie atomowe to jeden z głównych priorytetów inwestycyjnych. - Energetyka jądrowa będzie odgrywać „fundamentalną rolę” w zaspokajaniu zapotrzebowania Europy na energię - mówił w niedzielnym wywiadzie dla „Le Journal du dimanche” unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego, Francuz Thierry Breton. Wyliczał nakłady, które będą konieczne do realizacji tych planów - jego zdaniem już istniejące elektrownie jądrowe będą wymagać inwestycji 50 mld euro do 2030 r. A nawet 500 mld euro do 2050 r. mogą pochłonąć elektrownie nowej generacji.
W rozmowie stwierdził, że równolegle do renowacji już istniejących i budowy dużych reaktorów rozwijać się powinna uwzględniona w taksonomii technologia małych reaktorów (SMR). Podkreślił, że wymóg uzyskania zgody na inwestycję do 2045 r. dotyczy tworzonych i planowanych dużych reaktorów tzw. trzeciej generacji. Taksonomia nie przewiduje natomiast ograniczania inwestycji w nowocześniejsze technologie, które pojawią się w przyszłości.
Reklama
Komisarz tym samym uzasadnia strategię rządu własnego kraju. Francja wiąże bowiem z rozwojem SMR spore nadzieje. Prezydent Emmanuel Macron ogłosił w październiku, że technologia ta jest jedną z priorytetowych w kontekście francuskiej transformacji energetycznej - do 2030 r. tamtejszy rząd chce przeznaczyć na ten cel miliard euro.
Nie tylko państwowe

Reklama
Polski resort klimatu i środowiska rozważa wpisanie SMR do zaplanowanej na obecny kwartał strategii ciepłownictwa. O prymat we wdrożeniu technologii rywalizują już jednak spółki Skarbu Państwa chcące tworzyć reaktory - Orlen w tym celu wybrał współpracę z Synthosem i GE Hitachi jako dostawcę technologii, z kolei KGHM postawił na NuScale. Obie firmy deklarują, że to ich opcja pozwoli na jak najszybsze wybudowanie pierwszego reaktora w Polsce.
„NuScale jest najbardziej zaawansowanym projektem typu SMR i otrzymał już odpowiednie zgody i licencje amerykańskich organów regulacyjnych. Zatem jest najbliższy możliwości wdrożenia ze wszystkich rozwijanych obecnie zachodnich projektów” - przekonuje KGHM w przesłanej DGP odpowiedzi.
Orlen, planujący uruchomienie reaktora w 2029 r. twierdzi jednak, że to jego elektrownia powstanie najwcześniej. „Wybrane partnerstwo zapewni Grupie Orlen dostęp do technologii BWRX-300 GE Hitachi, najbardziej perspektywicznej i zaawansowanej spośród dostępnych na rynku. Reaktory te to zmniejszona i zmodularyzowana forma technologii, która z powodzeniem funkcjonuje już od lat, a więc jest sprawdzona i bezpieczna. Ten fakt zdecydowanie może przyspieszyć ich certyfikację” - zapewnia biuro prasowe płockiego koncernu. „Technologie SMR wymagają istotnych nakładów, dlatego najlepszy model wejścia w tego typu projekt to partnerstwo” - dodaje, uzasadniając współdziałanie z firmą Synthos należącą do biznesmena Michała Sołowowa.
Z Synthosem w kwestii SMR współpracują również prywatne przedsiębiorstwa - posiadany przez Sebastiana Kulczyka Ciech oraz kontrolowany przez Zygmunta Solorza-Żaka Zespół Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. W grudniu o analizach w tym zakresie poinformowała również jego grupa Polsat Plus.
Z NuScale oprócz KGHM kooperuje natomiast Unimot, który pełni rolę pośrednika - szuka firmie ewentualnych odbiorców energii uzyskanej z SMR. - Prowadzimy obecnie rozmowy z trzema podmiotami, zachęcając do rozważenia tej technologii. Unimot nie będzie tu miał roli inwestycyjnej - mówi Adam Sikorski, prezes firmy.
NuScale aktywnie działa również w innych państwach regionu. W listopadzie ogłosiło, że wraz z rumuńską państwową firmą energetyczną Nuclearelectrica stworzy elektrownię jądrową o mocy 462 MW, składającą się z sześciu małych reaktorów modułowych o mocy 77 MW każdy. Projekt zostanie oddany do użytku już w 2027 lub 2028 r. Spółka chce też wdrażać tę technologię na Ukrainie.
W ostatnich miesiącach kolejne podmioty chwaliły się pracą nad SMR. W grudniu katarski państwowy fundusz majątkowy Qatar Investment Group obwieścił, że za 85 mln funtów objął 10 proc. udziałów w konsorcjum Rolls-Royce’a zajmującym się rozwojem tej technologii i opracowującym już pierwszy brytyjski reaktor tego typu o mocy 470 MW. Belgia, która chce odejść od dużej energetyki jądrowej do 2025 r., również nie wyklucza tworzenia niewielkich reaktorów. Pod koniec ubiegłego roku władze kraju poinformowały, że przeznaczą 100 mln euro na prace nad ich zastosowaniem.
Firmy pracujące nad technologią SMR twierdzą, że koszt inwestycji waha się między 2-4 tys. dol. za 1 kW, przy czym wraz z produkcją seryjną ma się coraz bardziej zbliżać do dolnej granicy. Tym samym SMR mógłby być nawet trzykrotnie tańszy niż koszt 1 kW w dużych reaktorach.
Mały reaktor o mocy ok. 300 MW, którego koszt wahałby się od 600 mln do 1,2 mld dol., byłby w stanie wytworzyć energię potrzebną do zasilania ok. 150-tys. miasta.
Melodia przyszłości
Nie wszyscy jednak podzielają wiarę w to, że infrastruktura stanie się ważnym elementem przyszłego miksu. Ekspertyzy opracowane dla niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Gospodarki Odpadami Nuklearnymi (BASE), analizując dotychczasowe plany wdrożenia tej technologii, wskazują, że choć faktycznie mniejsza liczba niezbędnych do działania materiałów radioaktywnych ogranicza ryzyko szkodliwości dla środowiska naturalnego, to kontrola wielu rozsianych po kraju elektrowni będzie wymagać rozbudowanej i kosztownej infrastruktury monitorującej, a także niezwykle ścisłych systemów zabezpieczeń. To z kolei może sprawić, że ostateczne koszty uzyskiwania energii wcale nie będą tak tanie, jak oczekują jej zwolennicy.
Wprowadzenie nowej technologii jądrowej może również rodzić konieczność opracowania nowych szczegółowych procedur. - SMR to melodia przyszłości. W teorii wygląda świetnie, ale do ostatecznego wdrożenia jeszcze daleka droga, najprawdopodobniej dużo dalsza niż chcieliby ci, którzy angażują się w takie projekty. Konwencjonalna energetyka jądrowa znana nam od dekad jest obwarowana ogromną liczbą wymogów bezpieczeństwa i długim procesem certyfikacji, więc co dopiero mówić o technologii, która jest w dużej mierze niewiadomą - mówi DGP nieoficjalnie menedżer dużej firmy energetycznej.

www.gazetaprawna.pl/biznes-i-klimat/